72 procent przyszłych nauczycieli nie opanowało jeszcze języka francuskiego na wymaganym poziomie
W Federacji Walonia-Bruksela od kilku lat funkcjonuje test pogłębionej znajomości języka francuskiego, przeznaczony dla studentów kierunków nauczycielskich. Egzamin ten wprowadzono w ramach reformy...
W Federacji Walonia-Bruksela od kilku lat funkcjonuje test pogłębionej znajomości języka francuskiego, przeznaczony dla studentów kierunków nauczycielskich. Egzamin ten wprowadzono w ramach reformy kształcenia początkowego nauczycieli i ma on służyć wychwyceniu już na starcie studiów tych osób, które osiągają poziom językowy przewidziany dopiero na zakończenie całego cyklu kształcenia. Wyniki testu przeprowadzonego w roku akademickim 2025-2026 pokazują, że 72 procent kandydatów na nauczycieli nie zaliczyło egzaminu. Choć taki rezultat może na pierwszy rzut oka sprawiać wrażenie niepokojącego, specjaliści podkreślają, że ten sprawdzian ma szczególny charakter i nie powinien być odczytywany w oderwaniu od jego założeń. Zwracają też uwagę, że studenci mają jeszcze czas, by w trakcie dalszej nauki rozwinąć wymagane kompetencje językowe i dojść do poziomu oczekiwanego przy końcu studiów.
Spis treści
Test kalibrowany na koniec studiów, nie na początek
Egzamin z pogłębionej znajomości języka francuskiego po raz pierwszy przeprowadzono jesienią 2023 r. i objęto nim studentów sekcji 1, 2 i 3, czyli przyszłych nauczycieli przedszkolnych, nauczycieli szkół podstawowych oraz nauczycieli niższego szczebla szkół średnich. Osoby, które zdadzą test, zostają zwolnione z pięciu punktów kredytowych przypisanych do kursu opanowania języka francuskiego w programie studiów. Ci, którzy nie uzyskają wyniku pozytywnego, muszą natomiast uczestniczyć w odpowiednich zajęciach i zaliczyć egzaminy z nimi związane. W praktyce test nie zamyka więc nikomu drogi do wykonywania zawodu, lecz pozwala ustalić, kto już na wejściu dysponuje poziomem uznawanym za docelowy.
Antoine Dutry, rzecznik Ares – nadrzędnej struktury szkolnictwa wyższego odpowiedzialnej za organizację testu – wyjaśnia, że egzamin od początku został celowo skalibrowany pod kątem kompetencji wymaganych dopiero po zakończeniu całego cyklu kształcenia. Z tego powodu wysoki odsetek niezaliczonych prób na pierwszym etapie studiów jest zjawiskiem przewidywalnym i sam w sobie nie powinien być automatycznie traktowany jako sygnał alarmowy. Celem tego narzędzia nie jest bowiem karanie studentów rozpoczynających naukę, ale wskazanie tych, którzy już na początku swojej drogi edukacyjnej osiągają poziom, do którego pozostali będą dopiero dochodzić w kolejnych latach. Taka logika sprawia, że wynik egzaminu należy interpretować ostrożnie i zawsze w odniesieniu do jego pierwotnych założeń.
Wyniki 2025-2026 – zróżnicowany obraz w zależności od sekcji
Tegoroczne wyniki wymagają bardziej zniuansowanej interpretacji, ponieważ po raz pierwszy egzaminem objęto również studentów sekcji 4 i 5, czyli przyszłych nauczycieli szkół średnich wyższego szczebla. To grupa znajdująca się już na wyraźnie bardziej zaawansowanym etapie edukacji, ponieważ osoby te posiadają trzyletni dyplom licencjacki. Samo zestawienie wyników wszystkich sekcji bez uwzględnienia tej różnicy mogłoby więc prowadzić do zbyt uproszczonych wniosków. W praktyce mamy do czynienia z kandydatami reprezentującymi różne momenty ścieżki kształcenia, a tym samym także różny poziom przygotowania językowego.
W przypadku studentów sekcji 1, 2 i 3 odsetek osób, które nie zdały testu, wyniósł 83 procent. Jak zaznacza Antoine Dutry, jest to przedłużenie tendencji obserwowanej już w poprzednich latach. Dla porównania, w 2023 r. odsetek niezaliczonych sięgał 79 procent, a w 2024 r. wzrósł do 87 procent. Tegoroczny wynik wpisuje się więc w znany już schemat i potwierdza, że tylko część studentów rozpoczynających kształcenie nauczycielskie osiąga od razu poziom przewidziany na koniec studiów. Oznacza to, że jedynie 17 procent przyszłych nauczycieli przedszkolnych, nauczycieli szkół podstawowych i nauczycieli niższego szczebla szkół średnich uzyskało wymagany poziom już przy pierwszym podejściu.
Inaczej wyglądają natomiast wyniki studentów sekcji 4 i 5, którzy w tym roku po raz pierwszy mieli obowiązek przystąpić do egzaminu. W tej grupie blisko dwie trzecie kandydatów – dokładnie 63 procent – zdało test i może kontynuować naukę bez dodatkowych obciążeń programowych. Pozostałe 37 procent, które nie uzyskało wyniku pozytywnego, będzie musiało uzupełnić tok studiów o kurs opanowania języka francuskiego o wartości pięciu punktów kredytowych. Kurs ten będzie oceniany w ramach studiów magisterskich w poszczególnych uczelniach. Różnica między wynikami sekcji 1-3 a rezultatami sekcji 4-5 pokazuje więc wyraźnie, że etap kształcenia ma duże znaczenie dla poziomu osiąganych kompetencji językowych.
To nie jest zwykłe dyktando
Warto przy tym podkreślić, że omawiany egzamin nie sprowadza się do prostego sprawdzianu ortografii ani do klasycznego dyktanda. Test opiera się na szczegółowej analizie oraz interpretacji złożonego tekstu i wymaga od zdających umiejętności wychwycenia nawet bardzo subtelnych niuansów znaczeniowych. Nie chodzi więc wyłącznie o poprawność językową rozumianą w wąskim sensie, ale o znacznie szerszą zdolność pracy z tekstem, rozumienia jego sensów i odcieni oraz precyzyjnego odczytywania przekazu. W edycji 2025-2026 tekst egzaminacyjny dotyczył relacji między sztuczną inteligencją a edukacją. Poruszał kwestię tego, jak łączyć wymagania z odwagą, aby uczynić z generatywnych narzędzi sztucznej inteligencji wsparcie zarówno dla nauczycieli, jak i dla procesu uczenia się uczniów. To pokazuje, że egzamin bada kompetencje znacznie bardziej złożone niż sama znajomość zasad pisowni.