„101 strzelanin, ale żadnych dodatkowych środków” – prokurator Julien Moinil krytykuje rząd
Od momentu objęcia funkcji prokuratora królewskiego w Brukseli w styczniu 2025 r. Julien Moinil doprowadził do podwojenia liczby zatrzymań w sprawach narkotykowych. W swoim pierwszym wywiadzie dla...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Od momentu objęcia funkcji prokuratora królewskiego w Brukseli w styczniu 2025 r. Julien Moinil doprowadził do podwojenia liczby zatrzymań w sprawach narkotykowych. W swoim pierwszym wywiadzie dla mediów niderlandzkojęzycznych otwarcie wyraził jednak rozczarowanie brakiem wsparcia ze strony rządu federalnego. Ostrzega, że bez dodatkowych zasobów wymiar sprawiedliwości nie będzie w stanie skutecznie przeciwdziałać zorganizowanej przestępczości.
Spis treści
„Efekt Moinila” – podwojenie zatrzymań
Julien Moinil objął stanowisko 9 stycznia 2025 r., jasno wskazując walkę z przemocą narkotykową jako swój główny priorytet. W programie „Terzake” opisał pierwszy rok pracy jako „fascynujące i złożone wyzwanie”, przyznając jednocześnie, że funkcja ta wiąże się również z dużym obciążeniem osobistym.
Jego zdecydowane działania przyniosły wymierne rezultaty – liczba osób objętych nakazem aresztowania w Brukseli wzrosła dwukrotnie w porównaniu z rokiem wcześniejszym. Zjawisko to zaczęto określać mianem „efektu Moinila”. Taka linia działania zwróciła jednak uwagę środowisk przestępczych – prokurator został objęty najwyższym poziomem ochrony w związku z kierowanymi wobec niego groźbami.
Zapytany o swoje bezpieczeństwo, odpowiedział wymijająco: „To część mojej pracy. Nie będę otrzymywał komplementów od przestępców.”
Apel o ochronę magistratów
Prokurator podkreślił, że groźby nie dotyczą wyłącznie jego osoby, ale również innych przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości. Zaapelował do władz politycznych o szybkie wdrożenie dodatkowych środków ochrony, zaznaczając: „Rząd nie może czekać z zapewnieniem nam bezpieczeństwa, aż jakiś magistrat zostanie zastrzelony.”
Miliard euro, którego „nie widać w praktyce”
Moinil zwrócił uwagę także na szerszy problem systemowy. Jego zdaniem zwiększona liczba zatrzymań nie przekłada się na skuteczne działania, jeśli wymiar sprawiedliwości nie dysponuje odpowiednimi zasobami.
Odniósł się przy tym do zapowiedzi minister sprawiedliwości Annelies Verlinden dotyczących przeznaczenia dodatkowego miliarda euro na ten sektor. „Rząd deklaruje, że chce zapewnić bezpieczeństwo, ale środki do nas nie trafiają. Przeczytałem o dodatkowym miliardzie euro, ale nie zobaczyliśmy z tego ani jednego euro” – podkreślił.
Na pytanie o ocenę działań rządu odpowiedział wprost, że jest rozczarowany. „Od początku mojej kadencji nie otrzymałem żadnych dodatkowych zasobów. Mam walczyć z przestępczością, ale brakuje potencjału w federalnej policji sądowej do prowadzenia śledztw przeciwko największym organizacjom przestępczym” – zaznaczył.
Zmapowane organizacje, ale brak ludzi do śledztw
Prokurator ujawnił, że udało się już zidentyfikować i przeanalizować struktury organizacji przestępczych działających w Brukseli. Problemem pozostaje jednak brak sił do prowadzenia postępowań.
„Zmapowałem te organizacje, ale nie mogę wszczynać dochodzeń, bo nie mam do dyspozycji funkcjonariuszy. To nie jest normalna sytuacja” – wskazał. Szacuje, że w brukselskiej federalnej policji sądowej brakuje co najmniej 100 policjantów.
Jego zdaniem taka sytuacja sprzyja rozwojowi gangów narkotykowych, które stopniowo umacniają swoją pozycję.
„Co mam zrobić z przestępcami? Wypuścić ich?”
Moinil zobrazował skalę problemu konkretnymi przykładami. Wskazał, że tylko jednej nocy na Anderlechcie doszło do trzech strzelanin, po czym zadał retoryczne pytania: „Co mam zrobić ze sprawcami? Wypuścić ich, bo więzienia są przepełnione? Co zrobić z nieletnim sprawcą rozboju – wypuścić go, bo nie ma miejsca w ośrodku? To nieodpowiedzialne. To politycy muszą zapewnić realne środki.”
Prokurator podkreślił, że jego celem jest przywrócenie poczucia bezpieczeństwa wśród mieszkańców Brukseli. „Każdego dnia widzimy ofiary. Nie proszą się o to, a mimo to dotykają ich kradzieże, kule trafiają w okna i do sypialni ich dzieci” – mówił. „Kto może normalnie żyć, mając dilerów na swojej ulicy? To jest nie do zaakceptowania.”