Fala upałów obnażyła słabe punkty numeru alarmowego 112 – minister zdrowia zapowiada wzmocnienie centrów zgłoszeniowych
Po fali upałów, która przeszła przez Belgię, trzeba będzie znaleźć sposoby na wzmocnienie numeru alarmowego 112 – uważa minister zdrowia Frank Vandenbroucke. Choć pełna ocena skutków wysokich...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Po fali upałów, która przeszła przez Belgię, trzeba będzie znaleźć sposoby na wzmocnienie numeru alarmowego 112 – uważa minister zdrowia Frank Vandenbroucke. Choć pełna ocena skutków wysokich temperatur nie jest jeszcze dostępna, już teraz widać, że centra przyjmujące zgłoszenia pod numerem 112 zostały przeciążone.
Spis treści
Jak przekazał minister, część danych dotyczących następstw upałów wciąż nie jest gotowa. Cząstkowe informacje o śmiertelności ma otrzymać w czwartek. Następnie zostaną one przeanalizowane podczas posiedzenia grupy zarządzania ryzykiem (Risk Management Group, RMG) i podane do wiadomości publicznej.
Słabe ogniwo systemu
Już teraz wiadomo jednak, że centrale numeru 112 nie poradziły sobie z obciążeniem. W weekend 13 i 14 czerwca 2026 r. maksymalny średni czas oczekiwania liczony w skali godziny wynosił 38 sekund. Dwa tygodnie później wzrósł już do dziesięciu minut. Wystosowano apele do wolontariuszy o wsparcie obsady dyżurów, ale nie przyniosły one rezultatu.
Minister przyznał w parlamencie, że konieczne będą dodatkowe środki budżetowe. – To słabe ogniwo naszego systemu – stwierdził. – W ostatnich latach inwestowaliśmy w ratownictwo medyczne, przede wszystkim w karetki, ale musimy podjąć wysiłek również na rzecz centrów zgłoszeniowych 112 – dodał.
Szpitale poradziły sobie z sytuacją
Bardziej zróżnicowany obraz wynika z informacji dotyczących szpitali. – System szpitalny zdołał sprostać sytuacji – zapewnił Frank Vandenbroucke. Lokalnie i tymczasowo konieczne było uruchomienie planów kryzysowych w Marche-en-Famenne, Arlon, Braine-l’Alleud i Tongeren. W fazie wstępnego alarmu znalazł się także jeden z domów opieki w Boom.
Opozycja zarzuca brak koordynacji
Kilkoro posłów opozycji zarzuciło władzom brak koordynacji oraz nieobecność rządu federalnego. Minister odrzucał te zarzuty. Jak podkreślił, do działań włączone były federalne ministerstwo zdrowia (SPF Santé), inspektorzy, Krajowe Centrum Kryzysowe oraz RMG, które stale monitorowały sytuację. Współpraca z podmiotami federacyjnymi miała przebiegać sprawnie.
Zaangażowane były również kasy chorych. Minister zwrócił uwagę między innymi na inicjatywę wolontariuszy funduszu ubezpieczeń zdrowotnych Solidaris, którzy dzwonili do osób samotnych.
Zdaniem Franka Vandenbroucke’a powtarzalność takich zjawisk oznacza, że system musi się do nich dostosować. – Upał ostatnich dni był poważny. Wysłał podwójny sygnał: to kryzys środowiskowy, ale również kwestia społeczna, która wymaga solidarnej odpowiedzi – podkreślił minister.