Linia lotnicza Air Congo na krótko udostępniła w sprzedaży bilety na bezpośrednie loty między Kinszasą a Brussels Airport w wyjątkowo niskich cenach, po czym oferta zniknęła z platform rezerwacyjnych – informuje dziennik La Libre. Niedawno kongijski minister transportu Jean-Pierre Bemba zapowiedział uruchomienie połączeń od 1 lipca, co zaskoczyło branżę lotniczą. Ceny biletów w jedną stronę miały zaczynać się od 271 euro, jednak przy rezerwacjach pojawiała się informacja, że loty są “uzależnione od zgody władz”. Cały projekt budzi obecnie coraz więcej pytań dotyczących zgodności z przepisami.
Spis treści
Brussels Airport nie potwierdza nowego połączenia
Jak podaje La Libre, nawet Brussels Airport nie potwierdził oficjalnie uruchomienia nowej trasy, co dodatkowo podsyca wątpliwości wokół projektu. Ostrożne podejście portu lotniczego związane jest z obowiązującymi regulacjami Unii Europejskiej. Obecnie przewoźnicy z Demokratycznej Republiki Konga objęci są zakazem wykonywania lotów na terenie UE.
Nietypowy model działania Air Congo
Air Congo, uruchomiona pod koniec 2024 r., funkcjonuje w oparciu o specyficzną strukturę właścicielską i operacyjną. Większościowym udziałowcem pozostaje państwo kongijskie, natomiast 49 procent udziałów posiada Ethiopian Airlines. To właśnie etiopski przewoźnik zapewnia samoloty oraz obsługę operacyjną.
Planowane loty do Brukseli miały być realizowane pod kodami Ethiopian Airlines, z wykorzystaniem Boeinga 787 Dreamliner oraz załogi etiopskiej linii lotniczej. Takie rozwiązania, określane w branży jako “wet lease” lub współdzielenie kodów, są często stosowane w lotnictwie komercyjnym.
Problemem mogą być prawa przewozowe
Zdaniem La Libre kluczową przeszkodą mogą okazać się prawa przewozowe. Są one regulowane przez umowy dwustronne zawierane między państwami i mają decydujące znaczenie przy wydawaniu zgody na uruchomienie nowych połączeń lotniczych.
Na obecnym etapie nadal nie wiadomo, czy regularne loty między Kinszasą a Brukselą rzeczywiście zostaną uruchomione zgodnie z zapowiedziami.