Proces Paola Falzone w sprawie tragedii w Strépy-Bracquegnies – oskarżony przyznał się do nadmiernej prędkości
W poniedziałek 4 maja przed sądem przysięgłych prowincji Hainaut rozpoczął się proces Paola Falzone. Ze względu na skalę sprawy rozprawy odbywają się w hali Lotto Mons Expo. Mężczyzna jest oskarżony...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be W poniedziałek 4 maja przed sądem przysięgłych prowincji Hainaut rozpoczął się proces Paola Falzone. Ze względu na skalę sprawy rozprawy odbywają się w hali Lotto Mons Expo. Mężczyzna jest oskarżony o spowodowanie śmierci 7 osób oraz obrażeń u 81 kolejnych podczas tragedii, do której doszło w marcu 2022 r. w trakcie karnawału w Strépy-Bracquegnies. Prokuratura zarzuca mu siedem zabójstw oraz 81 usiłowań zabójstwa, po tym jak około godziny 5 rano wjechał samochodem w tłum uczestników pochodu folklorystycznego. Pasażer auta, Antonino Falzone, odpowiada za nieudzielenie pomocy osobom znajdującym się w niebezpieczeństwie.
Spis treści
Przebieg tragedii
Paolo Falzone prowadził BMW, kiedy uderzył w korowód uczestniczący w tradycyjnym zbieraniu Gilles na ulicy des Canadiens w Strépy-Bracquegnies. Sześć osób zginęło na miejscu, natomiast siódma ofiara, ciężko ranna, zmarła we wrześniu 2024 r.
Pierwsze zgłoszenia wpłynęły do policji o godzinie 5.09. Funkcjonariusze zastali na miejscu liczne ofiary oraz osoby udzielające im pomocy. Z ustaleń biegłych wynika, że kierowca miał 0,29 mg alkoholu w litrze wydychanego powietrza. Materiał dowodowy wskazuje również, że w chwili zdarzenia korzystał z telefonu. Nagranie wideo wykonane tuż przed uderzeniem pokazuje prędkość dochodzącą do 174 km/h. Na trzy sekundy przed zderzeniem pedał gazu był wciśnięty w 100 procentach – informuje agencja Belga.
Stanowisko obrony
Obrońca kierowcy podkreśla, że jego klient nie działał z zamiarem pozbawienia kogokolwiek życia. Mecenas Frank Discepoli mówi o stanie dezorientacji i szoku w chwili zdarzenia, co jego zdaniem tłumaczy luki w pamięci oskarżonego, mimo że ten przyznaje się do przekroczenia prędkości. Wstępne ustalenia wskazują na osobę przyzwyczajoną do szybkiej jazdy i silnie związaną ze swoim pojazdem.
Podczas pierwszych przesłuchań Paolo Falzone nie kwestionował faktów. Przyznał, że jechał z nadmierną prędkością, jednak utrzymywał, że nie był świadomy tragedii, która się wydarzyła. Jego adwokat przypomniał, że oskarżony od początku twierdził, iż był „nieświadomy” i „zachował się jak debil”, ale konsekwentnie zaprzeczał, by miał zamiar kogokolwiek zabić. „Chcieć zabić ludzi, mając świadomość, że ich zabija – temu zawsze zaprzeczał i podtrzymuje to stanowisko również dziś” – przekazał mecenas Discepoli, cytowany przez agencję Belga.
Odnosząc się do luk w pamięci oskarżonego, adwokat dodał: „Nie wiem, czy zdajemy sobie sprawę, co to znaczy uderzyć w coś, co dla niego przypominało ścianę, gdy co najmniej dwie osoby przeleciały przez przednią szybę. A oczekuje się, że będzie w pełni świadomy, mimo że ma krew w oczach i na całej twarzy – że dokładnie odtworzy przebieg wydarzeń co do mikrosekundy”.
Reakcja strony oskarżającej
Mecenas Jean-Philippe Mayence, reprezentujący kilkadziesiąt osób występujących w procesie jako strona cywilna, wskazał, że Paolo Falzone sam przyznał, iż dopuścił się czynu „wypełniającego znamiona zabójstwa”. Dodał również, że dla pokrzywdzonych „nie do przyjęcia” jest słuchanie o cierpieniu oskarżonego.
Antonino Falzone – pasażer BMW
Antonino Falzone, który znajdował się w pojeździe w dniu tragedii, odpowiada za nieudzielenie pomocy osobom znajdującym się w niebezpieczeństwie – czyn zwykle rozpatrywany przez sąd korekcyjny. Stawił się przed sądem, aby złożyć zeznania i przedstawić swoją sytuację życiową. W swoich wypowiedziach odniósł się głównie do konsekwencji sprawy dla jego życia zawodowego. Zadeklarował, że zamierza dowieść swojej niewinności i wrócić do pracy.
Antonino i Paolo Falzone nie są ze sobą spokrewnieni. Znali się jedynie okazjonalnie – ponowny kontakt nawiązali we wrześniu 2021 r. Antonino Falzone przyznał, że nie zwracał uwagi na sposób jazdy kierowcy, ponieważ był zmęczony i znajdował się pod wpływem alkoholu.
Chaos po zderzeniu
Obaj mężczyźni relacjonują, że w chwili zderzenia panował chaos. Samochód zatrzymał się dopiero po przejechaniu blisko kilometra. Kierowca kontynuował jazdę po zdarzeniu, tłumacząc to obawą przed reakcją otoczenia, co podkreślił mecenas Jean-Philippe Mayence. Antonino Falzone wskazał, że nie wezwał służb ratunkowych, ponieważ jego telefon był rozładowany. „Nie byłem w stanie psychicznie pomóc ofiarom” – powiedział.
Z opinii biegłych wynika, że korowód, liczący około 150 osób, był widoczny z odległości około 190 metrów, a skutki tragedii mogły zostać w dużym stopniu ograniczone.