CD&V chce ograniczyć łączenie zasiłku chorobowego z flexi-jobem – osoby długotrwale chore protestują
Posłanka Izby Reprezentantów Nathalie Muylle z partii CD&V przygotowała projekt ustawy zakładający zakaz łączenia świadczenia chorobowego z pracą wykonywaną w ramach flexi-jobu. Propozycja...
Posłanka Izby Reprezentantów Nathalie Muylle z partii CD&V przygotowała projekt ustawy zakładający zakaz łączenia świadczenia chorobowego z pracą wykonywaną w ramach flexi-jobu. Propozycja obejmuje stosunkowo niewielką grupę osób – około 2 400 spośród 576 643 osób długotrwale chorych w Belgii. Pomysł wywołał jednak sprzeciw części zainteresowanych, którzy podkreślają, że właśnie dzięki takiej formie pracy mogą stopniowo wracać do aktywności zawodowej. Ich zdaniem tradycyjny rynek pracy nie zapewnia odpowiedniej elastyczności osobom z problemami zdrowotnymi.
Spis treści
Główne założenia projektu
Nathalie Muylle zaznacza, że osoby korzystające jednocześnie z zasiłku chorobowego i flexi-jobu nie powinny być postrzegane jako nadużywające systemu. W audycji „De Ochtend” na antenie Radio 1 polityk CD&V wyjaśniła, że projekt ma przede wszystkim wspierać aktywizację osób długotrwale chorych i pomagać im w trwałym powrocie na rynek pracy – w takim zakresie, na jaki pozwala ich stan zdrowia.
Zdaniem posłanki najważniejsze powinno być umożliwienie stopniowego powrotu do wcześniejszego pracodawcy, na przykład na jeden lub dwa dni tygodniowo. Jeśli jednak wykonywanie poprzedniej pracy okaże się niemożliwe, należy jak najszybciej znaleźć inne zajęcie dostosowane do możliwości zdrowotnych danej osoby i wesprzeć ją w przejściu do stałego zatrudnienia.
Osoby chore: system nie daje wystarczającej elastyczności
Z planowanymi zmianami nie zgadzają się osoby, które same korzystają z możliwości łączenia świadczenia chorobowego z flexi-jobem. Joke, cierpiąca od 2014 r. na przewlekły ból, podkreśla, że rzeczywistość wygląda inaczej, niż przedstawiają to politycy. Od niemal dziesięciu lat pozostaje osobą długotrwale chorą i prowadzi działalność dodatkową jako osoba samozatrudniona. Ponieważ w tamtym okresie flexi-joby jeszcze nie funkcjonowały, musiała samodzielnie szukać rozwiązania – na tradycyjnym rynku pracy nie znalazła miejsca odpowiadającego jej możliwościom.
Obecnie Joke prowadzi własną działalność i pracuje około 10 godzin tygodniowo. Zakres pracy został ustalony wspólnie z lekarzem prowadzącym oraz lekarzem z kasy chorych. Jak podkreśla, klasyczny rynek pracy nie przewiduje rozwiązań dla osób o szczególnych potrzebach zdrowotnych, a standardowi pracodawcy nie są w stanie zapewnić wymaganej elastyczności.
Podobne doświadczenia ma Jonathan, który również łączył flexi-job ze świadczeniem chorobowym. Po czterech miesiącach przerwy spowodowanej problemami zdrowotnymi wrócił do pracy w gastronomii na jeden dzień tygodniowo. Nie mógł pracować więcej, ponieważ przepisy pozwalały mu wykonywać dodatkowo jedynie jedną piątą pełnego wymiaru czasu pracy.
Jonathan podkreśla, że kwestie finansowe nie odgrywały kluczowej roli. Flexi-job nie był dla niego bardziej opłacalny niż standardowy powrót do pracy. Zdecydował się na niego dlatego, że wykonywał zupełnie inne obowiązki niż w swojej stałej pracy, co działało na niego odprężająco. Jest przekonany, że właśnie ta forma aktywności pomogła mu wyjść z kryzysu zdrowotnego. Dodaje również, że wszystko konsultował z lekarzem orzecznikiem, który nie tylko zaakceptował takie rozwiązanie, ale wręcz zachęcał go do podjęcia tej pracy.
Eksperci krytykują flexi-joby, ale dostrzegają ich zalety
Profesor polityki społeczno-ekonomicznej Ive Marx z Uniwersytetu w Antwerpii przyznaje, że choć nie jest zwolennikiem flexi-jobów, w niektórych przypadkach mogą one przynosić pozytywne efekty. W programie „Het Kwartier” zaznaczył, że jeśli taka forma zatrudnienia pomaga osobie długotrwale chorej odzyskać kontakt z rynkiem pracy lub wrócić do aktywności zawodowej, może mieć korzystny wpływ na proces powrotu do zdrowia i zatrudnienia.
Ekspert uważa jednak, że głównym problemem pozostaje trudność powrotu do pracy osób długotrwale chorych. Jego zdaniem należy stworzyć lepsze warunki umożliwiające powrót do dotychczasowego pracodawcy. Jak zaznacza, w praktyce utrudniają to rozbudowane procedury administracyjne oraz niechęć części pracodawców do angażowania się w tego typu rozwiązania.
Marx pozostaje jednocześnie krytyczny wobec samego systemu flexi-jobów. Według niego jest to szczególna forma zatrudnienia całkowicie zwolniona z podatków, którą porównuje do niemal zalegalizowanej pracy na czarno.