Konflikt dzieli prawosławną wspólnotę w Belgii – w tle “wierność patriarchatowi moskiewskiemu”
Prawosławną wspólnotę w Belgii dzieli konflikt, który dotąd pozostawał dyskretny i nie był szeroko nagłaśniany. Spór dotyczy dwóch parafii, a w jego tle – według jednej ze stron –...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Prawosławną wspólnotę w Belgii dzieli konflikt, który dotąd pozostawał dyskretny i nie był szeroko nagłaśniany. Spór dotyczy dwóch parafii, a w jego tle – według jednej ze stron – znajduje się “wierność patriarchatowi moskiewskiemu”, uznawanemu za jeden z ważnych filarów poparcia dla Władimira Putina.
Spis treści
Belgijska wspólnota prawosławna liczy od 100 000 do 150 000 wiernych, z czego około połowa mieszka w Brukseli. Są to przede wszystkim osoby wywodzące się z diaspory greckiej, rosyjskiej, rumuńskiej, bułgarskiej, serbskiej i gruzińskiej. Za pośrednictwem swoich władz spór prowadzą dwa kościoły: jeden podlegający zwierzchnictwu rumuńskiemu, drugi związany z tradycją rosyjską. Ten ostatni, choć określa się jako apolityczny, podlega patriarchatowi moskiewskiemu oraz patriarsze Cyrylowi, bardzo bliskiemu Władimirowi Putinowi.
“Chcą nas wyrzucić z naszego kościoła”
Wierni, którzy się z nami skontaktowali, tak opisują sedno sprawy: twierdzą, że ktoś chce wyrzucić ich z ich własnego kościoła. Ich parafia pod wezwaniem św. Pantelejmona i św. Mikołaja mieści się przy rue De Mot na Etterbeek, w dzielnicy europejskiej. Jest to jedna z najstarszych parafii prawosławnych w kraju, mocno związana z historią i tradycją. Założyli ją w 1929 r. biali Rosjanie, a w 1948 r., aby stać się jej właścicielami, utworzyli stowarzyszenie COPA (Conférence de St-Pantéleimon).
Spór toczy się z nowymi władzami wywodzącymi się z innej brukselskiej parafii prawosławnej, tej przy rue Paul Spaak w dzielnicy Louise. Sprawa trafiła do sądu: administratorzy domagają się eksmisji parafian z budynku, który zajmują od niemal stu lat. W pewnym sensie jest to konflikt bratobójczy.
W tym miejscu trzeba przypomnieć, że parafia przy rue De Mot od chwili powstania podlegała arcybiskupstwu tradycji rosyjskiej w Paryżu, związanemu z patriarchatem ekumenicznym w Konstantynopolu. W 2019 r. została jednak zmuszona do zmiany jurysdykcji i przejścia pod zwierzchnictwo patriarchatu moskiewskiego. Parafia przy rue Spaak, poświęcona Trójcy Świętej oraz świętym Kosmie i Damianowi, od 2018 r. podlega z kolei patriarchatowi rumuńskiemu. Trudno o bardziej wyraźny obraz napiętych relacji między obiema stronami.
Zarzewie sporu
Aby zrozumieć całą sprawę, trzeba cofnąć się do początku lat osiemdziesiątych. Parafia przy rue Spaak, pierwotnie utworzona przez parafię z rue De Mot jako jej francuskojęzyczna filia, otrzymała wtedy od tej ostatniej okazały budynek pozyskany w drodze spadku. Umowa – dzierżawa wieczysta na 50 lat – przewidywała jednak, że parafia przy rue Spaak przeznaczy parter na kult prawosławny pod zwierzchnictwem arcybiskupstwa paryskiego.
Współpraca przebiegała bez większych problemów aż do początku lat dwutysięcznych dziesiątych, gdy parafianie z rue De Mot ze zdumieniem odkryli, że w wyniku śmierci i rezygnacji dawnych administratorów ich stowarzyszenia kontrola nad kościołem po cichu przeszła w ręce władz parafii-filii. Wkrótce relacje zaczęły się pogarszać. Jak relacjonują wierni, narastał konflikt, który doprowadził do odejścia części parafian, choć wszyscy – zarówno przy rue Spaak, jak i przy rue De Mot – nadal pozostawali pod zwierzchnictwem arcybiskupstwa paryskiego i patriarchatu Konstantynopola. Trwało to do momentu, gdy pojawił się pomysł przeniesienia ich pod zwierzchnictwo kościoła rumuńskiego, mimo że historycznie są związani z tradycją rosyjską, deklarują apolityczność i przyjmują wiernych zarówno rosyjskiego pochodzenia, jak i bałtyckiego, ukraińskiego oraz polskiego.
“Katastrofa”
Przy rue De Mot nie dostrzeżono zbliżającego się zagrożenia. 12 listopada 2020 r. wierni dowiedzieli się, że ich parafia została pozwana przed sędziego pokoju na Etterbeek przez nowe władze, które – jak twierdzą – “niepostrzeżenie przejęły kontrolę” nad ich stowarzyszeniem. Nowi administratorzy zażądali eksmisji z budynku nabytego w 1948 r., pozostawienia ikon i wyposażenia liturgicznego, odszkodowania za zajmowanie obiektu w wysokości 1 100 euro miesięcznie od 2020 r. oraz kary 250 euro za każdy dzień zwłoki od 2022 r. Proces nadal się toczy, a rozstrzygnięcie jest bliskie.
Wierni z kościoła przy rue De Mot ostrzegają, że przegrana byłaby dla nich katastrofą. Podkreślają, że straciliby świętą świątynię, cenne miejsce modlitwy, spotkań i przyjmowania komunii dla dawnych uchodźców, którzy uciekli przed Sowietami po rewolucji bolszewickiej 1917 r. To oni dbali o ten kościół, wkładając w niego całą swoją energię, wolny czas i serce. Dla prawosławnej wspólnoty w Belgii jest to miejsce naznaczone historią. Wierni obawiają się, że gdyby musieli je opuścić, nie byliby w stanie stworzyć od nowa kościoła ani zgromadzić wyposażenia liturgicznego równie cennego jak to zbierane przez dziesięciolecia. Ich zdaniem mogliby też utracić uznanie ze strony władz belgijskich.
Odpowiedź drugiej strony
Reprezentująca stowarzyszenie COPA mecenas Isabelle de Moffarts odpowiada stanowczo. “W 2020 r. rada kościelna małej kaplicy przy rue De Mot postanowiła złożyć wyraz wierności rosyjskiemu kościołowi prawosławnemu, na którego czele stoi patriarcha Cyryl Gundiajew, w sprawie którego zachęcam do dociekań. Członkowie mojej klientki nie podzielają ideologii tego dostojnika, co jest prawem podstawowym w naszym demokratycznym społeczeństwie. Rada kościelna dopuściła się w ten sposób samowoli, obejmując budynek w posiadanie wbrew woli jego prawowitego właściciela. Dokonując tego swobodnego i świadomego wyboru, rada kościelna wiedziała, że nie będzie już mogła korzystać z kaplicy przy rue De Mot. Tymczasem rada kościelna celowo odmawia wykonania wyroku pierwszej instancji, który nakazuje jej zwrot lokalu. Jeśli sąd apelacyjny utrzyma wyrok, osoby te będą musiały oddać klucze do budynku oraz wyposażenie i znaleźć inne miejsce na swoją działalność, czego są świadome od ponad sześciu lat. Spór ten w żaden sposób nie dotyczy wolności kultu, lecz wyłącznie korzystania z mienia należącego do mojej klientki” – oświadczyła.
Patriarcha Moskwy i całej Rusi Cyryl, urodzony jako Władimir Gudiajew, zaliczany do osób powiązanych z KGB, od czasu inwazji na Ukrainę w 2022 r. jest uznawany za jeden z filarów reżimu Władimira Putina. Mimo rosyjskiej tradycji prawosławnej przy rue De Mot z naciskiem podkreśla się, że parafia chce pozostać ściśle apolityczna.