Stowarzyszenie górników odwołuje się do sądu apelacyjnego w sprawie zaniżonych emerytur
Stowarzyszenie górnicze KS Vriendenkring kieruje sprawę przeciwko państwu belgijskiemu do sądu apelacyjnego w Brukseli, aby doprowadzić do wypłaty zaległych emerytur górniczych. Z powodu błędnych...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Stowarzyszenie górnicze KS Vriendenkring kieruje sprawę przeciwko państwu belgijskiemu do sądu apelacyjnego w Brukseli, aby doprowadzić do wypłaty zaległych emerytur górniczych. Z powodu błędnych wyliczeń tysiące byłych górników przez długi czas otrzymywało zbyt niskie świadczenia. W 2020 r. przeprowadzono korektę i ponownie przeliczono emerytury za okres dziesięciu lat, ale zdaniem górników to wciąż za mało. – Chodzi o zasadę – mówi przewodniczący Roger Vanlook.
W 2024 r. stowarzyszenie górnicze wniosło sprawę do sądu pierwszej instancji w Brukseli. Domagało się odszkodowania za świadczenia emerytalne, których nigdy nie wypłacono. Według górników władze popełniły zasadniczy błąd przy obliczaniu należnych im kwot.
- Przy reformie emerytalnej w 1991 r. przyjęto ustawę, zgodnie z którą emerytury górników miały być wypłacane za okres 30 lat – wyjaśnia Roger Vanlook, przewodniczący KS Vriendenkring. Jak tłumaczy, w rozporządzeniu królewskim wpisano jednak inną kwotę, przez co górnicy stracili znaczne pieniądze.
KS Vriendenkring zwróciło uwagę na błędne wyliczenia kilka lat temu. W 2020 r. parlament federalny zatwierdził ponowne przeliczenie świadczeń za okres po 2011 r. Zaległości za ten czas wypłacono wtedy jednorazowo.
- Ale pieniędzy sprzed 2011 r. nie wypłacono. Chodzi o okres 20 lat. W przybliżeniu daje to około 15 000 euro na jednego górnika – mówi Vanlook.
Termin przedawnienia
18 maja sąd pierwszej instancji w Brukseli wydał orzeczenie w tej sprawie. Sędzia uznał, że stowarzyszenie nie może domagać się odszkodowania, ponieważ roszczenia związane z ponownym przeliczeniem świadczeń uległy przedawnieniu.
- Według sądu powinniśmy byli złożyć skargę jeszcze przed 1995 r., ale większość górników dowiedziała się o popełnionych błędach dopiero w 2020 r. Dlatego uważaliśmy, że po 2020 r. mamy jeszcze pięć lat na wniesienie roszczenia. To wcale nie było jasne – mówi Vanlook.
KS Vriendenkring nie rezygnuje i nadal utrzymuje, że górnikom należy się odszkodowanie. Jak podkreśla przewodniczący, chodzi zarówno o zaległe kwoty, jak i o odsetki. Władze popełniły błąd, a górnicy powinni otrzymać rekompensatę – obiecano im, że odzyskają swoje pieniądze, lecz tak się nie stało.
Vanlook zaznacza, że sprawa nie dotyczy wyłącznie pieniędzy, ale przede wszystkim zasady. Skoro jednoznacznie przyznano, że doszło do błędów, górnicy chcą również formalnego uznania tego faktu. Dlatego zdecydowali się odwołać do wyższej instancji.
Końca wciąż nie widać
Sprawa, która ciągnie się od lat, nie zakończy się więc szybko. Vanlook ma świadomość, że postępowanie może potrwać jeszcze długo. – Sąd apelacyjny w Brukseli ma ogromne zaległości, więc obawiam się, że zajmie to jeszcze od pięciu do dziesięciu lat. Do tego czasu część byłych górników zapewne już nie będzie żyła. To sprawia, że cała sytuacja jest jeszcze bardziej niesprawiedliwa – wzdycha Vanlook.
To nie pierwszy raz, gdy górnicy kierują sprawę do sądu. W 2023 r. stowarzyszenie zwróciło się do sądu apelacyjnego w Antwerpii, aby zakwestionować podatki pobrane przez fiskusa od zaległych emerytur. Sąd orzekł wówczas, że tego rodzaju świadczenia jak najbardziej podlegają opodatkowaniu.