Ceny gazu znów rosną przed sezonem grzewczym – stałe kontrakty jako polisa na zimę
Sytuacja na europejskim rynku gazu staje się coraz bardziej napięta w szczególnie niekorzystnym momencie – tuż przed rozpoczęciem sezonu grzewczego. Notowania holenderskiego indeksu TTF,...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Sytuacja na europejskim rynku gazu staje się coraz bardziej napięta w szczególnie niekorzystnym momencie – tuż przed rozpoczęciem sezonu grzewczego. Notowania holenderskiego indeksu TTF, będącego europejskim punktem odniesienia dla cen gazu, zakończyły poniedziałkową sesję na poziomie 68,32 euro za MWh, podczas gdy pod koniec lipca wynosiły około 59 euro. Europejskie magazyny są obecnie wypełnione zaledwie w 62 procent, co jest najniższym poziomem o tej porze roku od 2009 r. Sytuację dodatkowo komplikują zakłócenia w cieśninie Ormuz, wpływające na dostawy skroplonego gazu ziemnego.
Spis treści
Ryzyko rośnie, choć o niedoborach nie ma mowy
Na obecnym etapie nie ma mowy o niedoborze gazu w Belgii. Ryzyko związane z nadchodzącą zimą wyraźnie jednak rośnie. Ceny gazu z dostawą w 2027 r. osiągnęły najwyższy poziom od trzech lat.
Według szacunków banku Goldman Sachs, jeśli eksport z Bliskiego Wschodu będzie wracał do normalnego poziomu jedynie stopniowo, grudniowe notowania TTF mogą przekroczyć 100 euro za MWh. Nie jest to prognoza, lecz jeden z możliwych scenariuszy, w którym kluczową rolę może odegrać pogoda. Łagodna zima ograniczyłaby zużycie gazu i zmniejszyła presję na magazyny, natomiast silne mrozy zwiększyłyby popyt przy niskim poziomie rezerw. Europa już teraz konkuruje przy tym z Azją o dostawy LNG.
Stałe kontrakty wyraźnie podrożały
Zablokowanie ceny już teraz nie oznacza jednak dostępu do taniej energii. Kontrakty ze stałą stawką wyraźnie podrożały w sierpniu po lipcowym wzroście cen gazu. W przypadku gazu podwyżki sięgnęły niemal 39 procent u dostawcy Eneco, od 24 do 37 procent w Mega oraz od 26 do 28 procent w Luminus. Znacznie mniejszy wzrost odnotowało Engie, gdzie ceny podniosły się o około 4 procent.
Od tego czasu ceny na rynku hurtowym wzrosły jeszcze bardziej. Odkładanie decyzji do września w nadziei na znalezienie tańszej oferty ze stałą ceną staje się więc coraz bardziej ryzykowne. Taki kontrakt można raczej traktować jako odwracalną polisę na zimę: pozwala zablokować stawkę na wypadek kolejnego skoku cen, a jeśli sytuacja na rynku się uspokoi, nadal pozostawia możliwość zmiany umowy i przejścia na tańszą ofertę.
Kluczowe są warunki wyjścia z umowy
Aby taka strategia miała sens, koszt wcześniejszego zakończenia umowy powinien pozostać niski. Znaczenie ma nie tylko cena za kWh, ale również wysokość rocznej opłaty abonamentowej oraz zasady przyznawania promocji. Zniżka wypłacana lub naliczana dopiero po dwunastu miesiącach może okazać się niekorzystna, jeśli klient wcześniej zdecyduje się na zmianę dostawcy.
Dobrym przykładem jest oferta BasicFix firmy Luminus. Ten dwuletni kontrakt ze stałą ceną przewiduje obecnie stawkę 8,31 centa za kWh gazu, podczas gdy w umowie zmiennej BasicFlex wynosi ona 6,22 centa. Oferta ze stałą ceną jest więc wyraźnie droższa, ale roczna opłata wynosi tylko 20 euro. W przypadku przejścia do innego dostawcy od drugiego roku jest ona naliczana proporcjonalnie do okresu korzystania z umowy, a sam kontrakt nie przewiduje żadnych szczególnych promocji.
Podobnie wygląda sytuacja w przypadku energii elektrycznej. W taryfie jednostrefowej BasicFix cena wynosi 19,87 centa za kWh, wobec 14,18 centa w BasicFlex, przy rocznej opłacie w wysokości 25 euro. Nie chodzi więc o to, że taka oferta jest tania – bo nie jest – lecz o możliwość zabezpieczenia się przed wzrostem cen bez konieczności pozostawania przy tej samej stawce przez dwa lata. Jeśli notowania TTF spadną, można podpisać tańszą umowę BasicFix albo wrócić do taryfy zmiennej. W przypadku pozostania w Luminus opłata jest naliczana proporcjonalnie już od pierwszego roku.
Porównywanie ofert wciąż ma sens
Zablokowanie ceny nie oznacza, że można przestać obserwować sytuację na rynku. Jeśli ceny będą nadal rosły, stały kontrakt spełni swoją funkcję zabezpieczającą. Jeżeli natomiast spadną, warto ponownie porównać dostępne oferty i rozważyć zmianę umowy, pod warunkiem że potencjalna oszczędność będzie większa niż wartość ewentualnie utraconych korzyści.
Przy notowaniach TTF zbliżających się do 70 euro za MWh jeszcze przed rozpoczęciem sezonu grzewczego zabezpieczenie ceny może być uzasadnioną strategią dla osób, które chcą uniknąć nieprzyjemnego wzrostu rachunków zimą. Nie dlatego, że kolejny kryzys energetyczny jest przesądzony, lecz dlatego, że obecnie występuje wyjątkowo wiele czynników, które mogą doprowadzić do dalszego wzrostu cen.