W czwartek 15 stycznia 2026 r. w Izbie Reprezentantów odbyła się obszerna debata poświęcona bezpieczeństwu międzynarodowemu oraz ewentualnemu zaangażowaniu wojskowemu Belgii w strategicznym regionie Arktyki. Minister spraw zagranicznych Maxime Prévot odpowiadał na pytania deputowanych dotyczące możliwego udziału belgijskich sił zbrojnych w europejskiej misji rozpoznawczej na Grenlandii. W kontekście rosnących napięć geopolitycznych oraz sprzecznych ambicji światowych mocarstw szef belgijskiej dyplomacji przedstawił jednoznaczne ramy polityki zagranicznej państwa. Podkreślił, że choć sytuacja wymaga zwiększonej czujności i ścisłej współpracy z partnerami, suwerenność Grenlandii pozostaje nienaruszalna, a wszelkie próby zmiany jej statusu spotkają się ze zdecydowanym sprzeciwem Belgii, Unii Europejskiej oraz sojuszników z NATO.
Status misji rozpoznawczej i rola struktur NATO
Podczas wystąpienia parlamentarnego Maxime Prévot zaznaczył, że do tej pory Belgia nie otrzymała żadnej oficjalnej prośby ani od władz Danii, ani od struktur NATO czy instytucji Unii Europejskiej w sprawie wysłania kontyngentu wojskowego na Grenlandię. Minister zwrócił jednak uwagę, że sama inicjatywa utworzenia europejskiej misji rozpoznawczej stanowi wyraźny sygnał gotowości państw sojuszniczych do wzmacniania stabilności na północnym skrzydle NATO. Według szefa dyplomacji ewentualna obecność wojskowa w tym regionie miałaby charakter defensywny i służyłaby ochronie integralności terytorialnej oraz podkreśleniu jedności Sojuszu. Prévot wskazał również, że niedawne przystąpienie Szwecji i Finlandii do NATO znacząco wzmocniło potencjał obronny organizacji, czyniąc ją najbardziej właściwą platformą do koordynowania działań wojskowych związanych z bezpieczeństwem Arktyki.
Dyplomatyczny impas w Waszyngtonie i prymat dialogu
Ważnym tłem czwartkowej debaty były wydarzenia z poprzedniego dnia w Waszyngtonie, gdzie doszło do spotkania przedstawicieli Stanów Zjednoczonych, Danii oraz autonomicznego rządu Grenlandii. Rozmowy te zakończyły się bez porozumienia i oficjalnym stwierdzeniem „fundamentalnej niezgody” między stronami. Maxime Prévot podkreślił, że w tej sytuacji kluczowe znaczenie ma kontynuowanie dialogu, który powinien pozostać jedyną drogą do rozładowania napięć i odpowiedzi na obawy strony amerykańskiej w sferze bezpieczeństwa. Minister zaznaczył, że stanowisko rządu oraz mieszkańców Belgii jest w tej kwestii jednoznaczne: Grenlandia nie jest na sprzedaż. Jakakolwiek forma wrogich działań wobec tego terytorium została uznana za niedopuszczalną i nie do przyjęcia przez belgijskie władze oraz ich międzynarodowych partnerów.
Reakcje polityczne i głosy za aktywizacją wojska
W trakcie debaty wyraźne poparcie dla ewentualnego udziału Belgii w misji rozpoznawczej wyraziła partia CD&V. Poseł Koen Van den Heuvel opowiedział się za wysłaniem belgijskich żołnierzy w ramach działań, w które już zaangażowane są m.in. Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Szwecja i Norwegia. Podkreślił on, że osoby mieszkające w Belgii oczekują od swojego państwa odpowiedzialnego podejścia do spraw międzynarodowych oraz realnego wsparcia europejskich sojuszników. Podobne stanowisko zajęli niektórzy deputowani opozycji. François De Smet z partii Défi oraz Kjell Van der Elst z Open Vld wezwali rząd do przyjęcia bardziej aktywnej postawy i zaoferowania pomocy Grenlandii jeszcze przed ewentualnym oficjalnym wnioskiem. Przypomnieli przy tym wcześniejsze deklaracje ministra obrony Theo Franckena o „powrocie Belgii” do aktywnej polityki obronnej, domagając się ich praktycznej realizacji. Odmienny głos przedstawił Nabil Boukili z PTB, który ostro skrytykował politykę Stanów Zjednoczonych, określając ją jako przejaw imperializmu i jedno z głównych zagrożeń dla globalnego bezpieczeństwa.
Kontrowersje wokół nieobecności premiera
Debata parlamentarna ujawniła również napięcia związane z nieobecnością premiera podczas dyskusji. Wielu deputowanych próbowało uzyskać wyjaśnienia bezpośrednio od szefa rządu, jednak wszystkie pytania kierowane do Barta De Wevera zostały przekazane ministrowi spraw zagranicznych. Taka sytuacja spotkała się z krytyką części opozycji, która wcześniej zarzucała premierowi brak osobistego zaangażowania w temat Grenlandii. François De Smet określił tę postawę jako „intrygującą”, sugerując unikanie zajęcia jednoznacznego stanowiska w delikatnej sprawie relacji z Waszyngtonem. Nabil Boukili posunął się dalej, twierdząc, że premier obawia się otwartej krytyki administracji amerykańskiej. Zdaniem części parlamentarzystów brak bezpośredniego głosu szefa rządu rodzi pytania o spójność i przejrzystość belgijskiej strategii wobec sojuszników w obliczu napięć wokół Grenlandii.