Vlaams Belang żąda audytu federalnych środków na bezpieczeństwo w Brukseli – „Każde euro musi być rozliczone”
Vlaams Belang domaga się pełnego audytu federalnych środków na bezpieczeństwo, które każdego roku trafiają do Brukseli. Chodzi o 55 milionów euro rocznie przeznaczanych na wydatki związane ze...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Vlaams Belang domaga się pełnego audytu federalnych środków na bezpieczeństwo, które każdego roku trafiają do Brukseli. Chodzi o 55 milionów euro rocznie przeznaczanych na wydatki związane ze szczytami europejskimi oraz krajową i międzynarodową rolą Brukseli jako stolicy. W 2024 r. 35 milionów euro z tej kwoty przyznano strefom policji, a 20 milionów euro gminom. Jak zwraca uwagę partia, ostatnie doniesienia medialne rodzą jednak pytania o to, na co faktycznie przeznaczono część tych pieniędzy.
Spis treści
Przemoc narkotykowa a brak środków
Poseł do Izby Reprezentantów i przewodniczący komisji spraw wewnętrznych Ortwin Depoortere (Vlaams Belang) wskazuje na sprzeczność między utrzymującymi się problemami z bezpieczeństwem w Brukseli a dyskusją o dodatkowych środkach finansowych.
„Wszyscy przyznają, jak poważna jest przemoc związana z narkotykami w Brukseli, ale gdy tylko rozmowa schodzi na niezbędne środki, zapada wymowna cisza” – mówi Depoortere.
Mieszkania, cyberbezpieczeństwo i wycieczka do Disneylandu
Z oficjalnych dokumentów wynika, że w 2020 r. z dotacji przyznano m.in. 828 000 euro Brukselskiej Regionalnej Spółce Mieszkaniowej oraz 2,304 miliona euro brukselskiemu centrum cyberbezpieczeństwa. Pojawiają się również doniesienia o środkach, które mogły zostać przeznaczone m.in. na sprzęt AGD, książki, worki na śmieci, pralnię samoobsługową, a nawet wycieczkę do Disneylandu.
Brukselski deputowany regionalny Bob De Brabandere (Vlaams Belang) domaga się pełnego wyjaśnienia tych wydatków. „Te 55 milionów euro to oczywiście nie cała historia bezpieczeństwa w Brukseli. Ale kto otrzymuje pieniądze wyraźnie przeznaczone na bezpieczeństwo, musi umieć wykazać, na co idzie każde euro” – podkreśla De Brabandere. Jak dodaje, rząd Regionu Stołecznego Brukseli musi wziąć za to odpowiedzialność i nie może nieustannie wskazywać na szczebel federalny, gdy pojawiają się pytania o jego własną politykę.
Federalny nadzór pod znakiem zapytania
Wątpliwości budzi również federalna kontrola nad dotacją. Minister bezpieczeństwa i spraw wewnętrznych Bernard Quintin (MR) przyznał, że od czasu przejścia na system dotacji władze federalne nie mają już bezpośredniego wglądu w dokładny sposób wykorzystania środków. Minister zwrócił się już o przygotowanie raportu w tej sprawie.
Zdaniem Depoortere nie wystarczy stale zapowiadać kolejnych działań na rzecz bezpieczeństwa bez jednoczesnego wyjaśnienia, jakie środki są dostępne i w jaki sposób są wykorzystywane. „Kto obiecuje większe siły policyjne, skuteczniejsze działania wymiaru sprawiedliwości i wiarygodną walkę z przestępczością zorganizowaną, musi też zapewnić na to konkretne budżety” – stwierdza poseł. Vlaams Belang domaga się więc pełnego audytu środków przekazanych Brukseli, z jasnym wskazaniem beneficjentów, konkretnych wydatków oraz sposobu ich kontroli.
„Koniec z wzajemnym zasłanianiem się”
Według Vlaams Belang żaden szczebel władzy nie może uchylać się od odpowiedzialności. Rząd federalny powinien wywiązywać się ze swoich zadań w zakresie wymiaru sprawiedliwości, policji i migracji, a rząd brukselski zapewnić pełną przejrzystość w kwestii otrzymywanych i wydawanych środków na bezpieczeństwo.
„Nie może być tak, że Bruksela wskazuje na rząd federalny, a rząd federalny z kolei na Brukselę, podczas gdy konsekwencje ponoszą mieszkańcy Brukseli” – podsumowuje De Brabandere. „Dlatego ten audyt jest tak ważny. Obywatele mają prawo wiedzieć, na co dokładnie poszła coroczna dotacja w wysokości 55 milionów euro, kto zatwierdził wydatki i czy rzeczywiście przeznaczono je na bezpieczeństwo i prewencję. Jednocześnie rząd federalny musi wywiązywać się z własnych kompetencji. Oba szczeble muszą przestać traktować się nawzajem jako alibi i wreszcie wziąć odpowiedzialność za bezpieczeństwo mieszkańców Brukseli” – dodaje.