Domniemany sprawca ataku na paradę równości w Berlinie zastrzelony przez policję – wcześniej skazano go za próbę dołączenia do Państwa Islamskiego
Niemiec libańskiego pochodzenia, uznawany za sprawcę sobotniego ataku na uczestników parady równości w Berlinie, zginął w niedzielę wieczorem od strzałów oddanych przez policję. Poinformowały o tym...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Niemiec libańskiego pochodzenia, uznawany za sprawcę sobotniego ataku na uczestników parady równości w Berlinie, zginął w niedzielę wieczorem od strzałów oddanych przez policję. Poinformowały o tym niemieckie władze. Dzień wcześniej napastnik wjechał samochodem w tłum, a następnie zaatakował przechodniów bronią białą. W wyniku ataku zginęła jedna osoba, a około 30 zostało rannych.
Spis treści
Koniec obławy
Berlińska policja poinformowała w serwisie X, że według ustaleń dostępnych na obecnym etapie podejrzany miał ruszyć biegiem w kierunku funkcjonariuszy sił interwencyjnych, trzymając broń białą. Członkowie jednostki specjalnej SEK-Berlin użyli wówczas broni palnej.
Mimo podjętej przez strażaków akcji ratunkowej mężczyzna zmarł na miejscu – przekazała policja, informując o zakończeniu obławy na sprawcę sobotniego ataku.
- Wszystko, co tutaj widzimy, wskazuje, że mamy do czynienia z islamistycznym zamachem terrorystycznym – powiedział w niedzielę na miejscu zdarzenia niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt. Jednocześnie skorygował bilans poszkodowanych: liczba rannych wzrosła z 16 do 29.
Ofiarą śmiertelną jest kobieta. Dzień wcześniej strażacy informowali o trzech osobach w stanie krytycznym, jednak – jak przekazał kanclerz Friedrich Merz podczas nabożeństwa w kościele Mariackim w Berlinie – życie żadnej z nich nie wydaje się już zagrożone.
Zradykalizowany podejrzany
Poszukiwany mężczyzna, którego nazwisko ujawnił minister, Abdul Ballout, mógł być według policji uzbrojony i niebezpieczny.
Alexander Dobrindt przekazał, że był to obywatel Niemiec libańskiego pochodzenia, który wcześniej zwracał uwagę służb z powodu licznych wykroczeń, radykalizacji oraz powiązań ze środowiskiem islamistycznym.
W niedzielę pod koniec dnia berlińska prokuratura generalna przedstawiła w komunikacie informacje o jego wcześniejszych sprawach sądowych. W maju mężczyzna został skazany za próbę dołączenia do dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie w Syrii przez Liban. Został zatrzymany w Libanie, tam skazany, a następnie odesłany do Niemiec.
Przebieg sobotniego ataku
Do ataku doszło w sobotę około godz. 22.00 czasu lokalnego, czyli o godz. 20.00 czasu GMT, w parku Tiergarten w centrum Berlina, kilkaset metrów od Bramy Brandenburskiej. W tym miejscu wieczorem gromadzili się uczestnicy marszu równości, określanego w Niemczech jako Christopher Street Day (CSD), jednej z największych tego rodzaju imprez w Europie.
Według policji biały samochód wjechał w przechodniów, po czym uderzył w drzewo. Zarejestrowany w Berlinie van marki Citroën, poważnie uszkodzony, w niedzielę nadal znajdował się na miejscu zdarzenia. – Następnie napastnik rzucił się na innych przechodniów z bronią białą (…) – prawdopodobnie maczetą – i również ciężko ich zranił – relacjonował Alexander Dobrindt.
Policja zaapelowała do świadków o pomoc, publikując zdjęcie i rysopis poszukiwanego. Opisano go jako szczupłego mężczyznę o wzroście około 1,90 m, z czarnymi włosami, ubranego w czarną bluzę z kapturem i białe spodnie.
- Te czyny mają tylko jeden cel: podzielić nasze społeczeństwo – powiedział w niedzielę kanclerz Friedrich Merz przed udziałem w nabożeństwie ku czci ofiar. Burmistrz Berlina Kai Wegner określił natomiast atak jako uderzenie w wolne i otwarte na świat społeczeństwo.
Powrót trudnych wspomnień
Atak przywołał wspomnienia serii podobnych zdarzeń, które w ostatnich latach wstrząsnęły Niemcami i zaostrzyły debatę o imigracji. Część sprawców tych ataków była obcego pochodzenia.
Najtragiczniejszym z nich był zamach na jarmarku bożonarodzeniowym w Berlinie w grudniu 2016 r. Sprawcą był Tunezyjczyk kierujący się motywacją dżihadystyczną. W ataku zginęło 13 osób.
Okres poprzedzający ubiegłoroczne wybory parlamentarne naznaczyła fala ataków w miejscach publicznych, w tym dokonywanych przez islamistów. Zdarzenia te wzmocniły skrajnie prawicową Alternatywę dla Niemiec (AfD), która stała się główną siłą opozycyjną i obecnie w sondażach wyprzedza nawet ugrupowanie kanclerza Merza.
W niedzielę poseł AfD Martin Hess napisał na stronie klubu parlamentarnego, że atak na paradę równości po raz kolejny pokazuje całkowitą porażkę osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.