Właściciel gandawskiej kawiarni skazany za oddanie moczu na klienta – sąd uznał czyn za upokarzający
Właściciel studenckiej kawiarni w Gandawie, który oddał mocz na twarz pijanego klienta, został skazany na 50 godzin prac społecznych. Obrońca mężczyzny przekonywał, że poszkodowany potrafił później...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Właściciel studenckiej kawiarni w Gandawie, który oddał mocz na twarz pijanego klienta, został skazany na 50 godzin prac społecznych. Obrońca mężczyzny przekonywał, że poszkodowany potrafił później śmiać się z całej sytuacji oraz z nagrania, które miało wpisywać się we wzajemne żarty. Sąd uznał jednak, że nie zmienia to oceny czynu jako zachowania pozbawionego szacunku, obraźliwego i poniżającego.
Spis treści
Sprawa zaczęła się od nagrania
Nagranie krążyło pod koniec ubiegłego roku w środowisku studenckim. Kiedy trafiło do mediów, burmistrz Gandawy Mathias De Clercq (Open VLD) rozważał zamknięcie lokalu. Ostatecznie do tego nie doszło, ale w sprawie wszczęto postępowanie, które zakończyło się procesem. Właściciel kawiarni odpowiadał przed sądem za poniżające traktowanie.
Obrońca oskarżonego, mecenas Kristiaan Vandenbussche, domagał się łagodniejszej kwalifikacji czynu. Argumentował, że nie doszło do naruszenia godności ludzkiej poszkodowanego.
- Mój klient i poszkodowany są przyjaciółmi, zarówno przed tym zdarzeniem, jak i obecnie – mówił obrońca przed sądem. – Traktują to jako chłopięce wybryki. Pogodzili się i wybierają się nawet razem na wspólny wyjazd.
Osoba w bezbronnym położeniu
Według obrony przy takiej kwalifikacji możliwe byłoby orzeczenie do 45 godzin prac społecznych. Prokuratura domagała się jednak ukarania za poniżające traktowanie, za które grozi nawet 300 godzin prac, choć nie wskazała konkretnego wymiaru kary.
Sąd ostatecznie wymierzył 50 godzin prac społecznych. Uznał, że doszło do poniżającego traktowania, a okolicznością obciążającą było popełnienie czynu wobec osoby znajdującej się w bezbronnym położeniu z powodu skrajnego upojenia alkoholowego.
Czyn w kontekście współczesnego społeczeństwa
Sąd zwrócił uwagę, że takie przestępstwo należy oceniać nie tylko z perspektywy samej ofiary, lecz także innych osób. Jak wskazano, do czynu dochodzi również wtedy, gdy sprawca podejmuje działania o określonej wadze, naruszające integralność i godność człowieka w sposób, w jaki pojęcia te są rozumiane przez zbiorową świadomość danego społeczeństwa w konkretnym czasie.
Sąd uwzględnił więc fakt, że podobne zachowania spotykają się ze społecznym potępieniem. Podkreślił, że ma to szczególne znaczenie we współczesnych realiach, w których działania uznawane za osobliwe znacznie częściej niż dawniej są nagrywane smartfonem albo mogą zostać upublicznione.
Oskarżony przeprasza
Sam właściciel kawiarni zadeklarował gotowość odbycia kary. Przyznał, że chce wziąć odpowiedzialność za swój czyn, i szczerze przeprosił, zaznaczając, że jego zachowanie nie odzwierciedla tego, kim zwykle jest.
Wymierzając karę, sąd wziął pod uwagę między innymi wielokrotne przeprosiny kierowane przez oskarżonego do poszkodowanego oraz publiczne wyrazy skruchy. Jak przekazał obrońca, mężczyzna akceptuje wyrok i prawdopodobnie nie złoży apelacji. Podczas rozprawy oszacował, że w wyniku całej sytuacji stracił około 25 000 euro obrotu.