Szok w Holandii: ginekolog z Arnhem używał własnego nasienia podczas inseminacji
Holandia ponownie mierzy się z kontrowersjami związanymi z nadużyciami w klinice leczenia niepłodności. We wtorek holenderskie media ujawniły, że emerytowany ginekolog, który przed laty pracował w...
Holandia ponownie mierzy się z kontrowersjami związanymi z nadużyciami w klinice leczenia niepłodności. We wtorek holenderskie media ujawniły, że emerytowany ginekolog, który przed laty pracował w jednym ze szpitali w Arnhem, poważnie naruszał zasady wykonywania zawodu. Pod koniec 2024 r. lekarz przyznał, że wielokrotnie wykorzystywał własne nasienie podczas zabiegów sztucznej inseminacji w sytuacjach, gdy zaplanowany dawca nie pojawiał się na umówionej wizycie. Sprawa wywołała w Holandii ogromne poruszenie, zwłaszcza że nie jest to pierwszy tego rodzaju przypadek w tym kraju.
Fałszowanie dokumentacji i ukrywanie prawdy
Z ustaleń wynika, że ginekolog przez wiele lat zatajał swoje działania przed przyszłymi rodzicami. Kobiety poddawane inseminacji nie były informowane, że dawcą nasienia jest lekarz prowadzący zabieg, a nie anonimowy donor wskazany w dokumentacji medycznej. Mężczyzna celowo manipulował kartotekami pacjentek, zmieniając zapisy w dokumentacji, aby ukryć swoje działania i utrudnić ich wykrycie.
Szpital przeprowadził własne śledztwo
Początkowo ginekolog przyznał, że jest biologicznym ojcem 13 dzieci i przekazał ich imiona oraz daty urodzenia. Po ujawnieniu tych informacji szpital w Arnhem zdecydował się jednak na przeprowadzenie niezależnego dochodzenia wewnętrznego. Wyniki tej analizy okazały się jeszcze bardziej niepokojące – ustalono, że lekarz jest ojcem co najmniej 16 dzieci poczętych w wyniku inseminacji z wykorzystaniem jego nasienia. Jednocześnie nie można wykluczyć, że faktyczna liczba biologicznych potomków jest jeszcze większa.
Apel szpitala do byłych pacjentów
Ponieważ istnieje podejrzenie, że skala tego procederu mogła być szersza, szpital opublikował publiczny apel. Placówka zwraca się do wszystkich rodziców – a także do dorosłych już osób poczętych dzięki inseminacji z użyciem nasienia dawcy – którzy byli pacjentami tego ginekologa w latach 70., 80. oraz 90. ubiegłego wieku. Szpital prosi te osoby o kontakt, aby wyjaśnić okoliczności przeprowadzonych wówczas zabiegów.
Ryzyko choroby dziedzicznej
Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że były ginekolog jest nosicielem choroby dziedzicznej. Oznacza to, że jego biologiczne dzieci również mogą być nosicielami tego schorzenia, a ryzyko może dotyczyć także kolejnych pokoleń – w tym wnuków i dalszych potomków lekarza. Do tej pory nie ujawniono, o jaką dokładnie chorobę chodzi, co dodatkowo zwiększa niepokój wśród osób, które mogą być spokrewnione z byłym ginekologiem.