Brukselskie taksówki spalinowe będą mogły jeździć dwa lata dłużej – branża nadal krytykuje elektryfikację
Rząd Regionu Stołecznego Brukseli utrzymuje termin 1 stycznia 2027 r., od którego nie będzie można rejestrować nowych taksówek z silnikiem spalinowym. Jednocześnie wydłuża o dwa lata dopuszczalny...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Rząd Regionu Stołecznego Brukseli utrzymuje termin 1 stycznia 2027 r., od którego nie będzie można rejestrować nowych taksówek z silnikiem spalinowym. Jednocześnie wydłuża o dwa lata dopuszczalny okres użytkowania obecnych samochodów spalinowych, zanim trzeba będzie je wymienić. Branża pozostaje jednak bardzo krytyczna wobec obowiązkowej elektryfikacji.
Spis treści
Dwa dodatkowe lata eksploatacji
Od 1 stycznia 2027 r. nadal będzie można rejestrować jako nowe taksówki wyłącznie pojazdy „bezemisyjne”. Zmieni się natomiast limit wieku samochodów napędzanych paliwami kopalnymi, które już obsługują pasażerów: zamiast siedmiu lat będzie wynosił dziewięć. Poinformowała o tym brukselska sekretarz stanu odpowiedzialna za tę sprawę, Karine Lalieux (PS).
Wydłużenie okresu eksploatacji ma zapewnić przewoźnikom dodatkowe dwa lata na przygotowanie się do przejścia na napęd elektryczny oraz na inwestycje. W przypadku pojazdów elektrycznych, wodorowych i taksówek przystosowanych do przewozu osób o ograniczonej mobilności maksymalny wiek wzrośnie z ośmiu do dziesięciu lat.
Brukselski urząd ds. mobilności Brussel Mobiliteit szacuje, że w 2027 r. wymienić trzeba byłoby od 300 do 350 taksówek spalinowych. Po zmianie przepisów samochody te zyskują czas do 2029 r.
Przewidziano również wyjątek dla przewoźników, których pojazd będzie czasowo niedostępny po wypadku, awarii, pożarze lub kradzieży. Przez maksymalnie rok będą mogli korzystać z zastępczego samochodu spalinowego. Ponadto taksówki przewożące osoby o ograniczonej mobilności zostaną objęte ogólnym odstępstwem od wymogu zerowej emisji. Jak zaznaczono, ma ono „chronić ofertę w Brukseli”.
„Przestrzeń do oddechu”
„Nadal zmierzamy w kierunku elektryfikacji, ale nie wymagamy od taksówkarzy zmiany pojazdu przed upływem okresu jego eksploatacji” – podkreśla Karine Lalieux. Sekretarz stanu uważa, że rozwiązania przejściowe zapewniają branży „przestrzeń do oddechu”. Jak dodaje, rząd uwzględnia zarówno „ekonomiczne realia transformacji”, jak i „niezbędną do niej infrastrukturę”.
Aby wesprzeć transformację, region – jak zapowiada Lalieux – przyspieszy budowę od 100 do 150 szybkich ładowarek do końca 2028 r. Przewidziano też działania służące poprawie warunków pracy oraz wprowadzenie rozpoznawalnego oznakowania tzw. taksówek ulicznych (straattaxi’s), czyli samochodów obsługujących platformy internetowe, takie jak Uber i Bolt.
Rząd rozważa ponadto dopuszczenie taksówek ulicznych do korzystania z buspasów. Miałoby to nastąpić „pod pewnymi warunkami i w porozumieniu z brukselskim przewoźnikiem STIB/MIVB”. Obecnie takie uprawnienie mają wyłącznie taksówki postojowe.
Za ewentualnym przesunięciem terminu opowiadała się PS, partia Karine Lalieux. Termin został jednak już raz odroczony o dwa lata, pod koniec 2024 r., na wniosek branży. Tym razem sekretarz stanu musiała więc poprzestać na rozwiązaniach przejściowych.
Obecnie w Brukseli działa 3 129 taksówek. Silniki spalinowe ma nadal 2 430 z nich, czyli ponad trzy czwarte całej floty.
Branża wskazuje koszty i brak ładowarek
Abdel Sabbani, przewodniczący Brussels Taxi Federation (BTF), zdecydowanie krytykuje obowiązkową elektryfikację. „Jesteśmy tym niezwykle zaniepokojeni, samochody elektryczne nie są jeszcze dopracowane” – mówi.
Sabbani reprezentuje brukselskie taksówki postojowe posiadające oficjalną licencję. W jego ocenie pojazdy elektryczne nie dorównują samochodom spalinowym. „Są droższe w zakupie, a przy każdej drobnej usterce akumulatora trzeba go wymieniać, co kosztuje tysiące euro. Na rynku wtórnym nie są nic warte, nikt ich nie chce. Zasięg jest wciąż zdecydowanie zbyt mały – taksówkarze codziennie spędzają godzinę lub dwie na ładowaniu, a w tym czasie nic nie zarabiają. Do tego ładowarek jest stanowczo za mało” – wylicza.
Przewodniczący BTF twierdzi również, że wielu kierowców obawia się promieniowania elektromagnetycznego w pojazdach elektrycznych. „Po dwunastu godzinach jazdy takim autem dostają bólu głowy” – mówi. Obecnie brakuje jednak naukowych dowodów potwierdzających takie dolegliwości.
Zdaniem Sabbaniego rozwiązania przejściowe przyjęte przez rząd jedynie osładzają gorzką pigułkę. „To jest coś, ale z pewnością za mało” – ocenia.
Krytykuje też propozycje dotyczące taksówek ulicznych. „Dla nas to nie do przyjęcia, żeby taksówki uliczne dostawały wszystkie korzyści, nie płacąc za oficjalną i drogą licencję. Poza tym będziemy mieć problemy ze STIB/MIVB, jeśli z buspasów i pasów tramwajowych nagle zacznie korzystać dwa razy więcej taksówek. Powstaną korki i wtedy wyrzucą nas stamtąd wszystkich” – przekonuje.
Taksówki uliczne kontra postojowe
Ostrożnie pozytywne stanowisko zajmuje natomiast Union des Chauffeurs de Limousine Belge (UCLB), stowarzyszenie reprezentujące kierowców taksówek ulicznych. „Z zadowoleniem przyjmujemy pracę wykonaną przez sekretarz stanu Lalieux, w szczególności wydłużenie okresu eksploatacji pojazdów” – przekazała rzeczniczka organizacji Asmaa Snaïbi.
„Żałujemy jednak, że rządowi nie udało się porozumieć w sprawie przesunięcia terminu elektryfikacji. Dałoby to branży więcej czasu na przygotowanie się do tej zmiany w dobrych warunkach. Pozytywnie oceniamy natomiast propozycje lepszego uznania i oznakowania taksówek ulicznych, takie jak możliwość korzystania z niektórych buspasów. Przyczynia się to do lepszej integracji taksówek ulicznych z brukselskim systemem mobilności i do wyraźniejszego uznania ich roli” – podsumowuje Snaïbi.
Abdel Sabbani nie podziela tej oceny. „Wiem, że sekretarz stanu zrobiła, co mogła, ale niektóre partie w rządzie upierają się przy swoim, choć to nie one poniosą konsekwencje” – mówi przedstawiciel taksówek postojowych. Krytykę kieruje pod adresem Groen, Les Engagés i MR. Według BTF dwie ostatnie partie działają w interesie wielkich międzynarodowych platform, takich jak Uber. „Muszą przestać napuszczać taksówkarzy na siebie nawzajem i wysłuchać naszych prawdziwych problemów – nasze obroty są pod silną presją” – podkreśla.
„Jeśli te środki rzeczywiście wejdą w życie, brukselski rząd będzie miał z nami problem. Wtedy zmobilizujemy się masowo” – ostrzega Sabbani.