Śmiertelny wypadek na Marolles: policjant bez prawa jazdy ostatecznie zwolniony dyscyplinarnie
12 maja 2025 r. na Marolles w Brukseli zginął Christophe Amine Chollet, potrącony przez policyjny radiowóz prowadzony przez funkcjonariusza, który od ponad roku nie miał prawa jazdy. Dokładnie rok po...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be 12 maja 2025 r. na Marolles w Brukseli zginął Christophe Amine Chollet, potrącony przez policyjny radiowóz prowadzony przez funkcjonariusza, który od ponad roku nie miał prawa jazdy. Dokładnie rok po tragedii, 12 maja 2026 r., opublikowano wyrok Rady Stanu, który definitywnie potwierdził zwolnienie dyscyplinarne policjanta. Kara nałożona przez przełożonych była surowsza niż rekomendacja rady dyscyplinarnej, która proponowała jedynie degradację funkcjonariusza.
Spis treści
Tragiczny wypadek w centrum Brukseli
W nocy z 11 na 12 maja 2025 r. pierwszy inspektor G.L. pełnił służbę w strefie policji Bruxelles-Capitale/Ixelles. Prowadząc policyjny radiowóz typu combi, potrącił kierowcę skutera na skrzyżowaniu ulic Blaes i des Capucins, na Marolles w Brukseli. Czterdziestoletni Christophe Amine Chollet zmarł wskutek odniesionych obrażeń.
Sprawa od początku budziła ogromne kontrowersje, ponieważ funkcjonariusz od ponad roku nie posiadał prawa jazdy. Uprawnienia zostały mu odebrane po wyroku sądu policyjnego w Liège z grudnia 2023 r.
Funkcjonariusz ukrywał brak prawa jazdy
Zgodnie z decyzją sądu policjant musiał ponownie zdać wszystkie egzaminy na prawo jazdy. Nigdy jednak tego nie zrobił. Nie poinformował też swoich przełożonych o utracie uprawnień i nadal prowadził pojazdy służbowe.
Od sierpnia 2024 r. aż do dnia tragicznego wypadku regularnie siadał za kierownicą policyjnych radiowozów. Jak wynika z ustaleń, tylko w 2025 r. samodzielnie prowadził pojazd służbowy 34 razy podczas wykonywania obowiązków.
Wyrok karny i postępowanie dyscyplinarne
G.L. został już skazany za prowadzenie pojazdu mimo obowiązującego zakazu. Sąd wymierzył mu karę roku więzienia, grzywnę w wysokości 8 000 euro oraz nowy zakaz prowadzenia pojazdów przez pięć lat.
Równolegle przeciwko funkcjonariuszowi toczy się drugie postępowanie dotyczące nieumyślnego spowodowania śmierci. Niezależnie od sprawy karnej prowadzono również procedurę dyscyplinarną.
Postępowanie zakończyło się zwolnieniem dyscyplinarnym policjanta. W grudniu ubiegłego roku przełożeni zdecydowali o zastosowaniu wobec niego najsurowszej sankcji – zwolnienia dyscyplinarnego z policji. Funkcjonariusz natychmiast odwołał się do Rady Stanu, domagając się zawieszenia tej decyzji.
Rada Stanu utrzymała decyzję przełożonych
W orzeczeniu wydanym w kwietniu i opublikowanym 12 maja 2026 r., dokładnie rok po tragedii, Rada Stanu oddaliła wniosek policjanta.
Sąd uznał, że przełożeni nie naruszyli przepisów regulujących terminy postępowań dyscyplinarnych wobec funkcjonariuszy policji lokalnej i federalnej. Rada Stanu podtrzymała stanowisko władz dyscyplinarnych mimo tego, że rada dyscyplinarna prowadząca sprawę rekomendowała łagodniejszą karę.
Organ dyscyplinarny proponował bowiem degradację funkcjonariusza, jednak przełożeni zdecydowali się na znacznie surowsze rozwiązanie.
Policja mówi o utracie zaufania
W uzasadnieniu decyzji przełożeni podkreślili, że zachowanie policjanta pozostaje sprzeczne z podstawowymi wartościami formacji, takimi jak uczciwość, lojalność oraz poszanowanie prawa.
Według władz dyscyplinarnych działania funkcjonariusza poważnie podważyły zaufanie społeczeństwa i przełożonych do policji.
W uzasadnieniu wskazano również, że wagę sprawy dodatkowo zwiększyły konsekwencje sądowe, szeroki rozgłos medialny oraz zagrożenie dla wiarygodności całej instytucji. Przełożeni przypomnieli, że zaufanie do policji opiera się na przykładnej postawie funkcjonariuszy.
Uznano ostatecznie, że relacja zaufania między policjantem a formacją została trwale zerwana, dlatego zastosowano wobec niego najsurowszą możliwą sankcję dyscyplinarną – zwolnienie z policji.