Proces po tragedii w Strépy-Bracquegnies – oskarżony unikał jasnych odpowiedzi przed sądem
Paolo Falzone, oskarżony w procesie dotyczącym tragedii w Strépy-Bracquegnies, podczas której zginęło siedem osób, był we wtorek przesłuchiwany przed sądem przysięgłych prowincji Hainaut w sprawie...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Paolo Falzone, oskarżony w procesie dotyczącym tragedii w Strépy-Bracquegnies, podczas której zginęło siedem osób, był we wtorek przesłuchiwany przed sądem przysięgłych prowincji Hainaut w sprawie nagrań publikowanych przez niego w mediach społecznościowych tuż przed zdarzeniem. Jeden ze świadków, bliski rodzin ofiar, zapytał oskarżonego, czy zamieszczane relacje miały pokazać możliwości samochodu lub jego umiejętności jako kierowcy.
Spis treści
Pytania o nagrania i jazdę w trybie sportowym
Paolo Falzone odpowiedział, że chciał jedynie pokazać przyspieszenie pojazdu. Wyjaśnił również, że samochód lepiej reagował podczas jazdy w trybie sportowym.
Przewodnicząca sądu wielokrotnie wypytywała oskarżonego o przebieg wydarzeń poprzedzających tragedię. Według relacji z rozprawy Falzone często odpowiadał jednak wymijająco, twierdząc, że nie pamięta lub nie wie.
Pytania zadawał mu także adwokat strony cywilnej, mecenas Mayence. Interesowało go między innymi, dlaczego oskarżony zdecydował się nagrać kolejne relacje właśnie na rue des Canadiens, a nie na tej samej trasie co wcześniej.
Rozbieżne wersje dotyczące celu podróży
Paolo Falzone tłumaczył przed sądem, że kierował się w tamto miejsce, aby odwieźć swojego znajomego. Inaczej sytuację przedstawił jednak Antonino Falzone, który stwierdził, że ich obecność w tej części miasta nie była czymś normalnym.
174 km/h tuż przed tragedią
20 marca 2022 r. Paolo Falzone opublikował nagranie przedstawiające licznik samochodu podczas przejazdu przez Maurage z prędkością przekraczającą 170 km/h.
Po zatrzymaniu pojazdu samochód został ręcznie przełączony z trybu „comfort” na tryb „sport”.
Kilka chwil później auto wjechało z dużą prędkością w rue des Canadiens. Według ustaleń śledczych samochód osiągał 174 km/h na kilka sekund przed uderzeniem w orszak karnawałowy odpowiedzialny za zbieranie Gilles.
Sześć osób zginęło na miejscu, natomiast siódma ofiara zmarła dwa lata później w wyniku odniesionych obrażeń. W tragedii rannych zostało również wiele innych osób.