Burmistrzowie z PS o walce z narkobiznesem – „Obrona bezpieczeństwa to nie jest stanowisko prawicowe”
Burmistrzowie trzech gmin zmagających się z przestępczością narkotykową – Jean Spinette na Saint-Gilles, Fabrice Cumps na Anderlechcie oraz Willy Demeyer w Liège – odpierają zarzuty o...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Burmistrzowie trzech gmin zmagających się z przestępczością narkotykową – Jean Spinette na Saint-Gilles, Fabrice Cumps na Anderlechcie oraz Willy Demeyer w Liège – odpierają zarzuty o pobłażliwość wobec handlarzy narkotyków. Wszyscy trzej należą do partii PS i w rozmowie z dziennikiem Le Soir podkreślają, że działania prewencyjne łączą ze zdecydowaną polityką represyjną. Domagają się większej obecności policji na ulicach oraz zdecydowanego zaangażowania władz federalnych w ściganie osób uczestniczących w handlu narkotykami.
Spis treści
Saint-Gilles po kolejnej fali strzelanin
Jean Spinette od weekendu mierzy się z kolejną serią strzelanin, z których część miała miejsce zaledwie kilkadziesiąt metrów od jego domu. Zdarza się, że burmistrz jako pierwszy pojawia się na miejscu zdarzenia.
Słyszeć, że jestem bierny, to skandaliczna karykatura. Mieszkam 100 metrów od place Bethléem, nie mam żadnej pobłażliwości wobec tego, co się tam dzieje. Mieszkańcy dzielnicy, w tym rodziny z doświadczeniem migracji, mają tego dość tak samo jak ja i chcą, żeby to się skończyło – mówi burmistrz. Jak relacjonuje, przed wakacjami został zaatakowany przez dilera, któremu sam nakazał opuszczenie tego miejsca. Podkreśla, że sprawowanie mandatu wiąże się z ryzykiem dla bezpieczeństwa jego samego i bliskich. Kilkakrotnie padł ofiarą fizycznego ataku, a poruszając się skuterem, codziennie spotyka się z obelgami ze strony handlarzy.
Spinette przypomina, że jako były przewodniczący CPAS/OCMW początkowo budził wśród policjantów obawy, że skoncentruje się wyłącznie na polityce społecznej. > Uspokoiło ich to, że jestem u ich boku, żeby zapewnić bezpieczeństwo, nie porzucając ludzi na ulicy. I owszem, walczę o wzmocnienie sił policyjnych – zaznacza. Dodaje, że pozostaje przekonany o znaczeniu społecznej polityki prewencyjnej i nadal dostrzega człowieka po drugiej stronie, nawet jeśli dana osoba trafiła na ulicę lub do środowiska handlu narkotykami.
Anderlecht i połowa dnia pracy poświęcona bezpieczeństwu
Podobnie wygląda sytuacja na Anderlechcie, gdzie w miniony weekend ostrzelano komisariat. Burmistrz Fabrice Cumps ocenia, że kwestie bezpieczeństwa zajmują co najmniej połowę jego czasu pracy, również w weekendy, i wymagają od niego stałej gotowości.
Cumps przyznaje, że czasami musi podejmować zdecydowane działania. > Zarządzamy sytuacjami nadzwyczajnymi, to mój zawód jako burmistrza. Kiedy widzę, że dilerzy blokują dzielnicę Peterbos, że uniemożliwiają osobom starszym dotarcie do jadłodajni społecznej, że uniemożliwiają normalne życie w dzielnicy, muszę podejmować decyzje, jakich nigdy nie wyobrażałem sobie przed objęciem urzędu – tłumaczy. Wskazuje przy tym, że wcześniejsze zamykanie sklepów czy zakaz samodzielnego przebywania na ulicy osób poniżej 16. roku życia w noc sylwestrową wywołują debatę o granicach między wolnością osobistą a bezpieczeństwem publicznym. Uważa jednak takie rozwiązania za niezbędne do obniżenia napięcia.
Burmistrz krytycznie ocenia ataki prawicy na socjalistów, przypisując je złej wierze albo całkowitej nieznajomości realiów. Zwraca uwagę, że od czasu objęcia przez niego urzędu budżet policji wzrósł o blisko 50 procent, w tempie zbliżonym do wzrostu budżetu CPAS/OCMW. > Nie należy przeciwstawiać sobie poszczególnych szczebli władzy: inwestujemy w bezpieczeństwo więcej niż inni, w szczególności niż szczebel federalny. To wcale nie jest debata ideologiczna. Obrona bezpieczeństwa to nie jest stanowisko prawicowe – argumentuje.
Cumps pilnie oczekuje dodatkowych sił policyjnych i porównuje skalę wsparcia z zabezpieczeniem innych wydarzeń. Jak zauważa, podczas organizacji wyścigu Formuły 1 czy dużego festiwalu uruchamiana jest solidarność ogólnokrajowa i do zabezpieczenia imprezy kieruje się 200 funkcjonariuszy z całej Belgii. Tymczasem po pięciu strzelaninach z użyciem broni maszynowej w ciągu trzech dni, do których doszło w dzielnicach o niższych dochodach, ta sama solidarność oznaczała wysłanie czterech dodatkowych policjantów.
Liège: prewencja tam, gdzie to możliwe, represja tam, gdzie konieczna
W Liège na razie nie dochodzi do strzelanin na ulicach, jednak burmistrz Willy Demeyer odnotowuje pewien wzrost przemocy z użyciem noży, choć zaznacza, że nie ma on charakteru wykładniczego. Podkreśla również, że jego miasto przeznacza na policję najwyższą w kraju kwotę w przeliczeniu na jednego mieszkańca – 444 euro rocznie.
Nie mam z tym żadnego problemu. Potrzebna jest zrównoważona polityka: prewencja tak często, jak to możliwe, i represja tak często, jak to konieczne – mówi Demeyer. Jednocześnie zwraca uwagę na potrzebę rozwiązania problemu niedoboru środków policji federalnej i przypomina, że w każdej dzielnicy działają służby publiczne, policja oraz sieci organizacji społecznych. Jako prawnik i adwokat zaznacza, że nikt nie lubi represji, ale przepisy są po to, by ich przestrzegać, a przestępstwo pozostaje przestępstwem.
Burmistrz Liège, który przedstawia się jako jeden ze specjalistów PS do spraw bezpieczeństwa, deklaruje, że nie ma oporów przed represyjną walką z narkotykami oraz towarzyszącymi im uciążliwościami i przemocą. Stawia jednak konkretne warunki. > Chcemy policji wyszkolonej, wyposażonej i demokratycznej. Potrzebne są sprzęt i szkolenia, a to kosztuje. Moim zdaniem to cena demokracji – stwierdza. Dodaje, że działania muszą być prowadzone w ramach obowiązującej hierarchii i z poszanowaniem praw obywateli.
Swoje stanowisko podsumowuje jednoznacznie: przekonanie, że socjalista z definicji jest osobą permisywną lub pobłażliwą, uważa za nieprawdziwe.