Proces w sprawie Matonge – prokuratura żąda 10 lat więzienia dla wskazanego szefa siatki narkotykowej
Przed brukselskim sądem trwa proces 48 oskarżonych w sprawie znanej jako Matonge, od nazwy dzielnicy na Ixelles historycznie związanej z diasporą kongijską. W czwartek prokuratura przedstawiła swoje...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Przed brukselskim sądem trwa proces 48 oskarżonych w sprawie znanej jako Matonge, od nazwy dzielnicy na Ixelles historycznie związanej z diasporą kongijską. W czwartek prokuratura przedstawiła swoje wnioski dotyczące kar, domagając się 10 lat pozbawienia wolności dla mężczyzny, który według oskarżenia wydawał polecenia dziesiątkom osób regularnie sprzedających marihuanę i kokainę w okolicach porte de Namur. Wobec znacznej części pozostałych oskarżonych prokurator wnioskował o 30 miesięcy pozbawienia wolności, w niektórych przypadkach z możliwością zawieszenia kary. W kilku sprawach oskarżyciel publiczny zażądał natomiast uniewinnienia, uznając zgromadzony materiał dowodowy za niewystarczający.
Spis treści
Trzydzieści miesięcy jako stawka podstawowa
Wniosek o 30 miesięcy pozbawienia wolności powtarzał się na sali rozpraw średnio co trzy minuty. Zdaniem prokuratury taka kara ma odpowiadać roli szeregowych uczestników, czyli osób regularnie sprzedających narkotyki w ramach struktury, którą śledczy uznali za jedną zorganizowaną siatkę handlu marihuaną i kokainą.
Handel narkotykami na otwartej przestrzeni funkcjonuje w tej części miasta od wielu lat, współistniejąc z historycznymi sklepami przy chaussée de Wavre, które stopniowo ustępują miejsca lokalom nastawionym bardziej na klientelę z tzw. bańki europejskiej. „Wszystko to rozgrywa się dość banalnie” – podkreślał prokurator. „A przecież w tej dzielnicy są rodzice, są ludzie, którzy chodzą do pracy w biurze. Już samo to wiele mówi o wpływie handlu narkotykami na życie mieszkańców. Większości osób, które tu żyją albo mieszkają, w ogóle to nie dotyczy, oni po prostu nie chcą się z tym stykać.”
Jak powstała sprawa Matonge
Postępowanie wyraźnie wpisuje się w zapowiadaną przez prokuratora królewskiego w Brukseli Juliena Moinila decyzję o intensyfikacji działań w tej dzielnicy po objęciu przez niego urzędu. „Jestem w prokuraturze od blisko 11 lat i od pierwszego dnia Matonge jest uznawana za miejsce problematyczne, jeśli chodzi o narkotyki, a przy tym trudne do prowadzenia spraw z uwagi na swoją zabudowę” – mówił przed sądem prokurator, przedstawiając skalę zastosowanych środków.
Krótko po wszczęciu śledztwa w maju 2025 r. funkcjonariusze rozpoczęli obserwacje, które trwały przez kilka miesięcy. W listopadzie przeprowadzono serię przeszukań połączoną z dużą operacją w lokalnej galerii handlowej, która spotkała się wówczas z licznymi krytycznymi ocenami. Podczas przeszukań zabezpieczono broń, narkotyki, pieniądze oraz telefony.
Thanos – „słońce, wokół którego wszystko krąży”
Aby przypisać dziesiątkom oskarżonych, wielokrotnie obserwowanych podczas sprzedaży narkotyków, udział w związku przestępczym zajmującym się handlem narkotykami, prokuratura stara się wykazać, że w tej dzielnicy nie prowadzi się takiej działalności na własny rachunek. „Przekonywano nas, że nie było żadnego związku przestępczego, że każdy może tu przyjść i sprzedawać ot tak” – mówił prokurator, zwracając się do przewodniczącej składu. „Ale na ten rynek nie wchodzi się w ten sposób, co jasno dał nam do zrozumienia jeden z oskarżonych.” Zdaniem oskarżyciela teren jest kontrolowany, a szeregowi sprzedawcy podlegają zhierarchizowanej strukturze dowodzenia.
Najsurowszy wniosek dotyczy mężczyzny o inicjałach M.B.W.B., który według śledczych posługiwał się pseudonimem Thanos, nawiązującym do jednego z czarnych charakterów z uniwersum Marvela. Pseudonim ten bardzo często pojawia się w przeanalizowanych przez policję rozmowach na Snapchacie. „Mówi się w nich o kokainie i o rozliczeniach” – zaznaczył prokurator. W ocenie oskarżenia Thanos występuje jako osoba wydająca polecenia oraz ta, której zdaje się rachunki.
M.B.W.B. był już wcześniej znany wymiarowi sprawiedliwości. Były bokser został w 2014 r. skazany przez sąd przysięgłych w Brukseli za zabójstwo mężczyzny przed jednym z antwerpskich klubów nocnych. Tym razem został zatrzymany przez jednostki specjalne policji przed domem, w którym znaleziono trzy kilogramy marihuany oraz kokainę. Prokuratura zwróciła również uwagę na jego sytuację finansową: „Pan twierdzi, że jest zadłużony, a na swoim koncie bankowym widzi niemałe kwoty”. Zdaniem oskarżyciela wnioski są jednoznaczne: „W tej sprawie pan M.B.W.B. jest słońcem, wokół którego wszystko krąży”, czyli – jak to ujęto – osobą kierującą organizacją przestępczą. Dzień wcześniej oskarżony tłumaczył przewodniczącej składu, że nie rozumie, dlaczego znalazł się na tej sali, i zaprzeczał, by wydawał komukolwiek polecenia.
Wnioski o uniewinnienie i spór o obserwacje
Wobec około sześciu oskarżonych, którym M.B.W.B. miał przekazać część odpowiedzialności, prokuratura zawnioskowała o 40 miesięcy pozbawienia wolności. Takiej samej kary domaga się również dla taksówkarza, który w jej ocenie „podejmował decyzje” w ramach organizacji przestępczej i któremu zarzuca się udział w rozliczeniach oraz przewożenie torb. „Powie się, że to tylko torby, ale wiemy, że nie były wypełnione sokiem w kartonikach” – stwierdził prokurator.
Mniej spodziewane były wnioski o uniewinnienie kilku oskarżonych w sprawach, w których liczbę obserwacji sprzedaży narkotyków uznano za niewystarczającą. „Kiedy jest tylko jedna obserwacja, wybieram stanowisko, że mogło dojść do pomyłki” – wyjaśniał prokurator. Już na początku zapowiedział, że nie będzie się wahał odejść od części wniosków przygotowanych wcześniej przez jego urząd.
Od przyszłego tygodnia rozpoczną się kolejne mowy obrońców, których w tym procesie zaplanowano bardzo wiele. Można się spodziewać, że będą koncentrować się właśnie na podważaniu policyjnych obserwacji. Jedyna adwokatka, która wystąpiła w czwartek, rozpoczęła tę linię obrony, twierdząc, że jej klient – wobec którego prokuratura ostatecznie zawnioskowała o uniewinnienie – został wskazany na podstawie błędnej identyfikacji. Jak podkreśliła, policja miała oprzeć się między innymi na tym, że mężczyzna nosił długie dredy, podobnie jak ponad dziesięć osób objętych obserwacjami w tej sprawie, w której zdecydowaną większość oskarżonych stanowią czarni mężczyźni.