Ceny gazu znów w górę – europejskie magazyny zapełnione zaledwie w 62,9 procent
Zbliżająca się jesień przynosi złe wiadomości dla odbiorców energii: ceny gazu ziemnego ponownie gwałtownie rosną. Na holenderskim rynku terminowym, który stanowi punkt odniesienia dla całej Europy,...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Zbliżająca się jesień przynosi złe wiadomości dla odbiorców energii: ceny gazu ziemnego ponownie gwałtownie rosną. Na holenderskim rynku terminowym, który stanowi punkt odniesienia dla całej Europy, cena megawatogodziny gazu z dostawą we wrześniu sięgnęła we wtorek 66,8 euro. Bezpośrednimi przyczynami wzrostu są napięcia wokół cieśniny Ormuz oraz konieczność szybkiego uzupełnienia zapasów przed zimą. Europejskie magazyny są bowiem napełnione znacznie słabiej niż zwykle o tej porze roku.
Spis treści
Dwukrotnie drożej niż przed kryzysem irańskim
Do poziomów z okresu kryzysu energetycznego po wybuchu wojny na Ukrainie, gdy w marcu 2022 r. cena gazu osiągnęła 345 euro za megawatogodzinę, nadal jest daleko. Obecne notowania są jednak wyższe niż w marcu bieżącego roku, kiedy po ataku Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran zablokowana została cieśnina Ormuz, a gazowce przewożące skroplony gaz ziemny (LNG) nie mogły przez nią przepływać. Dzisiejsze ceny są także ponad dwukrotnie wyższe niż przed tym kryzysem, gdy megawatogodzina kosztowała 31 euro.
Wzrost cen nie wynika wyłącznie ze słabych perspektyw na poprawę sytuacji w cieśninie Ormuz. Kluczowe znaczenie ma również pośpiech, z jakim państwa europejskie muszą teraz odbudowywać strategiczne zapasy gazu przed zimą. Latem zwlekały z zakupami, licząc na spadek cen, jednak ta strategia okazała się mało opłacalna. Obecnie kraje europejskie są zmuszone wyraźnie przyspieszyć tempo uzupełniania magazynów.
Zapasy najniższe od 2009 r.
Magazyny gazu w Unii Europejskiej są obecnie napełnione zaledwie w 62,9 procent, podczas gdy unijne przepisy zakładają osiągnięcie poziomu 90 procent do 1 listopada. Rok temu o tej samej porze wskaźnik przekraczał 74 procent. Tak niskiego poziomu zapasów na tym etapie roku nie notowano od 2009 r. W Belgii magazyny są zapełnione w 49 procent, jednak kraj dysponuje stosunkowo niewielkimi możliwościami magazynowania w porównaniu z Niemcami czy Holandią.
Państwa europejskie nie mają więc czasu do stracenia, choć unijne wymogi zostały na początku roku złagodzone właśnie po to, aby ograniczyć ryzyko gwałtownego wzrostu cen. Cel wynoszący 90 procent można obecnie osiągnąć bardziej elastycznie – między 1 października a 1 grudnia – a w przypadku napięć w dostawach wymagany poziom może zostać obniżony do 80 procent.
Rywalizacja z rynkami azjatyckimi
Zakupy muszą być prowadzone w bardzo napiętych warunkach rynkowych. Gazu jest mniej niż przed kryzysem irańskim, a konkurencja między kupującymi pozostaje silna. Europejczycy rywalizują z odbiorcami z Azji – między innymi z Chin, Japonii, Indii i Korei Południowej – którzy jeszcze do niedawna płacili za skroplony gaz, w tym dostawy ze Stanów Zjednoczonych, więcej niż odbiorcy europejscy. Konieczność przebijania ofert podnosi ceny na rynkach, co ostatecznie przekłada się na rachunki konsumentów. Ceny zarówno w stałych, jak i zmiennych umowach na dostawę energii nadal rosną.
Zdaniem banku inwestycyjnego Goldman Sachs problemy Europy jeszcze się nie kończą. W nocie cytowanej przez dziennik L’Echo eksperci instytucji szacują, że europejskie ceny gazu prawdopodobnie przekroczą w grudniu 100 euro za megawatogodzinę, jeśli do tego czasu nie dojdzie do normalizacji eksportu surowców energetycznych z Bliskiego Wschodu. Pewną ulgę mogłoby przynieść jedynie osłabienie presji popytowej w przypadku zimy łagodniejszej od prognoz.