Spór o liberalizację prawa aborcyjnego – De Wever studzi emocje i apeluje o szeroki konsensus
Rząd federalny chce doprowadzić do jak najszerszego porozumienia w Izbie Reprezentantów w sprawie przepisów dotyczących aborcji – zapewnił w czwartek premier Bart De Wever (N-VA). Szef rządu...
Rząd federalny chce doprowadzić do jak najszerszego porozumienia w Izbie Reprezentantów w sprawie przepisów dotyczących aborcji – zapewnił w czwartek premier Bart De Wever (N-VA). Szef rządu nie odniósł się szczegółowo do propozycji minister sprawiedliwości Annelies Verlinden (CD&V), przedstawionych wcześniej w prasie. Jak wyjaśnił, rząd nie otrzymał ich jeszcze oficjalnie. W miniony weekend Verlinden poinformowała, że zakończyła prace nad projektem ustawy zmieniającej obecne przepisy. Zakłada on wydłużenie dopuszczalnego terminu przerwania ciąży z dwunastu do czternastu tygodni.
Spis treści
Drażliwy temat w umowie koalicyjnej
Umowa większości rządowej bardzo ostrożnie odnosi się do modernizacji prawa aborcyjnego, co pokazuje, jak wrażliwa i głęboko dzieląca politycznie jest to kwestia. Dokument przewiduje dalszą debatę społeczną na temat przerywania ciąży, opartą na raporcie komitetu ekspertów, oraz zmianę obowiązujących przepisów dopiero po osiągnięciu porozumienia między partiami większości. Nie wskazuje jednak konkretnego kierunku reformy.
W weekend Verlinden przedstawiła w mediach własną propozycję. Przewiduje ona wydłużenie terminu, w którym można przeprowadzić aborcję, do czternastu tygodni od poczęcia, a w przypadku gwałtu – do 18 tygodni. Projekt zakłada również skrócenie okresu na zastanowienie do 48 godzin. Minister nie uwzględniła przy tym w pełni rekomendacji raportu przygotowanego przez komitet ekspertów w poprzedniej kadencji. Eksperci proponowali ogólny termin 18 tygodni oraz całkowite zniesienie obowiązkowego okresu refleksji.
De Wever przywołuje Verlinden do porządku
- Zadaniem minister sprawiedliwości jest przygotowywanie propozycji, które później trafiają pod obrady rządu. Naszym celem jest wypracowanie w tym parlamencie jak najszerszego konsensusu. O tej propozycji przeczytałem w prasie, ale nie znalazła się ona jeszcze na stole rządu. Nie było żadnych uzgodnień. Nie jest tajemnicą, że to bardzo wrażliwy temat, a stanowiska w tym parlamencie są mocno podzielone. Chciałbym, aby rozmowy toczyły się w możliwie spokojnej atmosferze – powiedział De Wever.
Stanowisko CD&V wywołało uszczypliwe reakcje opozycji. W poprzedniej kadencji chrześcijańscy demokraci, razem z N-VA i Vlaams Belang, zablokowali głosowanie nad projektem ustawy, który miał poparcie większości parlamentarnej. Szefowa frakcji CD&V Nawal Farih nie wykonała w czwartek żadnego gestu otwarcia. – Jeżeli jako CD&V wyznaczamy granice etyczne, nie mamy się czego wstydzić – oświadczyła. – To nie naukowcy mają decydować o polityce. To my decydujemy, w jakim społeczeństwie chcemy żyć.
PS krytykuje bierność partnerów koalicyjnych
Socjaliści z PS skrytykowali koalicyjne Vooruit, MR i Les Engagés. – Problemem nie jest CD&V, bo od dawna niczego już od nich nie oczekujemy. Problem leży dziś po stronie pozostałych partii rządowych. Wy, którzy zapewnialiście, że uszanujecie konsensus naukowy i wolność głosowania waszych parlamentarzystów – nie ulegajcie szantażowi i nie akceptujcie tej okrojonej propozycji, która jest pogrzebem pierwszej klasy – apelowała Caroline Désir.
- Propozycja CD&V odrzuca naukę i depcze prawo kobiet do decydowania o własnym ciele. Ignoruje rzeczywistość 400 kobiet, które każdego roku przekraczają granicę jak złodziejki, aby dokonać aborcji w Holandii – mówiła z kolei Sofie Merckx (PTB). Krytyczne głosy wobec propozycji padły również ze strony ugrupowania Anders oraz zielonych. – Wszystkie te kobiety, które potrzebują opieki, zostaną pozostawione same sobie – ubolewał Stefaan Van Hecke (Groen-Ecolo).