Prawie 7 na 10 zagranicznych kierowców płaci belgijskie mandaty – najgorzej wypadają Francuzi
Blisko 70 procent kierowców z zagranicy opłaca mandaty otrzymane za wykroczenia drogowe popełnione w Belgii – wynika z danych federalnego ministerstwa sprawiedliwości SPF/FOD Justice....
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Blisko 70 procent kierowców z zagranicy opłaca mandaty otrzymane za wykroczenia drogowe popełnione w Belgii – wynika z danych federalnego ministerstwa sprawiedliwości SPF/FOD Justice. Najbardziej konsekwentni są kierowcy z Holandii, spośród których należność reguluje około 86 procent. Zdecydowanie gorzej sytuacja wygląda w przypadku kierowców z Francji: w ciągu pięciu lat wystawiono im ponad 1,5 miliona mandatów, a blisko połowa pozostała nieopłacona.
Spis treści
Ponad 5 milionów mandatów w pięć lat
Od 2021 r. federalne ministerstwo sprawiedliwości rozpatrzyło ponad 5,3 miliona mandatów drogowych nałożonych na osoby z innych państw Unii Europejskiej. Opłacono około 3,6 miliona z nich, czyli 67 procent. „Nie da się więc po prostu uciec przed mandatem” – stwierdza rzecznik resortu Edward Landtsheere.
Znacznie mniej postępowań dotyczy kierowców spoza Unii Europejskiej. Od 2021 r. zarejestrowano wobec nich około 145 000 mandatów, z których opłacono niespełna 20 procent.
Najlepiej płacą sąsiedzi Belgii
Najwyższą skuteczność ściągania należności odnotowuje się w przypadku kierowców z państw sąsiadujących z Belgią. „Kierowcy z Holandii robią to najbardziej konsekwentnie – mandat płaci około 86 procent z nich” – wskazuje rzecznik. W przypadku kierowców z Luksemburga odsetek ten wynosi około 80 procent, a z Niemiec około 75 procent.
Dla porównania w Belgii wskaźnik ściągalności mandatów za wykroczenia popełnione przez osoby mieszkające w kraju wynosi około 90 procent.
Trzeba przy tym pamiętać, że dane obejmują mandaty wysłane przez belgijskie organy. Jeżeli należność nie zostanie uregulowana, w razie potrzeby wysyłane jest przypomnienie, a pisma sporządzane są w języku kierowcy. Jeśli płatność nadal nie wpłynie, mandat może zostać przymusowo ściągnięty przez administrację kraju zamieszkania kierowcy, na przykład za pośrednictwem systemu podatkowego.
Problem z francuskimi danymi
Z zestawienia wynika, że wskaźnik ściągalności w przypadku Francji jest wyraźnie niższy. „Tam płacona jest mniej więcej połowa belgijskich mandatów” – mówi Landtsheere.
Jako jedno z możliwych wyjaśnień resort wskazuje braki w informacjach dotyczących pojazdów. „Jednym z wyjaśnień jest to, że w przypadku francuskich pojazdów nie we wszystkich sprawach dysponujemy wystarczającymi danymi, aby prawidłowo zidentyfikować sprawcę wykroczenia” – tłumaczy rzecznik. Regularnie zdarza się, że mandaty wracają do nadawcy, ponieważ dane pochodzące z europejskich baz – w tym informacje pozwalające zidentyfikować posiadacza pojazdu – okazują się nieprawidłowe.
Jak zapowiada Landtsheere, sprawa będzie wyjaśniana z francuskimi partnerami, aby ustalić, dlaczego w części postępowań dotyczących kierowców z Francji nie udaje się doprowadzić do skutecznego ściągnięcia należności.
Duże różnice w Europie
Różnice między poszczególnymi państwami Unii Europejskiej są znaczne. Jak wskazuje rzecznik ministerstwa, w przypadku Rumunii mandat opłaca jedynie 37 procent kierowców, a w Bułgarii zaledwie 27 procent.
Odsetki te należy jednak zestawić z liczbą wystawionych mandatów. Najwięcej wykroczeń nadal popełniają kierowcy z państw sąsiadujących z Belgią, co oznacza, że kraje o najniższej ściągalności odpowiadają za stosunkowo niewielką część wszystkich spraw.
Statystyki nie obejmują również każdego przypadku. „Belgijskie dane kończą się na belgijskiej granicy. Pokazują więc, ilu sprawców wykroczeń zapłaciło mandat po belgijskiej procedurze. Jeżeli ktoś za granicą odmawia zapłaty, ustawa przewiduje możliwość przymusowego ściągnięcia należności w kraju jego zamieszkania” – wyjaśnia rzecznik resortu.
Więcej wykroczeń objętych wymianą danych
Obowiązujące obecnie przepisy europejskie umożliwiają wymianę danych dotyczących pojazdów w przypadku ośmiu najpoważniejszych wykroczeń drogowych. Nowa dyrektywa rozszerza tę listę do 18 rodzajów naruszeń.
Dzięki temu państwa Unii Europejskiej będą mogły wymieniać informacje w szerszym zakresie, a także skuteczniej współpracować przy ustalaniu tożsamości sprawców, doręczaniu dokumentów urzędowych oraz ściąganiu mandatów.
Rozszerzenie przepisów wpisuje się w europejski cel „Vision Zero”, zakładający zmniejszenie o połowę liczby ofiar śmiertelnych i ciężko rannych w wypadkach drogowych do 2030 r. oraz zbliżenie tej liczby do zera do 2050 r. Jaśniejsze zasady dotyczące egzekwowania przepisów za granicą mają sprawić, że kierowcy będą przestrzegać zasad ruchu drogowego również poza granicami własnego kraju.