Letnie porozumienie zapewniło federalnej koalicji chwilę oddechu, ale nie rozwiązało jej najważniejszego problemu. Po wakacjach rząd Barta De Wevera będzie musiał znaleźć 10 miliardów euro oszczędności. O sytuacji, w jakiej koalicja Arizona rozpocznie wrześniowe negocjacje, mówią politolodzy Jean-Benoît Pilet z ULB i Dave Sinardet z VUB. Obaj podkreślają, że tym razem nie uda się uniknąć decyzji, które odczują wszyscy mieszkańcy Belgii.
Spis treści
Porozumienie, które daje rządowi czas
Finalizując letnie porozumienie tuż przed wakacjami, rząd odzyskał nieco politycznego rozpędu i uratował pozory skuteczności większości, która miała sprawiać wrażenie niezdolnej do uzgodnienia poważnych oszczędności. Jedno pozostaje jednak pewne: po wakacjach Bart De Wever i jego ministrowie ponownie będą musieli wypracować trudny kompromis, pozwalający znaleźć 10 miliardów euro i zapobiec dalszemu pogorszeniu sytuacji budżetowej.
Od zomerakkoord z 2025 r. do mosselpotakkoord z lata 2026 r. koalicja rządząca zdaje się tracić kierunek – ocenia Dave Sinardet. Pierwszy rok jej działania politolog podsumowuje jeszcze dość pozytywnie, jednak ostatnie miesiące uważa za znacznie mniej przekonujące.
„Ostatnie porozumienie nie zapowiada niczego dobrego dla wrześniowych rozmów. Owszem, zawiera 70 środków. W rzeczywistości jest jednak dość ubogie. To przede wszystkim niepodjęte decyzje, decyzje łatwe albo potwierdzenie ustaleń zapadłych wcześniej. Rząd kupił sobie czas” – ocenia Sinardet. Jako przykład wskazuje annualizację czasu pracy, w przypadku której MR i Vooruit nadal nie osiągnęły porozumienia w sprawie ewentualnej premii wzmacniającej siłę nabywczą. Jej wprowadzenia domagają się flamandzcy socjaliści.
Sondaże i rywalizacja między partiami francuskojęzycznymi
„Maszyna się zacięła” – podsumowuje politolog. Jedną z przyczyn są sondaże, które okazały się mało korzystne dla partii rządzących. Za koordynację jednego z badań odpowiadał Jean-Benoît Pilet. Enquête nationale wykazało wyraźny spadek poparcia dla MR oraz istotny odpływ wyborców do Les Engagés, drugiej francuskojęzycznej partii tworzącej rząd. Rosnąca rywalizacja między tymi ugrupowaniami wpływa również na funkcjonowanie koalicji federalnej.
W tym samym czasie wyraźnie pogorszyła się sytuacja budżetowa. „Rząd posunął się naprzód w wielkich reformach, ale w sanacji finansów publicznych nie posunął się wcale. Częściowo nie jest to jego wina: pojawiła się presja NATO na inwestycje w obronność, szybki wzrost stóp procentowych. Częściowo jednak to jego odpowiedzialność: przecenił efekty zwrotne swojej polityki i zdecydował się na reformy, które nie przynoszą wpływów” – stwierdza Pilet. Rząd czasem wycofuje się również z wcześniej podjętych decyzji, co dodatkowo powiększa lukę budżetową, jak w przypadku sprawy Ryanaira.
Podobnie było z nietypowym kompromisem dotyczącym podwyżek VAT, wypracowanym w pośpiechu pod koniec ubiegłego roku po tym, jak Bart De Wever zagroził ustąpieniem ze stanowiska. „Nieco podrasowali swój pierwotny budżet, co zmusiło ich do zawarcia drugiego dużego porozumienia budżetowego w ciągu jednego roku, a to było zapewne zbyt wiele jak na tę koalicję” – ocenia politolog. Ostatecznie luka w finansach publicznych nadal pozostaje bardzo duża.
Decyzje, które odczują wszyscy
Badanie Enquête nationale pokazało, że reformy obejmujące wybrane grupy, między innymi osoby bezrobotne lub chore, miały poparcie społeczne. Znacznie gorzej oceniane były natomiast rozwiązania o szerszym zasięgu, takie jak reforma emerytalna.
„Dla Arizony zaczynają się poważne rzeczy. Dotąd ten rząd potrafił podejmować decyzje uderzające w określone grupy społeczne, przedstawiane jako »kombinatorzy«. Jedyną niewielką grupą, która została oszczędzona, a która przyniosłaby duże wpływy, są najbogatsi. Żeby jednak znaleźć 10 miliardów euro, rząd będzie musiał sięgnąć po środki dotykające wszystkich, a do tego dotąd nie był zdolny. Tworzące go partie będą musiały pokazać, że potrafią zrobić coś więcej niż tylko schlebiać własnemu elektoratowi, i wziąć na siebie decyzje, które się nie podobają” – mówi Jean-Benoît Pilet.
Dave Sinardet zgadza się z tą oceną. Jego zdaniem znalezienie tak dużej kwoty trudno pogodzić z unikaniem rozwiązań obejmujących szerokie grupy społeczne. „Tak robiono w przeszłości i taka była oś porozumienia z listopada ubiegłego roku, tyle że zostało ono wykonane w połowie. Pominięcie indeksacji płac czy podwyżka VAT dotyczą bardzo wielu osób i łatwo przewidzieć, ile przyniosą” – wyjaśnia.
Ryzyko upadku koalicji
Pozostaje pytanie, czy koalicja ma jeszcze wystarczająco dużo siły, by przeprowadzić takie negocjacje. Napięcia między jej partiami są większe niż przed rokiem, gdy rozpoczynały poprzednie rozmowy budżetowe, a skala problemu finansowego jest dziś jeszcze większa. Ryzyka upadku rządu nie można więc wykluczyć.
„Zaczyna się mówić o przedterminowych wyborach, ale żadna partia nie ma interesu w obaleniu tego rządu. Choć to może stać się samospełniającą się przepowiednią” – ocenia Dave Sinardet.
Według politologa klucz do osiągnięcia porozumienia znajduje się przede wszystkim po stronie MR. Przewodniczący partii po listopadowym porozumieniu budżetowym oświadczył, że pod rządami tej koalicji nie będzie już nowych podatków i że nie zamierza dalej ustępować. Jean-Benoît Pilet dodaje jednak, że przy bardzo słabych wynikach sondażowych MR ma obecnie mniejszą możliwość podjęcia ryzyka związanego z przedterminowymi wyborami, dlatego może być bardziej skłonny do poszukiwania kompromisu.