Wielka akcja policji i wojska w Brukseli – 550 funkcjonariuszy i pierwszy udział armii
W piątek po południu w kilku punktach Brukseli przeprowadzono szeroko zakrojoną operację „Fipa” (Full Integrated Police Action), wymierzoną w handel narkotykami. Działania objęły między innymi...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be W piątek po południu w kilku punktach Brukseli przeprowadzono szeroko zakrojoną operację „Fipa” (Full Integrated Police Action), wymierzoną w handel narkotykami. Działania objęły między innymi okolice Clémenceau, Yser, Rogier i Hankar, gdzie rozmieszczono około 550 funkcjonariuszy prowadzących kontrole i zatrzymania. Celem akcji było nie tylko uderzenie w przestępczość narkotykową, ale również wyraźna odpowiedź na poczucie braku bezpieczeństwa w części dzielnic oraz zaznaczenie obecności służb państwowych. Po raz pierwszy w tego rodzaju operacji uczestniczyło około 70 żołnierzy.
Spis treści
Osiem zatrzymań w rejonie Clémenceau
Przy wyjściach ze stacji Clémenceau rozmieszczono policjantów, kontrolerów i wojskowych. W ciągu godziny zatrzymano osiem osób, głównie z powodu posiadania środków odurzających w ilości znacznie przekraczającej potrzeby własne. Na miejsce zaproszono także dziennikarzy, którzy towarzyszyli ministrowi spraw wewnętrznych Bernardowi Quintinowi (MR) oraz ministrowi obrony Theo Franckenowi (N-VA).
Choć operację zaplanowano już na początku lata, nabrała ona szczególnego znaczenia, ponieważ odbyła się zaledwie kilka dni po ostrzelaniu komisariatu policji na Anderlechcie.
Setki zaangażowanych funkcjonariuszy
Jak wyjaśnił Bernard Quintin, przesłanie akcji jest jednoznaczne: ulice i stacje metra w Brukseli należą do mieszkańców. Aby mogli czuć się tam bezpiecznie, państwo angażuje swoje siły – różne poziomy policji, a po raz pierwszy również armię.
Łącznie w operacji uczestniczyło 450 policjantów lokalnych i federalnych, wspieranych przez 70 żołnierzy oraz pracowników STIB/MIVB. Działania wpisują się w przyjęty przed rokiem plan „Grandes villes”, dotyczący największych miast. Zapytany, czy takie środki wystarczą, minister odpowiedział, że nigdy nie twierdził, iż dysponuje gotowym rozwiązaniem, a skuteczna walka z przestępczością zorganizowaną związaną z handlem narkotykami wymaga całego zestawu działań. „Dlatego mówię o stanie wyjątkowym w skali kraju: każdy musi wziąć na siebie odpowiedzialność” – dodał.
Zdaniem ministra plan przynosi efekty, czego dowodem mają być właśnie strzały oddane w kierunku komisariatu. Jak stwierdził, pokazuje to, że działania służb zakłócają dealerom dotychczasowy sposób funkcjonowania. Quintin zapowiedział kontynuowanie operacji z wykorzystaniem wszystkich dostępnych sił.
Sceptyczne głosy mieszkańców
Wizycie obu ministrów przyglądało się wielu przechodniów, wśród których nie brakowało sceptycznych opinii. Przedstawiciel komitetu dzielnicowego zwracał uwagę, że podobne działania prowadzono już wcześniej, między innymi bezpośrednio po strzelaninach, a minister odwiedzał to miejsce również rok temu. Jego zdaniem priorytetem powinna być policja działająca blisko mieszkańców, znająca zarówno lokalną społeczność, jak i osoby zajmujące się handlem narkotykami. Jak zauważył, młodzi handlarze podczas kontroli po prostu się ukrywają, a po zakończeniu działań wracają.
Rozmówca wskazywał również na problem, który jego zdaniem nadal pozostaje nierozwiązany – osoby kupujące narkotyki. Kontakt z nimi bywa trudny, a ich zachowanie agresywne, dlatego potrzebne jest rozwiązanie obejmujące także tę grupę.