Ponad 2 000 dodatkowych zgonów po upałach w Belgii – „Aktywne chłodzenie może ratować życie”
Fala upałów latem 2026 r. na nowo otworzyła w Belgii debatę o przystosowaniu systemu ochrony zdrowia do coraz cieplejszego klimatu. Pierwsze europejskie szacunki wskazują, że kraj znalazł się wśród...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Fala upałów latem 2026 r. na nowo otworzyła w Belgii debatę o przystosowaniu systemu ochrony zdrowia do coraz cieplejszego klimatu. Pierwsze europejskie szacunki wskazują, że kraj znalazł się wśród najciężej dotkniętych czerwcowymi i lipcowymi temperaturami – odnotowano ponad 2 000 dodatkowych zgonów, a nadmiarowa umieralność sięgnęła 48 procent. Zdaniem doktora Jules’a Vertriesta, pierwszego lekarza, któremu flamandzki departament opieki (Departement Zorg) powierzył zajmowanie się zdrowotnymi skutkami zmian klimatu, dane te trzeba jednak interpretować ostrożnie. W rozmowie z redakcjami Medi-Sphère i Le Spécialiste specjalista omówił wnioski z tego wyjątkowego epizodu, słabe punkty w zarządzaniu falami upałów oraz priorytety w ochronie osób najbardziej narażonych.
Spis treści
Dlaczego belgijskie statystyki są tak wysokie
Jak tłumaczy Vertriest, porównania międzynarodowe wymagają niuansowania, ponieważ nie wszystkie kraje liczą nadmiarową umieralność związaną z upałem tą samą metodą. We Francji czy w Szwajcarii część tej umieralności podlega korektom statystycznym, natomiast w Belgii wszystkie zgony przekraczające spodziewany poziom są obecnie przypisywane upałowi, co automatycznie prowadzi do wyższych liczb.
Nie zmienia to jednak faktu, że miniona fala upałów była naprawdę wyjątkowa. Wilgotność powietrza była wysoka, temperatury nocne utrzymywały się na nienaturalnie wysokim poziomie, a wiatr praktycznie nie wiał. W takich warunkach organizm znacznie gorzej regeneruje się w nocy. Skala nadmiarowej umieralności pokazuje, zdaniem lekarza, że Belgia musi przyspieszyć przystosowanie do klimatu, w którym epizody ekstremalnych upałów będą częstsze.
Spór o koordynację działań
Lekarz rodzinny Gijs van Pottelbergh ocenił wcześniej, że polityce walki z upałami brakuje sterowania. Vertriest nie zgadza się ze wszystkimi tymi zarzutami – wskazuje, że zalecenia, kryteria jakości i przykłady dobrych praktyk, między innymi dotyczące miejsc schłodzenia, już istnieją.
W jednej kwestii przyznaje jednak rację. „Kiedy fala upałów staje się prawdziwym kryzysem zdrowotnym, koordynacja musi zostać wzmocniona” – podkreśla. Chodzi o szybsze mobilizowanie służb działających w terenie i sieci wolontariuszy, aby zapewnić lepszą opiekę nad osobami najbardziej narażonymi. Plany na wypadek upałów powinny też być regularnie aktualizowane na podstawie doświadczeń z każdego kolejnego epizodu.
Zdrowie we wszystkich politykach publicznych
Za główną lekcję Vertriest uznaje zasadę przypominaną przez Światową Organizację Zdrowia, zgodnie z którą kwestie zdrowotne powinny być uwzględniane we wszystkich politykach publicznych. Dane naukowe, monitorowanie zdrowotnych skutków zmian klimatu i dostępna wiedza zajmują dziś coraz ważniejsze miejsce w podejmowanych decyzjach.
Konieczne są jednak dalsze inwestycje w adaptację do zmian klimatu. Więcej zieleni, lepsze gospodarowanie wodą i przemyślenie na nowo zagospodarowania przestrzeni miejskiej pozwalają ograniczać powstawanie wysp ciepła. Istotną rolę w ochronie osób wrażliwych mogą też odgrywać lokalne sieci wsparcia sąsiedzkiego. Jak zaznacza specjalista, wiele inicjatyw już funkcjonuje, ale adaptacja klimatyczna to praca na lata i trzeba teraz przyspieszyć tempo.
Rok 2026 jak przełomowy rok 2003
Zapytany, czy obecny rok stanowi punkt zwrotny porównywalny z falą upałów z 2003 r., Vertriest odpowiada twierdząco. Tamten rok zmienił sposób postrzegania zagrożeń zdrowotnych związanych z wysokimi temperaturami i podobnego efektu lekarz spodziewa się po 2026 r.
Dane o nadmiarowej umieralności pokazują powagę sytuacji, ale pełne konsekwencje fali upałów nie są jeszcze znane. „Upał to »cichy zabójca«: jego skutki są znacznie mniej widoczne niż na przykład skutki powodzi” – zwraca uwagę specjalista. Jak dodaje, Belgia przystosowuje się obecnie do nowego klimatu, w którym szczyty upałów stają się bardziej intensywne, a średnie temperatury nadal rosną. To lato po raz kolejny pokazuje, że takim ekstremalnym epizodom trzeba poświęcać więcej uwagi.
Nie klimatyzacja, lecz aktywne chłodzenie
Debata o klimatyzacji wróciła na pierwszy plan, ale stanowisko lekarza pozostaje niezmienione. Aktywne chłodzenie od dawna należy do zalecanych rozwiązań – może ratować życie, pod warunkiem że wpisuje się w całościową strategię.
Pierwszym krokiem powinno być maksymalne ograniczenie ilości ciepła przenikającego do budynków: osłony przeciwsłoneczne, szczelna i efektywna przegroda zewnętrzna, odpowiednia wentylacja oraz zieleń wokół obiektu. Dopiero potem należy ustalić, ile ciepła trzeba jeszcze odprowadzić w sposób aktywny.
Właśnie dlatego Vertriest woli mówić o aktywnym chłodzeniu niż o klimatyzacji w ścisłym znaczeniu. Pojęcie to obejmuje bowiem także pompy ciepła zdolne wytwarzać chłód oraz inne technologie. Jak podkreśla, pytanie nie brzmi, czy być za klimatyzacją, czy przeciw niej, lecz jak dobrać najbardziej odpowiednie połączenie środków. Aktywne chłodzenie jest przy tym kluczowym elementem ochrony osób najsłabszych.
Europa nieprzyzwyczajona do upałów
Europa odpowiada za mniej niż 10 procent światowej populacji, ale przypada na nią ponad jedna trzecia zgonów związanych z upałem. Zdaniem Vertriesta wynika to przede wszystkim z braku przyzwyczajenia. Sposoby radzenia sobie z ekstremalnymi temperaturami wciąż są niewystarczająco zakorzenione w codziennych nawykach – nadal organizuje się zawody sportowe czy intensywny wysiłek fizyczny w najgorętszych godzinach dnia.
Swoją rolę odgrywa też zabudowa. Budynki projektowano tak, aby zatrzymywały ciepło zimą, a znacznie mniej z myślą o niedopuszczaniu go do wnętrza podczas coraz gorętszych lat. W gęsto zurbanizowanych obszarach zjawisko dodatkowo pogłębiają wyspy ciepła.
Konieczne będzie zatem działanie równolegle na kilku poziomach: więcej zieleni, inne zagospodarowanie przestrzeni, lepiej przystosowane budynki, a tam, gdzie to niezbędne, aktywne chłodzenie. Cudownego rozwiązania nie ma, a poszczególne środki trzeba będzie łączyć zależnie od sytuacji.
Wyzwanie dla szpitali i domów opieki
W przypadku placówek ochrony zdrowia lekarz odróżnia budynki nowe od istniejącego zasobu. Nowa infrastruktura opiekuńcza w większym stopniu uwzględnia dziś wymogi komfortu w okresie letnim – osłony przeciwsłoneczne należą do rozwiązań podstawowych, a system aktywnego chłodzenia może zostać przewidziany tam, gdzie jest potrzebny.
Głównym wyzwaniem pozostają starsze budynki, projektowane dla innego klimatu. Audyty komfortu letniego pozwalają wskazać najbardziej zasadne modernizacje, w tym zastosowanie aktywnego chłodzenia tam, gdzie jest ono uzasadnione.
Debaty nie należy jednak sprowadzać wyłącznie do klimatyzacji. Trwałe podejście polega przede wszystkim na ograniczeniu nagrzewania się budynków i ich otoczenia dzięki zieleni, osłonom przeciwsłonecznym, sprawnej przegrodzie zewnętrznej i odpowiedniej wentylacji. Kiedy te środki nie wystarczają, aktywne chłodzenie staje się niezbędnym uzupełnieniem, zwłaszcza dla pacjentów szpitali i mieszkańców domów opieki.
Jak podsumowuje Vertriest, pytanie nie brzmi, czy chłodzić budynki, lecz jak robić to w sposób przemyślany i trwały. Ograniczenie dopływu ciepła poprawia komfort wewnątrz pomieszczeń, a jednocześnie zmniejsza zużycie energii i przygotowuje placówki opiekuńcze na kolejne fale upałów.