Ceny paliw w Belgii i krajach sąsiednich – jak wojna na Bliskim Wschodzie wpływa na sytuację na stacjach
Trwający konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie oraz zamknięcie strategicznej Cieśniny Ormuz między Iranem a Zatoką Perską zaczynają wyraźnie wpływać na ceny paliw w Europie. Szlak ten należy do...
Trwający konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie oraz zamknięcie strategicznej Cieśniny Ormuz między Iranem a Zatoką Perską zaczynają wyraźnie wpływać na ceny paliw w Europie. Szlak ten należy do najważniejszych arterii transportu ropy naftowej na świecie, dlatego każda destabilizacja w tym rejonie natychmiast odbija się na globalnych rynkach energii. Skutki są już widoczne na stacjach benzynowych w wielu krajach europejskich. W Belgii ceny paliw pozostają obecnie na poziomie umiarkowanym w porównaniu z częścią państw sąsiednich, choć również tutaj kierowcy odczuwają presję wzrostową. Maksymalna cena litra oleju napędowego B7 wynosi obecnie 1,923 euro, natomiast benzyna 95 E10 kosztuje 1,677 euro za litr. Na tle regionu Belgia znajduje się mniej więcej pośrodku stawki – ceny są wyraźnie niższe niż w Holandii, lecz zbliżone do poziomu obserwowanego we Francji.
Spis treści
Wzrost cen paliw wynika przede wszystkim z obaw o dostępność ropy na światowych rynkach. Cieśnina Ormuz jest jednym z kluczowych punktów globalnego transportu surowców energetycznych, przez który przechodzi znacząca część eksportu ropy z państw Zatoki Perskiej. Każde zagrożenie dla swobodnej żeglugi w tym rejonie natychmiast podnosi ceny ropy na rynkach finansowych. W rezultacie wzrastają również koszty paliw sprzedawanych na europejskich stacjach benzynowych.
Holandia – rekordowe ceny zaczynają spadać
Najbardziej odczuwalny wzrost cen paliw w ostatnich dniach nastąpił w Holandii. Tamtejsi kierowcy musieli zmierzyć się z rekordowymi poziomami cen, które należą do najwyższych w Europie. We wtorek cena oleju napędowego przekroczyła granicę 2,50 euro za litr i osiągnęła poziom 2,51 euro. Był to jeden z najwyższych odczytów w historii holenderskiego rynku paliw.
W środę rano pojawiły się jednak pierwsze sygnały niewielkiej korekty. Cena diesla spadła do 2,495 euro za litr, co oznacza niewielkie, ale zauważalne obniżenie. Również benzyna 95 E10 odnotowała symboliczny spadek – z 2,453 euro do 2,447 euro za litr. Dane te pochodzą z publikacji holenderskiego stowarzyszenia konsumenckiego UnitedConsumers, które regularnie monitoruje ceny paliw w kraju.
Skala wzrostów w Holandii jest szczególnie widoczna, gdy porówna się obecne ceny z poziomami sprzed eskalacji napięć na Bliskim Wschodzie. Przed izraelsko-amerykańskim atakiem na Iran litr oleju napędowego kosztował tam około 2,09 euro, natomiast benzyna 95 E10 była sprzedawana po około 2,28 euro za litr. Oznacza to, że w ciągu stosunkowo krótkiego czasu ceny wzrosły o kilkadziesiąt eurocentów na litrze paliwa.
Holenderski rynek paliw od dawna należy do najdroższych w Europie, między innymi z powodu wysokich podatków nakładanych na paliwa. W sytuacjach gwałtownych wzrostów cen ropy różnice te stają się jeszcze bardziej widoczne.
Francja – diesel powyżej 2 euro
Również we Francji kierowcy muszą liczyć się z wyraźnym wzrostem cen paliw. Średnia cena litra oleju napędowego przekroczyła tam w środę psychologiczną granicę 2 euro i osiągnęła poziom 2,015 euro.
Benzyna 95 E10 jest obecnie nieco tańsza, choć również jej cena znacząco wzrosła w ostatnim czasie. Średnio kierowcy płacą we Francji około 1,854 euro za litr tego paliwa. Wzrost cen jest widoczny w całym kraju, choć lokalnie mogą występować różnice w zależności od regionu oraz konkretnej stacji paliw.
Francuski rynek paliw reaguje na globalne zmiany cen ropy w sposób podobny jak inne kraje europejskie. Jednak ze względu na poziom opodatkowania paliw oraz strukturę rynku ceny na francuskich stacjach mogą w niektórych okresach rosnąć szybciej niż w krajach sąsiednich.
Rynki reagują na sygnały dyplomatyczne
Po kilku dniach gwałtownych wzrostów ceny ropy naftowej zaczęły jednak wykazywać oznaki stabilizacji. We wtorek na światowych rynkach odnotowano spadek notowań ropy, który był reakcją inwestorów na wypowiedzi prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa. Amerykański przywódca stwierdził, że wojna z Iranem jest „praktycznie zakończona”, co zostało odebrane przez rynki jako sygnał możliwej deeskalacji napięć w regionie.
Po tej wypowiedzi inwestorzy zaczęli zachowywać większą ostrożność, a ceny ropy częściowo skorygowały wcześniejsze wzrosty. Rynki pozostają jednak bardzo wrażliwe na wszelkie nowe informacje dotyczące sytuacji geopolitycznej na Bliskim Wschodzie.
Dużo uwagi poświęca się również ewentualnemu uwolnieniu strategicznych rezerw ropy przez największe kraje konsumenckie. Taki krok mógłby pomóc ustabilizować ceny na rynku w przypadku poważnych zakłóceń dostaw. Propozycję wykorzystania rezerw strategicznych wysunęła Międzynarodowa Agencja Energetyczna. Organizacja sugeruje, że w razie dalszej eskalacji konfliktu takie działanie mogłoby złagodzić presję cenową na światowych rynkach energii.
Na razie sytuacja pozostaje jednak dynamiczna. Ceny paliw na europejskich stacjach benzynowych mogą w najbliższych dniach nadal się zmieniać w zależności od rozwoju wydarzeń na Bliskim Wschodzie oraz reakcji rynków finansowych.