Rekordowy import prądu do Belgii – w pół roku sprowadzono blisko jedną trzecią zużywanej energii
Belgia jeszcze nigdy nie sprowadzała od sąsiadów tak dużo energii elektrycznej jak w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Import prądu okazuje się tańszy niż uruchamianie w kraju innych rozwiązań...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Belgia jeszcze nigdy nie sprowadzała od sąsiadów tak dużo energii elektrycznej jak w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Import prądu okazuje się tańszy niż uruchamianie w kraju innych rozwiązań – podaje dziennik L’Echo. W pierwszym półroczu import netto wyniósł 12,5 TWh, co odpowiada 31 procentom krajowego zużycia energii i jest rekordem. Główne przyczyny to wyłączenie kilku reaktorów oraz fakt, że import bywa tańszy niż praca belgijskich elektrowni gazowych. Aby ograniczyć tę strukturalną zależność, rząd chce ponownie postawić na energię jądrową.
Spis treści
Rekordowy poziom importu
W pierwszym półroczu Belgia sprowadziła netto o 12,5 terawatogodziny energii więcej, niż wyeksportowała. Wynika to z analizy opartej na danych Entso-e, europejskiej organizacji zrzeszającej operatorów sieci elektroenergetycznych. Nigdy wcześniej import nie miał tak dużego znaczenia dla zaopatrzenia Belgii w prąd.
Od początku stycznia do końca czerwca kraj sprowadził z zagranicy łącznie około 17,55 terawatogodziny energii. To zdecydowanie najwyższy wolumen, jaki kiedykolwiek odnotowano w pierwszych sześciu miesiącach roku. W porównaniu z pierwszym półroczem ubiegłego roku import wzrósł o ponad 50 procent.
W tym samym okresie eksport wyniósł zaledwie 4,97 terawatogodziny, głównie do Niemiec, Luksemburga i Wielkiej Brytanii. Tendencja jest wyraźnie spadkowa – aby znaleźć równie niski poziom eksportu, trzeba cofnąć się do pierwszego półrocza 2018 r.
Połowa energii pochodzi z Francji
Po zestawieniu importu i eksportu okazuje się, że po sześciu miesiącach import netto wynosi nieco ponad 12,5 terawatogodziny. To równowartość 31 procent całkowitego zużycia energii elektrycznej w Belgii. Dla porównania, w pierwszym półroczu 2025 r. import netto odpowiadał jedynie 15,4 procent zużycia. Poprzedni rekord pochodził z 2015 r. i wynosił 23,2 procent.
W latach 2020-2022 Belgia była nawet eksporterem netto. W czasie kryzysu energetycznego Francja w większym stopniu zaopatrywała się u nas, dziś natomiast należy do najważniejszych dostawców Belgii. Połowa importowanej w tym roku energii pochodzi z Francji, a Holandia odpowiada na razie za nieco ponad 41 procent importu. W obu przypadkach różnica między importem a eksportem po sześciu miesiącach nigdy nie była tak duża jak w 2026 r.
Spadek produkcji jądrowej w tle
Za tak wyraźnym wzrostem importu stoi przede wszystkim jeden czynnik: spadek produkcji jądrowej. W ciągu 2025 r. wyłączono reaktory Doel 1, Tihange 1 i Doel 2, przez co w Belgii pozostały czynne dwa reaktory jądrowe.
Ich dostępność również się zmniejszyła. Doel 4 i Tihange 3 są wyłączone od początku kwietnia i pozostaną w tym stanie do listopada z powodu prac konserwacyjnych niezbędnych do przedłużenia okresu ich eksploatacji. Podobne prace, rozłożone na kilka miesięcy, zaplanowano już na wiosnę i lato 2027 oraz 2028 r.
Dynamika dyktowana cenami
Utratę produkcji jądrowej częściowo rekompensują w tym roku odnawialne źródła energii, przede wszystkim fotowoltaika, a także prąd z lądowych i morskich farm wiatrowych. Wyraźnie wzrósł również udział elektrowni gazowych w krajowym miksie produkcyjnym. Od początku stycznia do końca czerwca odpowiadały one za nieco ponad 28 procent całkowitej produkcji w Belgii, wobec 8,4 procent w analogicznym okresie ubiegłego roku.
Mimo to lukę po wyłączonych reaktorach wypełnia głównie import. Nie wynika to tyle z braku mocy produkcyjnych w Belgii, ile z różnicy cen. Coraz silniejsze połączenia europejskich sieci elektroenergetycznych sprawiają, że często bardziej opłaca się sprowadzać tańszą energię z Francji i Holandii niż uruchamiać w Belgii znacznie droższe elektrownie gazowe. Innymi słowy, produkcja krajowa byłaby zasadniczo możliwa, ale kosztowałaby więcej niż import.
W nocy i wczesnym rankiem, gdy panele słoneczne produkują niewiele energii albo nie produkują jej wcale, kraje sąsiednie oferują stosunkowo tanią alternatywę, co zwiększa import. Federalny regulator energii CREG podkreślił zresztą w niedawnym raporcie za 2025 r. strukturalną zależność od importu energii poza godzinami nasłonecznienia.
Powrót do energii jądrowej
Dla operatora sieci wysokiego napięcia Elia silne połączenie z krajami sąsiednimi, zwłaszcza z Francją, ma kluczowe znaczenie dla stabilności sieci i bezpieczeństwa dostaw. Jak zapewnia Elia, międzynarodowe połączenia gwarantują, że tymczasowy brak energii jądrowej w kraju nie stanowi zagrożenia, a francuski park jądrowy jest w stanie zapewnić stabilność, gdy zajdzie taka potrzeba.
Rząd Barta De Wevera chce ograniczyć zależność od importu, wracając do kwestii energii jądrowej w Belgii. Pod koniec kwietnia premier ogłosił – w przełomowym porozumieniu z Engie – że chce odkupić belgijskie elektrownie jądrowe i zbadać możliwość ponownego uruchomienia istniejących reaktorów. W przypadku Doel 4 i Tihange 3 okres eksploatacji przedłużono już do 2035 r. W elektrowniach już zamkniętych demontaż pozostaje na razie wstrzymany.