Szpital AZ Monica w Antwerpii, który w ostatnich dniach padł ofiarą cyberataku, nie będzie w stanie zwiększyć skali swojej działalności w najbliższym czasie. Jak poinformowała dyrekcja w czwartek 15 stycznia, kluczowym problemem pozostaje całkowite sparaliżowanie systemów diagnostyki obrazowej, co w znacznym stopniu ogranicza możliwości leczenia pacjentów.
Ograniczone funkcjonowanie obu kampusów
Kampus szpitala w Antwerpii wznowił w czwartek działalność, jednak wyłącznie w bardzo ograniczonym zakresie. Obecnie możliwe jest przeprowadzenie około czterdziestu zabiegów operacyjnych dziennie i jest to maksymalna liczba, na jaką pozwalają aktualne warunki. Z kolei kampus w Deurne funkcjonuje na poziomie około 50 procent swojej standardowej wydajności.
Dyrektor placówki Geert Smits podkreśla, że celem jest jak najszybsze zwiększenie liczby przyjmowanych pacjentów, jednak bez sprawnie działającej radiologii nie jest to możliwe. Ma to szczególne znaczenie dla izby przyjęć. AZ Monica prowadzi bowiem drugi co do wielkości oddział ratunkowy w Antwerpii, a dyrekcja chce za wszelką cenę uniknąć sytuacji, w której inne szpitale w mieście zostałyby nadmiernie obciążone.
Międzynarodowe wsparcie przy odbudowie systemów
Nad przywróceniem infrastruktury informatycznej pracuje wewnętrzny zespół IT szpitala, liczący około dziesięciu osób. Zespół ten otrzymał wsparcie od funkcjonariuszy Computer Crime Unit belgijskiej policji. Do działań włączono również zagranicznych specjalistów, którzy doradzają w procesie bezpiecznego i stopniowego uruchamiania systemów po cyberataku.
Jak wyjaśnia dyrektor Smits, pierwszym krokiem musi być pełne przywrócenie działania sieci komputerowej. Dopiero potem możliwe będzie uruchamianie kolejnych systemów, w tym elektronicznej dokumentacji medycznej pacjentów oraz systemów ewidencji i dystrybucji leków. Obecnie wszystkie te narzędzia pozostają niedostępne, co znacząco komplikuje codzienną pracę personelu medycznego.
Brak negocjacji z cyberprzestępcami
Dyrekcja szpitala jednoznacznie wykluczyła możliwość negocjowania z hakerami. Jak potwierdził Geert Smits, cyberprzestępcy pozostawili wiadomość, jednak szpital nie podjął żadnego kontaktu w sprawie ewentualnego okupu. Jednocześnie zapewnił, że na ten moment nie ma żadnych sygnałów wskazujących na wyciek danych pacjentów.