Kredyty hipoteczne najdroższe od 15 lat – co warto policzyć przed podpisaniem umowy
Oprocentowanie kredytów hipotecznych w Belgii utrzymuje się na poziomach niewidzianych od 15 lat, dlatego przed podpisaniem umowy kredytobiorcy powinni dokładniej niż kiedykolwiek przeanalizować...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Oprocentowanie kredytów hipotecznych w Belgii utrzymuje się na poziomach niewidzianych od 15 lat, dlatego przed podpisaniem umowy kredytobiorcy powinni dokładniej niż kiedykolwiek przeanalizować dostępne warianty. Stałe czy zmienne oprocentowanie, jak długi okres spłaty, a może odłożenie zakupu w czasie – przy rosnących stopach pojawia się wiele dylematów. Istnieją przy tym rozwiązania chroniące osoby wybierające oprocentowanie zmienne. Niezależnie od wybranej formuły warto negocjować nie tylko warunki kredytu, wykorzystując konkurencję między bankami, ale przede wszystkim cenę zakupu nieruchomości.
Spis treści
Najwyższe stawki od 2012 r.
Osoby planujące zakup mieszkania lub domu z niepokojem obserwują sytuację na rynku. Belgijskie długoterminowe stopy zbliżają się do 4 procent, a oprocentowanie kredytów hipotecznych ostatecznie podążyło za tym trendem i osiągnęło w tym tygodniu najwyższy poziom od 2012 r. Średnia stała stawka przy kredycie na 25 lat wyniosła 4,26 procent, natomiast przy okresie 20-letnim przekroczyła 4 procent – wynika z barometru Immotheker Finotheker, uwzględniającego warunki uzyskane przez klientów.
Przy rosnących stopach jednym z najważniejszych pytań staje się wybór między kredytem o oprocentowaniu stałym i zmiennym. Czy zakładać rychły spadek stóp, czy przygotować się na ich dalszy wzrost? Równie istotny jest okres kredytowania. Wydłużenie go pozwala obniżyć miesięczną ratę i złagodzić skutki wzrostu oprocentowania, ale przy obecnych stawkach znacznie mocniej zwiększa całkowity koszt odsetek niż w czasach taniego kredytu.
Pozostaje również pytanie, czy przyspieszać zakup w obawie przed dalszym wzrostem stóp, czy raczej zaczekać na ewentualny spadek cen nieruchomości. Jednoznacznej odpowiedzi na te dylematy nie ma, można jednak dokładnie przeanalizować poszczególne scenariusze.
Negocjowanie oprocentowania
Niezależnie od wybranego rodzaju kredytu podstawą pozostaje próba wynegocjowania lepszej stawki dzięki konkurencji między bankami. Jak zauważa Quentin Vandenhaute, wspólnik biura pośrednictwa Maxel, banki zazwyczaj przedstawiają bardzo mocną ofertę już na początku. Jeśli klient jest dla banku rentowny i przychodzi z korzystniejszą propozycją konkurencji, instytucja może się do niej dostosować, ale rzadko schodzi poniżej tego poziomu. „Nie ma prawdziwej gry w ping-ponga i żaden bank nie jest obecnie szczególnie agresywny, jeśli chodzi o stawki” – podkreśla.
Jeżeli banki rzeczywiście o kogoś rywalizują, są to przede wszystkim kredytobiorcy z najwyższej półki: osoby dysponujące wysokim wkładem własnym, a więc niskim wskaźnikiem kwoty kredytu do wartości nieruchomości, kupujące budynek o przyzwoitych parametrach energetycznych, wykazujące dochody pozostawiające solidną nadwyżkę na życie i gotowe skorzystać przy okazji z szeregu dodatkowych produktów bankowych.
Założyciel Immotheker Finotheker John Romain przestrzega jednak, że wyjątkowo niskie oprocentowanie zwykle oznacza, iż bank szuka rentowności gdzie indziej – w produktach dodatkowych, takich jak rachunki bankowe, inwestycje, ubezpieczenie od ognia czy ubezpieczenie spłaty kredytu. „Przy porównywaniu dwóch banków trzeba zestawiać koszt produktów, a nie wyłącznie oprocentowanie” – zaznacza.
Ile naprawdę dają ułamki procenta
Wywalczenie możliwie najlepszej stawki ma znaczenie, ale warto też spojrzeć z odpowiedniej perspektywy na wpływ kilku dziesiątych punktu procentowego. Przy kredycie o stałym oprocentowaniu na 25 lat i kwocie 300 000 euro różnice wyglądają następująco. Przy stawce 3,75 procent miesięczna rata wynosi 1 532 euro, a łączny koszt odsetek 159 640 euro. Przy oprocentowaniu 3,85 procent jest to odpowiednio 1 548 euro i 164 369 euro, natomiast przy 3,95 procent – 1 564 euro i 169 122 euro.
„Mówimy o mniej więcej 15 euro miesięcznie, które mogą zostać z nawiązką pochłonięte przez droższe ubezpieczenie spłaty kredytu lub ubezpieczenie od ognia. Trzeba brać pod uwagę wszystkie parametry oraz obsługę, jaką dostaniemy w banku: bardziej spersonalizowaną pomoc w obronie naszych interesów przy szkodzie pożarowej albo wsparcie w razie zgonu” – wyjaśnia Quentin Vandenhaute.
Cena zakupu ważniejsza niż stawka
Dobre wynegocjowanie ceny nieruchomości może przynieść znacznie większą korzyść niż niewielkie obniżenie oprocentowania. Jeśli uda się uzyskać rabat w wysokości 20 000 euro i zamiast 300 000 euro na 25 lat pożyczyć 280 000 euro, przy stawce 3,75 procent miesięczna rata spada z 1 522 euro do 1 430 euro. Aby osiągnąć podobny rezultat wyłącznie dzięki niższemu oprocentowaniu, trzeba byłoby zejść z około 3,75 procent do poziomu zbliżonego do 3,1 procent, czyli o około 0,66 punktu. „To dziś niemożliwe!” – ostrzega Quentin Vandenhaute.
Czasy, w których pożyczanie pieniędzy kosztowało niemal tyle co nic, dawno się skończyły. Przy wysokich stopach każdy tysiąc euro kredytu ma więc zauważalny wpływ zarówno na wysokość raty, jak i na całkowity koszt odsetek. „Oszczędzając 20 000 euro na cenie zakupu, nabywca zyskuje około 30 000 euro: 20 000 euro z negocjacji i 10 000 euro odsetek kredytowych w całym okresie” – podsumowuje pośrednik. W tym przypadku negocjacje zdecydowanie są więc warte wysiłku.
Stawka stała czy zmienna
Wybór między oprocentowaniem stałym a zmiennym jest bardziej skomplikowany i wymaga przyjęcia własnych założeń oraz oceny indywidualnej skłonności do ryzyka. Choć sam ten fakt nie przesądza o opłacalności rozwiązania, warto zauważyć, że liczba kredytobiorców wybierających oprocentowanie zmienne systematycznie rośnie. W BNP Paribas Fortis, liderze belgijskiego rynku hipotecznego, udział wniosków dotyczących zmiennej stawki wzrósł do 22 procent w pierwszym półroczu 2026 r., wobec 7 procent w całym 2025 r.
Wybierając oprocentowanie zmienne, kredytobiorca zakłada, że w trakcie spłaty stopy będą spadać. John Romain radzi w takim przypadku rozważyć formułę 1/1/1, w której oprocentowanie jest aktualizowane każdego roku. Przy takim scenariuszu daje ona 24 okazje do obniżenia stawki. Dostępnych jest jednak wiele innych wariantów, m.in. 3/3/3 czy 10/5/5. Najważniejsze jest przeprowadzenie symulacji najlepszego scenariusza, w którym stopy szybko spadają przez cały okres kredytowania, oraz najgorszego, zakładającego dalszy wzrost, a następnie umieszczenie własnych oczekiwań gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami.
Quentin Vandenhaute zaznacza, że obecnie różnica między oprocentowaniem zmiennym i stałym nadal nie jest duża, dlatego trudno z góry założyć, że wariant zmienny okaże się korzystniejszy. Jeśli jednak ktoś wybiera taką formułę, ekspert radzi stawiać na krótszy okres kredytowania. W chwili ewentualnego wzrostu stóp kapitał pozostały do spłaty będzie wówczas niższy, ponieważ przy krótszym kredycie jest on spłacany szybciej. Przy założeniu wzrostu stóp o 3 procent po dziesięciu latach kredyt na 25 lat oznacza wzrost miesięcznej raty o 330 euro – z 1 547 do 1 878 euro. Przy kredycie na 15 lat rata zwiększa się o 162 euro – z 2 169 do 2 349 euro.
Jak zamortyzować szok
W okresie stosunkowo wysokich stóp oprocentowanie zmienne może na początku zapewnić niższą stawkę niż oprocentowanie stałe. „Klienci, którzy wybierają formułę zmienną, to często osoby dysponujące pewną elastycznością budżetową, pozwalającą im udźwignąć ewentualną zmianę miesięcznej spłaty w czasie. To klienci świadomi mechanizmów rewizji właściwych dla stawek zmiennych, którzy uwzględniają je w swoich kalkulacjach i w zarządzaniu budżetem” – wyjaśnia rzecznik BNP Paribas Fortis Valéry Halloy.
Osoby zakładające spadek stóp, ale niemające co do niego pełnej pewności, mogą rozważyć kredyt ze zmiennym oprocentowaniem objętym ochroną. W takim wariancie stawka może spadać, ale nigdy nie wzrośnie powyżej poziomu początkowego. Taka ochrona nie jest jednak bezpłatna.
Z kolei osoby obawiające się wzrostu miesięcznej raty w razie podwyżki stóp mogą wybrać tzw. formułę akordeonową. W takim kredycie w zależności od poziomu oprocentowania zmienia się liczba rat: jeśli stopy spadną, zobowiązanie zostanie spłacone o miesiące lub lata wcześniej, natomiast gdy wzrosną, okres kredytowania się wydłuży.
Gra okresem kredytowania
W czasie rosnących stóp kredytobiorcy częściej wydłużają okres spłaty, aby utrzymać miesięczne raty na poziomie możliwym do udźwignięcia. Im dłuższy kredyt, tym wyższy jest jednak łączny koszt odsetek. Wynika to nie tylko z samego oprocentowania – różnice w stawkach między kredytami na 15, 20 i 25 lat są obecnie niewielkie – ale przede wszystkim z większej liczby miesięcy, przez które bank nalicza odsetki.
Przy kredycie na 300 000 euro zaciągniętym na 25 lat i oprocentowanym na 3,75 procent rata wynosi 1 532 euro, a suma wszystkich rat 459 500 euro. Przy okresie 20-letnim i stawce 3,70 procent miesięczna spłata wynosi 1 761 euro, a łączna kwota 422 600 euro. Kredyt na 15 lat przy oprocentowaniu 3,65 procent oznacza natomiast ratę w wysokości 2 157 euro miesięcznie i 388 400 euro wszystkich spłat.
Jeżeli jednak kredytobiorcę stać na ratę 2 157 euro, a więc na kredyt piętnastoletni, Quentin Vandenhaute mimo wszystko radzi rozważyć zobowiązanie na dłuższy okres. „Jeśli ma się siłę nabywczą, by spłacić w 15 lat, można spokojnie wziąć kredyt na 25 lat i co miesiąc odkładać różnicę. Dzięki odsetkom od tych oszczędności rekompensuje się wyższy koszt dłuższego kredytu. A z tymi oszczędnościami można po 15 latach zamknąć kredyt wzięty na 25 lat, z tą przewagą, że przez cały czas ma się większą płynność i elastyczność, by w razie potrzeby przeznaczyć te środki na inny cel” – podsumowuje pośrednik.