Fala strzelanin w Brukseli – mieszkańcy wychodzą na ulice, a władze zapowiadają dodatkowe siły policji
Sześć strzelanin w ciągu czterech dni na terenie strefy policji Midi wywołało w Brukseli falę reakcji. Mieszkańcy zapowiadają protest, władze Regionu Stołecznego Brukseli i rząd federalny obiecują...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Sześć strzelanin w ciągu czterech dni na terenie strefy policji Midi wywołało w Brukseli falę reakcji. Mieszkańcy zapowiadają protest, władze Regionu Stołecznego Brukseli i rząd federalny obiecują wzmocnienie sił policyjnych, a spór o odpowiedzialność za sytuację przerodził się w konflikt polityczny. Zdarzenia związane ze środowiskiem handlu narkotykami dotyczyły przede wszystkim gminy Saint-Gilles, a jednym z celów ostrzału był dawny komisariat policji na Anderlechcie. Federalny minister spraw wewnętrznych Bernard Quintin (MR) mówi wprost o „krajowej sytuacji nadzwyczajnej”.
Spis treści
Zgromadzenie na place de Bethléem
W niedzielę o godz. 15.00 mieszkańcy Saint-Gilles zbiorą się na place de Bethléem – popularnym miejscu spotkań, które jest jednocześnie punktem handlu narkotykami. Plac znajduje się zaledwie kilkadziesiąt metrów od miejsc dwóch niedawnych strzelanin.
Do sześciu zdarzeń z użyciem broni doszło w ciągu czterech dni, od piątku do nocy z niedzieli na poniedziałek, na obszarze strefy policji Midi obejmującej Anderlecht, Forest i Saint-Gilles. Jednym z celów ostrzału był dawny komisariat na Anderlechcie.
Do udziału w zgromadzeniu wzywa między innymi stowarzyszenie antymafijne Basta! – po włosku „dość” – które zaapelowało do mieszkańców Brukseli o mobilizację w reakcji na ostatnią serię aktów przemocy.
Czy to już was nie oburza? W ciągu kilku dni przestępczość zorganizowana przekroczyła w Brukseli szczególnie niepokojącą granicę: kilka podpalonych samochodów jako ostrzeżenie, strzały oddane w kierunku komisariatu, dwa ataki z użyciem broni, w których zostały ranne dwie osoby, w miejscach i porach o dużym natężeniu ruchu – napisała organizacja w oświadczeniu.
Metody sycylijskich ruchów antymafijnych
Basta! od dłuższego czasu działa na ulicach Saint-Gilles, zwiększając świadomość problemu i mobilizując mieszkańców przeciwko przestępczości zorganizowanej. Organizacja korzysta z metod wypracowanych przez włoskie ruchy antymafijne działające na Sycylii.
We współpracy z burmistrzem Saint-Gilles Jeanem Spinette’em (PS) stowarzyszenie odegrało kluczową rolę w wyparciu siatki dilerów, która latem 2024 r. zadomowiła się na Square Jacques Franck. Służyły temu organizowane wydarzenia i zgromadzenia, dzięki którym mieszkańcy ponownie zaczęli korzystać z przestrzeni publicznej.
Sam burmistrz wielokrotnie zwracał jednak uwagę, że walka ta przypomina grę w kotka i myszkę. Gdy jeden diler zostaje zatrzymany lub skazany, kolejni pojawiają się „sto metrów dalej” – mówił dziennikarzom po strzelaninie z ubiegłego weekendu.
Co robią władze
Po stronie instytucji pierwszą konferencję prasową dotyczącą ostatnich zdarzeń zapowiedziała prokuratura w Brukseli. Ma się ona odbyć w piątek, tydzień po pierwszej ze strzelanin.
W środę wieczorem minister-prezydent Regionu Stołecznego Brukseli Boris Dilliès (MR) zwołał Regionalną Radę Bezpieczeństwa (Cores). W spotkaniu uczestniczyli federalny minister spraw wewnętrznych Bernard Quintin (MR), prokurator generalny Julien Moinil, krajowa komisarz ds. narkotyków Ine Van Wymersch, przedstawiciele stref policji, część ministrów federalnych oraz burmistrzowie wszystkich 19 gmin regionu.
Po spotkaniu Quintin powiedział agencji Belga, że przestępczość związana z handlem narkotykami w Brukseli stanowi „krajową sytuację nadzwyczajną”. Minister zapowiedział skierowanie do brukselskich stref policji plutonu z rezerwy federalnej. Oznacza to 40 dodatkowych funkcjonariuszy, 20 mobilnych kamer w miejscach handlu narkotykami oraz całodobową koordynację działań.
Jednostki specjalne policji federalnej wzmocnią współpracę z policją lokalną – zapowiedział Quintin, przypominając jednocześnie, że policję federalną w Brukseli zasiliło już wcześniej 77 funkcjonariuszy.
Wojsko, godzina policyjna i rejestracja hulajnóg
Quintin odniósł się również do możliwości zwiększenia obecności wojska w Brukseli.
Chciałbym, żeby było ich więcej i żeby mogli opuścić dworce kolejowe i stacje metra – stwierdził.
Wśród rozważanych rozwiązań znalazła się także możliwość wprowadzania przez burmistrzów godziny policyjnej lub wyznaczania w najbardziej zagrożonych miejscach stref dostępnych wyłącznie dla mieszkańców. Liberalny minister mówił ponadto o otwarciu kolejnych ośrodków detencyjnych oraz wprowadzeniu obowiązku rejestracji prywatnych hulajnóg elektrycznych, co pozwoliłoby śledzić je za pomocą kamer ANPR.
Potwierdzono również utworzenie nowego stałego mechanizmu koordynacji, który ma usprawnić przepływ informacji między policją lokalną i federalną, wymiarem sprawiedliwości, gminami oraz regionem. Współpracować z nim będą także organizacje zajmujące się zdrowiem i profilaktyką oraz przyszły regionalny komisarz ds. narkotyków – trwa nabór na to stanowisko.
Potrzebujemy tego w Brukseli tak samo jak chleba, żeby przestać działać w oderwaniu od siebie – powiedział po spotkaniu Dilliès. Minister-prezydent opowiada się za podejściem łączącym działania policji, profilaktykę, wzmocnienie wymiaru sprawiedliwości i egzekwowanie nakazów opuszczenia terytorium. – Jeśli nic nie zrobimy, nic się nie poprawi – podsumował, dodając, że wyczuł u uczestników spotkania wolę podjęcia konkretnych działań. Podobne wrażenie miał minister spraw wewnętrznych.
Mieszkańcy mają dość
Nie wiadomo jednak, czy zapowiedziane środki przekonają mieszkańców Brukseli. Jeszcze przed posiedzeniem rady bezpieczeństwa Basta! skrytykowało region i rząd federalny za bierność wobec problemów bezpieczeństwa i przestępczości zorganizowanej.
Dla zwykłych obywateli wyczerpujące jest słuchanie polityków, którzy mówią tak, jakby byli w opozycji, choć sprawują władzę – stwierdziła organizacja. – Rząd federalny odsyła do regionu, region do gminy, jeden minister do drugiego.
Jak dodano, mieszkańcy wciąż czekają na zmianę, podczas gdy przestępczość zorganizowana korzysta z politycznej bezczynności.
W środę dziennik Le Soir opublikował list otwarty podpisany przez 40 organizacji sąsiedzkich z Brukseli. Ich zdaniem policjanci, sędziowie, burmistrzowie, organizacje pomocowe i mieszkańcy od lat ostrzegają przed rosnącymi wpływami siatek przestępczych. Zbyt często – jak czytamy – odpowiedzią pozostaje wyłącznie „opracowywanie planów, ogłaszanie zapowiedzi, organizowanie spotkań i powoływanie grup roboczych”, połączone z nieustannym przerzucaniem się odpowiedzialnością.
Sygnatariusze zwracają uwagę, że rzeczywiste środki przeznaczane dla policji i wymiaru sprawiedliwości nadal są niewystarczające, zwłaszcza jeśli chodzi o wzmocnienie federalnej policji sądowej, policji kolejowej oraz prokuratury w Brukseli.
Bruksela nie jest narkopaństwem. Ale każda zaniedbana dzielnica, każda siatka przestępcza, której pozwalamy się rozwijać, każda instytucja porządku publicznego lub wymiaru sprawiedliwości, której odmawia się środków, niebezpiecznie nas do tego zbliża – napisano.
Krytyka nie ogranicza się do kwestii bezpieczeństwa. Mieszkańcy wskazują również na sposób traktowania migrantów bez dokumentów, presję wywieraną na organizacje społeczne oraz degradację dzielnic wokół dworców Midi i Nord. Jak ostrzegają, ta ludzka bieda stała się pożywką dla przestępczości zorganizowanej.
List otwarty skierowano do władz brukselskich, federalnych i regionalnych. Jego autorzy domagają się „silnego ministra-prezydenta Brukseli”, który będzie w stanie jasno określić zakresy odpowiedzialności, egzekwować konkretne rezultaty oraz osobiście pokierować koordynacją walki z przemocą związaną z handlem narkotykami.
Spór polityczny wokół strzelanin
We wtorek sprawa stała się przedmiotem politycznego sporu. Socjalistyczny burmistrz Saint-Gilles Jean Spinette (PS) zarzucił frankofońskiej partii liberalnej MR wykorzystywanie strzelanin do celów politycznych.
Rządząca partia zaatakowała burmistrza po tym, jak zwrócił się do federalnego ministerstwa spraw wewnętrznych, kierowanego przez MR, o dodatkowe środki, w tym 80 dodatkowych funkcjonariuszy policji. MR odpowiedziała krytyką dorobku socjalistów na poziomie gminnym. Działacze partii rozpowszechnili nagranie RTBF, na którym burmistrz konfrontuje się z dilerami na Saint-Gilles, mówiąc: „To niemożliwe, chłopaki, wszędzie jest policja. Nawet o tym nie myślcie”. MR twierdzi, że burmistrz negocjuje z dilerami, jednak z nagrania wynika, że nakazuje im się oddalić.
Działacze socjalistyczni przypominali z kolei w internecie, że od początku lat dwutysięcznych stanowisko ministra spraw wewnętrznych zajmowali przedstawiciele partii o profilu prawicowym – Anders, MR, CD&V oraz nacjonalistycznej N-VA.
Moje życie i życie moich współobywateli jest stale zagrożone, a widzę, że politycy wykorzystują tę sytuację – powiedział Spinette we wtorek. – Codziennie idę rozmawiać z dilerami i proszę ich, żeby przestali, a oni zwracają się przeciwko mnie. Zarzut, że nic nie robię, to hańba.
„Problem ogólnokrajowy”
Środowe decyzje władz Regionu Stołecznego Brukseli wydają się jednak w pewnym stopniu satysfakcjonować burmistrza Saint-Gilles. Po spotkaniu Spinette z zadowoleniem przyjął to, co określił jako świeżo obudzoną „świadomość krajową” problemu, który destabilizuje sytuację i stanowi wyzwanie dla całego kraju, a nie tylko dla Brukseli i Saint-Gilles. Odniósł się przy tym do federalnego wzmocnienia kadrowego policji.
Jeszcze przed posiedzeniem rady bezpieczeństwa grupa burmistrzów z południowej części Brukseli domagała się większych środków oraz federalnego planu działania, podkreślając, że jest to „problem ogólnokrajowy”.
To już nie jest gra między rządem federalnym a Brukselą. Pytanie brzmi, czy da się uruchomić inicjatywę na poziomie krajowym w walce z handlem narkotykami w Belgii – mówił Spinette przed spotkaniem.
Burmistrz liczy teraz na to, że po deklaracjach „jedności narodowej” pojawią się konkretne działania. Jak zaznacza, wsparcie ze strony miasta Bruksela jest już widoczne na Saint-Gilles w postaci zwiększonej liczby patroli.
Na jednostkę policji nie trzeba było czekać miesiącami. Jest uruchamiana od razu – stwierdził.
Spinette zachowuje jednak ostrożność.
Nauczyłem się czekać i patrzeć. Ale tym razem, muszę przyznać, miałem komu podziękować – podsumował.