Walonia odmawia Google’owi poboru wody z Sambry – minister powołuje się na zasadę ostrożności
Waloński minister ds. terytorium, infrastruktury, mobilności i władz lokalnych François Desquesnes (Les Engagés) odmówił amerykańskiemu koncernowi Google wydania zmienionego pozwolenia dotyczącego...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Waloński minister ds. terytorium, infrastruktury, mobilności i władz lokalnych François Desquesnes (Les Engagés) odmówił amerykańskiemu koncernowi Google wydania zmienionego pozwolenia dotyczącego drugiego centrum danych planowanego w Farciennes – informuje dziennik Le Soir. Firma chciała chłodzić instalacje wodą pobieraną z pobliskiej Sambry, zamiast korzystać z przewidzianego pierwotnie chłodzenia powietrzem. Decyzja zapadła w czasie, gdy Walonia, podobnie jak duża część Europy, mierzy się z wysokimi temperaturami, a w całym regionie pojawiają się sygnały suszy.
Spis treści
W czerwcu 2024 r. Crystal Computing, spółka zależna Google’a odpowiedzialna za rozwój centrów danych, otrzymała od władz regionu pozwolenie na budowę trzech takich obiektów w Farciennes. Zgodnie z ówczesnymi planami instalacje miały być chłodzone powietrzem, a nie wodą.
W listopadzie 2025 r. Google wystąpił jednak o zmianę pozwolenia. Koncern planował połączenie drugiego i trzeciego centrum danych w jeden większy obiekt oraz zastosowanie chłodzenia wodą pobieraną z Sambry. Pierwsze centrum danych, którego budowa jest już praktycznie zakończona, pozostaje przy chłodzeniu powietrzem. François Desquesnes wyjaśnił, że wniosek przewidywał pobór 600 metrów sześciennych wody na godzinę, z czego mniej niż jedna czwarta miała trafiać z powrotem do cieku wodnego. W Saint-Ghislain, gdzie Google również prowadzi działalność, firma wykorzystuje już wodę z kanału Nimy-Blaton do chłodzenia sześciu wybudowanych tam centrów danych.
Sprawa trafiła na biurko ministra
W przypadku inwestycji w Farciennes walońska administracja dróg wodnych wydała pozytywną opinię, a zmienione pozwolenie zostało następnie przyznane. Jeden z mieszkańców odwołał się jednak od tej decyzji. W rezultacie pod koniec lipca dokumentacja trafiła do ministra.
Według François Desquesnes’a obecna sytuacja różni się od tej, która panowała wcześniej. Minister zwraca uwagę na napiętą sytuację Walonii pod względem zasobów wodnych po wyjątkowo suchym lecie oraz na możliwość częstszego występowania podobnych fal upałów w przyszłości.
„Moje służby przeanalizowały sytuację” – powiedział minister w rozmowie z Le Soir. Jak wyjaśnił, od ponad miesiąca z jezior Eau d’Heure pompowane jest 2 800 metrów sześciennych wody na godzinę, aby utrzymać poziom Sambry oraz Kanału Bruksela-Charleroi. François Desquesnes podkreślił, że zmiany klimatu wymagają innego podejścia do tego rodzaju decyzji. Jego zdaniem nie ma obecnie wystarczającej pewności, że w kolejnych latach region będzie w stanie zapewnić pobór wody na poziomie, o jaki wystąpił Google.
Minister uważa, że niewiadomych jest zbyt wiele, a Walonia może narazić się m.in. na odpowiedzialność finansową. Jak zaznaczył, władze nie mają jeszcze wystarczająco jasnego obrazu sytuacji w skali całego regionu, jeśli chodzi o zdolność sieci do obsługi wszystkich istniejących i planowanych poborów wody. „Nie chcę podejmować zobowiązań w kontekście hydrologicznym, który zmienia się w sposób głęboki. Odmówiłem więc wydania pozwolenia na podstawie zasady ostrożności” – stwierdził François Desquesnes.
Koniec zasady „kto pierwszy, ten lepszy”
Minister chce jednocześnie uporządkować zasady dotyczące poboru wody i zlecił swojej administracji przygotowanie całościowej koncepcji zarządzania wydawaniem pozwoleń na korzystanie z wody z walońskich cieków. Zamierza również wypracować polityczne zasady określające hierarchię poszczególnych sposobów wykorzystania tego zasobu.
„Są potrzeby związane ze spożyciem przez ludzi, które oczywiście mają pierwszeństwo, jest żegluga, potrzeby rolnictwa, chłodzenie elektrowni w Tihange, zobowiązania podjęte wcześniej wobec innych odbiorców przemysłowych…” – wyliczył François Desquesnes. Minister zaznaczył, że rozstrzyganie pomiędzy poszczególnymi potrzebami oraz ustalanie zasad ewentualnego ograniczania poboru wody, tak aby operatorzy mogli przygotowywać plany awaryjne, jest decyzją o charakterze politycznym.
Podobnie jak w przypadku dostaw energii elektrycznej, gdzie sieć zbliża się do granic swojej przepustowości, minister chce odejść od zasady „kto pierwszy, ten lepszy”. Jego zdaniem potrzebne jest nowe podejście oraz polityczne decyzje dotyczące hierarchii poszczególnych potrzeb. Podobna dyskusja toczy się już m.in. wokół sposobu wykorzystywania zapór wodnych.
Google analizuje decyzję
Zdaniem François Desquesnes’a Google może powrócić do pierwotnego pozwolenia, które zakłada chłodzenie powietrzem wszystkich instalacji w Farciennes. Amerykańska firma ma również możliwość zaskarżenia decyzji ministra do Rady Stanu.
Na razie Google potwierdza otrzymanie decyzji i analizuje jej treść. W piątek amerykański koncern przekazał, że deklaruje odpowiedzialne i efektywne korzystanie z wody oraz chce kontynuować konstruktywny dialog z władzami krajowymi i lokalnymi.