Rząd szuka pieniędzy na rachunki za energię – czy podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów naftowych to dobre rozwiązanie?
Rząd federalny analizuje możliwość wprowadzenia nowych form wsparcia dla osób dotkniętych wysokimi kosztami energii. Takie działania wiążą się jednak z dużymi wydatkami, dlatego część polityków...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Rząd federalny analizuje możliwość wprowadzenia nowych form wsparcia dla osób dotkniętych wysokimi kosztami energii. Takie działania wiążą się jednak z dużymi wydatkami, dlatego część polityków wskazuje na firmy, które w czasie kryzysu energetycznego osiągają ponadprzeciętne wyniki finansowe. W debacie ponownie pojawia się koncepcja podatku od nadzwyczajnych zysków, skierowanego głównie do zachodnich koncernów naftowych. Eksperci podkreślają jednak, że rozwiązanie to jest znacznie bardziej złożone, niż może się wydawać.
Spis treści
Kto naprawdę zyskuje na kryzysie energetycznym
Pomysł dodatkowego opodatkowania przedsiębiorstw korzystających na kryzysie energetycznym pojawia się nie tylko w Belgii, ale również w innych krajach europejskich. Kluczowe pytanie brzmi jednak, czy rzeczywiście istnieją firmy, które osiągają nadzwyczajne zyski w obecnych warunkach.
Joannes Laveyne z Instytutu Energii Uniwersytetu w Gandawie wskazuje, że tak – niektóre koncerny rzeczywiście notują wyższe przychody. Dotyczy to zwłaszcza zachodnich firm naftowych, które nie są uzależnione od dostaw ropy z niestabilnego regionu Bliskiego Wschodu, lecz korzystają z surowców pochodzących z Kanady i Stanów Zjednoczonych. Wśród europejskich przykładów wymienia ExxonMobil i TotalEnergies.
Jak wyjaśnia ekspert, firmy te korzystają z wysokich cen na rynkach międzynarodowych, nie zwiększając przy tym nakładów. Dodatkowo mogą przenosić podwyżki na ceny paliw szybciej, niż same odczuwają wzrost kosztów.
Pozornie proste rozwiązanie z wieloma pułapkami
Choć pomysł opodatkowania nadzwyczajnych zysków i przekazania środków obywatelom wydaje się prosty, w praktyce wiąże się z licznymi trudnościami. Laveyne zwraca uwagę, że wyższe przychody nie zawsze oznaczają trwałe zyski w dłuższym okresie.
Obecnie koncerny mogą zwiększać marże dzięki wysokim cenom, jednak w sytuacji spadku napięć geopolitycznych – jak w przypadku kryzysu wokół Iranu – tendencja ta może się odwrócić. Wówczas ceny na stacjach spadają szybciej niż ceny ropy, co prowadzi do strat. W takich momentach wcześniejsze zyski pozwalają firmom wyrównywać bilans.
Wprowadzenie podatku od nadzwyczajnych zysków może więc przynieść skutki odwrotne do zamierzonych. Jak zaznacza ekspert, jest to kwestia złożona, ponieważ te same firmy mogą w krótkim czasie przechodzić od wysokich zysków do strat.
Międzynarodowe koncerny poza zasięgiem fiskusa
Dodatkową trudnością jest kwestia miejsca opodatkowania zysków. Mowa o globalnych korporacjach, które mają możliwość przesuwania dochodów między różnymi oddziałami i krajami.
Wiele z tych firm posiada siedziby podatkowe w krajach takich jak Singapur czy Szwajcaria, co ułatwia transfer zysków poza zasięg krajowych systemów podatkowych. W praktyce oznacza to, że belgijskie i europejskie władze mają ograniczone możliwości wpływu na te środki.
Co prawda część koncernów prowadzi działalność również w Belgii – jak rafinerie ExxonMobil i TotalEnergies w porcie w Antwerpii – jednak nawet w takich przypadkach firmy mogą optymalizować przepływy finansowe, przenosząc zyski do innych struktur.
Nauki z poprzedniego kryzysu
Belgia stosowała już wcześniej podatek od nadzwyczajnych zysków, w czasie kryzysu energetycznego wywołanego rosyjską inwazją na Ukrainę. Doświadczenia z tamtego okresu nie były jednak pozytywne.
Jak przypomina Laveyne, wpływy z tego rozwiązania okazały się znacznie niższe od zakładanych i nie wystarczyły na pokrycie kosztów wsparcia dla gospodarstw domowych. Ekspert podkreśla, że powtórzenie tego scenariusza byłoby poważnym błędem. Łatwo jest wskazać potencjalne źródła dodatkowych środków, znacznie trudniej dokładnie je oszacować i skutecznie opodatkować.
Alternatywa: ograniczenie popytu zamiast nowych podatków
Jeśli nowe podatki nie są skutecznym rozwiązaniem, pojawia się pytanie o inne działania. Zdaniem Laveyne’a kluczowe jest ograniczenie zużycia energii, czyli zmniejszenie popytu.
Ekspert podkreśla, że pomoc publiczna powinna być precyzyjnie ukierunkowana. Wsparcie powinny otrzymywać przede wszystkim osoby, które rzeczywiście nie mają alternatywy, na przykład te, które potrzebują samochodu do pracy. Jednocześnie zakres pomocy powinien być ściśle kontrolowany.
Istotną rolę mogą odegrać także pracodawcy. Zdaniem eksperta większe rozpowszechnienie pracy zdalnej oraz zachęty finansowe dla osób korzystających z rowerów lub transportu publicznego mogą realnie ograniczyć zużycie paliw.
Laveyne podkreśla jednak, że nie istnieją proste rozwiązania. Choć wysokie ceny paliw są realnym problemem dla wielu osób, propozycje szybkich i łatwych rozwiązań często okazują się w praktyce niewystarczające.