Belgia musi znaleźć 10 miliardów euro – ekonomista wskazuje na reformę VAT i podatku od pracy
Do 2029 r. Belgia musi znaleźć 10 miliardów euro oszczędności. Premier Bart De Wever (N-VA) mówi w tym kontekście o „przełęczy poza kategorią”, jednak Wim Moesen, emerytowany profesor finansów...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Do 2029 r. Belgia musi znaleźć 10 miliardów euro oszczędności. Premier Bart De Wever (N-VA) mówi w tym kontekście o „przełęczy poza kategorią”, jednak Wim Moesen, emerytowany profesor finansów publicznych KU Leuven i były członek Wysokiej Rady Finansów (CSF), tonuje te porównania. W rozmowie z dziennikiem L’Echo 82-letni ekonomista przekonuje, że stojące przed krajem wyzwanie nie jest kretowiskiem, ale nie jest też Everestem. Jego zdaniem najważniejsze są uporządkowanie systemu VAT oraz powiązana z nim reforma opodatkowania pracy.
Spis treści
- Doświadczenie z czasów Martensa i Dehaene’a
- Wtedy było gorzej niż dziś
- VAT jako niewykorzystana rezerwa
- Szersza podstawa opodatkowania i niższe stawki
- Dochody z majątku i spółki menedżerskie
- Wątpliwości wobec podatku od zysków kapitałowych
- Czynsze, wydatki państwa i spór z Bouchezem
- Podwójny deficyt i spór o indeksację
- „Obywatel jest często mądrzejszy, niż sądzą przy rue de la Loi”
Doświadczenie z czasów Martensa i Dehaene’a
Moesen pamięta okres rządów Wilfrieda Martensa i Jeana-Luca Dehaene’a, kiedy Belgia przechodziła przez drastyczne programy oszczędnościowe. Podkreśla, że obecna sytuacja finansów publicznych nie jest dobra i wymaga szybkiej reakcji.
„Gdy Belgia, mała otwarta gospodarka, znajdzie się na celowniku rynków finansowych, będzie jak dżdżownica w dziobie wrony” – ostrzega ekonomista.
Swoją ocenę opiera na badaniach harwardzkiego ekonomisty Alberta Alesiny, który przeanalizował 184 operacje konsolidacji budżetowej w krajach OECD. Za skuteczną uznawał politykę naprawczą wtedy, gdy deficyt zmniejszał się przez co najmniej trzy kolejne lata średnio o 0,6 punktu procentowego PKB rocznie. W przypadku Belgii Moesen wskazał dwa takie okresy: rządy Martens V i VI po dewaluacji z 1982 r. oraz rządy Dehaene I i II od 1992 r., gdy kraj przygotowywał się do wejścia do strefy euro.
Wtedy było gorzej niż dziś
Za rządów Wilfrieda Martensa (CVP) w 1982 r. deficyt wynosił 15,5 procent, czyli trzykrotnie więcej niż obecnie. W 1991 r. Jean-Luc Dehaene (CVP) musiał zmierzyć się z deficytem na poziomie 7,5 procent oraz zadłużeniem sięgającym 132 procent, podczas gdy dziś wynosi ono 108 procent.
Dehaene stworzył wówczas rząd kryzysowy, w którym nikt nie chciał objąć stanowiska ministra budżetu. Konieczne było znalezienie specjalistki spoza polityki. Z Mieke Offeciers skontaktowano się z propozycją objęcia resortu, gdy przebywała na nartach w Austrii.
Zdaniem Moesena Martens i Dehaene mieli przed sobą znacznie wyższą górę niż ta, na którą musi wspiąć się De Wever. Istotna różnica polega jednak na tym, że obecnie nie można już zdewaluować euro tak, jak kiedyś zdewaluowano franka belgijskiego. Ten radykalny środek nie jest dostępny, dlatego pozostają działania oszczędnościowe.
VAT jako niewykorzystana rezerwa
Najważniejszą propozycją ekonomisty jest reforma podatku dochodowego od osób fizycznych (IPP), połączona z przebudową systemu VAT. Moesen wskazuje, że według danych OECD Belgia znajduje się w pierwszej trójce krajów najmocniej opodatkowujących pracę, a jednocześnie należy do trzech państw o najniższych efektywnych stawkach VAT. Wpływy z tego podatku pozostają niższe od średniej europejskiej.
Belgijski system VAT wyróżnia się dużą liczbą stawek obniżonych, będących rezultatem nacisków różnych grup interesu. Unia Europejska nie akceptuje dowolnego manipulowania stawkami, ponieważ może to zakłócać konkurencję między państwami członkowskimi. Eurostat oszacował różnicę między Belgią a średnią unijną na 1,2 procent PKB, czyli około 7 miliardów euro rocznie. To znacznie więcej niż 4 miliardy euro, które miałaby kosztować planowana reforma IPP.
Gdyby Belgia przyjęła rozwiązanie stosowane w Holandii, czyli podstawową stawkę VAT na poziomie 21 procent i obniżoną stawkę 9 procent dla wybranych produktów pierwszej potrzeby, mogłaby uzyskać dodatkowe 7 miliardów euro wpływów. „Wystarczy się schylić, żeby podnieść 7 miliardów euro, w dwa dni sprawa załatwiona” – mówi Moesen.
Szersza podstawa opodatkowania i niższe stawki
Podwyższenie VAT proporcjonalnie mocniej obciążyłoby osoby o niskich dochodach. Właśnie dlatego, jak zaznacza ekonomista, musi mu towarzyszyć reforma opodatkowania pracy. Jej podstawowe założenia są znane: poszerzenie podstawy opodatkowania i jednoczesne obniżenie stawek.
Wysokie stawki są konsekwencją tego, że podstawa opodatkowania stopniowo się kurczyła, szczególnie po 2014 r., co niedawno wykazał Paul De Grauwe. Poszerzenie podstawy oznaczałoby ograniczenie wielu szczególnych rozwiązań. Około 800 kodów znajdujących się w belgijskiej deklaracji podatkowej odpowiada podobnej liczbie odliczeń, wyjątków i przywilejów wywalczonych przez różne grupy interesu. Eurostat wycenił koszt tych nisz podatkowych na 2,4 procent PKB, czyli 15 miliardów euro.
Dochody z majątku i spółki menedżerskie
Moesen opowiada się także za włączeniem dochodów z majątku do podstawy opodatkowania. Przypomina, że w 1980 r. masa płacowa odpowiadała 62 procent PKB, natomiast obecnie jest to już tylko 54 procent. Oznacza to, że znaczenie dochodów z kapitału wyraźnie wzrosło. Tymczasem dochody kapitałowe, pochodzące z majątku ruchomego i nieruchomego, nie są opodatkowane progresywnie, lecz proporcjonalnie i ryczałtowo.
Ekonomista odnosi się również do trwającej debaty na temat spółek menedżerskich. Tego rodzaju spółki służą ochronie prywatnego majątku osoby prowadzącej działalność, jednak jego zdaniem system poszedł zdecydowanie za daleko.
„W Belgii przypada 67 spółek na 10 000 dorosłych mieszkańców, wobec zaledwie 12 w Niemczech i 19 w Austrii” – wylicza, powołując się na dane Banku Światowego. W jego ocenie tak duża różnica wskazuje na wypaczenie, które należałoby skorygować.
Wątpliwości wobec podatku od zysków kapitałowych
Profesor nie sprzeciwia się samej zasadzie opodatkowania zysków kapitałowych, stosowanej w większości krajów rozwiniętych, ale uważa, że zaproponowane rozwiązanie jest mało praktyczne. Nazywa je prowizorką i zastanawia się, czy nie zostało celowo skonstruowane w tak skomplikowany sposób. Cały system ma bowiem przynieść w 2029 r. 500 milionów euro wpływów w docelowym tempie.
Jednocześnie od 1 stycznia 2026 r. obowiązkowe jest fakturowanie elektroniczne w transakcjach między przedsiębiorstwami. Zdaniem Moesena sam ten mechanizm, ograniczający liczbę transakcji niezgłaszanych do opodatkowania, powinien przynieść 500 milionów euro, czyli tyle samo co podatek od zysków kapitałowych.
Warunkiem pozostaje jednak prawidłowa konstrukcja podatku. W Holandii oraz krajach skandynawskich podatek dochodowy od osób fizycznych opiera się na dwóch filarach. Pierwszy obejmuje dochody z pracy oraz świadczenia zastępcze opodatkowane progresywnie. Drugi dotyczy dochodów z majątku, w tym oszczędności, zysków kapitałowych i czynszów, od których można byłoby pobierać podatek liniowy w wysokości na przykład 25 procent.
Czynsze, wydatki państwa i spór z Bouchezem
Obecnie czynsze są w Belgii opodatkowane na podstawie dochodu katastralnego, który w niektórych przypadkach nie był aktualizowany od lat siedemdziesiątych. Opodatkowanie czynszów jest standardem w niemal wszystkich krajach rozwiniętych. Moesen podkreśla jednak, że nie proponuje ogólnego zwiększenia obciążeń fiskalnych, lecz przesunięcie ciężaru podatkowego tak, aby mniej obciążać pracę.
Georges-Louis Bouchez odrzuca pomysł wprowadzania nowych podatków i uważa, że należy skoncentrować się wyłącznie na ograniczaniu wydatków. Zdaniem ekonomisty ma rację, gdy mówi, że państwo żyje zbyt wystawnie. Belgijskie wydatki publiczne są bowiem o 4,5 procent PKB wyższe niż średnia w trzech sąsiednich krajach. Trzeba jednak dokładnie wskazać, gdzie państwo wydaje zbyt dużo. W 2019 r. Bank Narodowy wymienił trzy takie obszary: 2,4 procent przypadało na pomoc dla przedsiębiorstw, 1,8 procent na koszty funkcjonowania administracji, a pozostała część na szkolnictwo, w którym klasy są zbyt małe.
Podwójny deficyt i spór o indeksację
Zapytany, czy subsydia nie pomagają firmom zachować konkurencyjności, Moesen odpowiada, że rząd popełnił błąd, przyznając przedsiębiorstwom jedynie połowę korzyści wynikającej z indeksacji kwotowej. Jego zdaniem należało pozostawić im cały ten margines.
Belgia zmaga się bowiem z podwójną słabością: deficyt występuje nie tylko w budżecie, ale również w bilansie płatniczym. W ciągu ostatnich pięciu lat trzykrotnie odnotowano deficyt rachunku obrotów bieżących na poziomie 2,4 procent PKB, podczas gdy przez poprzednie 25 lat zdarzało się to niemal wcale. To odzwierciedla brak międzynarodowej konkurencyjności, ponieważ belgijskie przedsiębiorstwa tracą udziały w rynku.
„Połączenie dwóch deficytów – budżetowego i w bilansie płatniczym – to wybuchowy koktajl” – ostrzega ekonomista. Jego zdaniem może to postawić kraj w trudnej sytuacji na rynkach finansowych. Belgia może zostać uznana za mniej wiarygodnego dłużnika, co skłoni inwestorów do żądania wyższych stóp procentowych i może uruchomić efekt kuli śnieżnej. „Obecnie Belgia pożycza taniej niż Francja, ale wiatr może się bardzo szybko odwrócić” – dodaje.
W normalnych warunkach automatyczna indeksacja nie stanowi, według Moesena, poważnego problemu. Od 2022 r. kraj doświadczył jednak serii zewnętrznych wstrząsów i od tego czasu zmaga się z niekorzystną różnicą kosztów pracy. Martens odpowiedział kiedyś dewaluacją franka belgijskiego oraz zamrożeniem cen, czego w warunkach wspólnej waluty nie można już zastosować. Dehaene zareagował na utratę konkurencyjności reformą indeksu i wprowadzeniem indeksu zdrowia. Dlatego, zdaniem profesora, obecny rząd powinien był pozostawić przedsiębiorstwom całą korzyść wynikającą z indeksacji kwotowej.
„Obywatel jest często mądrzejszy, niż sądzą przy rue de la Loi”
Nie wszystkie proponowane rozwiązania będą popularne, ale ekonomista uważa, że obawy polityków są przesadzone. „Obywatel jest często mądrzejszy, niż sądzą przy rue de la Loi” – mówi. Przypomina, że Dehaene podniósł VAT na produkty luksusowe do 35 procent, co nie przeszkodziło mu odnieść wyraźnego zwycięstwa w wyborach w 1995 r.
Politycy często wahają się przed wprowadzaniem oszczędności z obawy przed karą ze strony wyborców. Tymczasem, jak wynika z analiz Alberta Alesiny, rządy przywracające równowagę finansów publicznych nie muszą doświadczać wyborczego odwetu. Warunkiem jest przekonanie obywateli, że działania są konieczne i pilne, a to wymaga średnio- i długoterminowej wizji. W Belgii zbyt często decyzje podejmuje się jednak bez wyraźnie wyznaczonego kierunku.