Nie będzie zwolnień w szkołach WBE – André Grenier o trudnym starcie roku szkolnego i sporze o oszczędności
Na kilka dni przed rozpoczęciem roku szkolnego w Federacji Walonia-Bruksela (FWB) administrator generalny Wallonie-Bruxelles Enseignement (WBE), organu prowadzącego szkoły publiczne, André Grenier...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Na kilka dni przed rozpoczęciem roku szkolnego w Federacji Walonia-Bruksela (FWB) administrator generalny Wallonie-Bruxelles Enseignement (WBE), organu prowadzącego szkoły publiczne, André Grenier zapewnia, że jego sieć jest gotowa do wdrożenia reform przygotowanych przez rząd i że nikt nie straci pracy. W rozmowie z dziennikiem Le Soir opowiada się jednocześnie za wprowadzeniem jednolitego statusu w całym szkolnictwie publicznym i wskazuje inne możliwe źródła oszczędności niż zwiększenie wymiaru zajęć z 20 do 22 godzin lekcyjnych, na które zdecydował się rząd koalicji MR-Les Engagés. Grenier, były zastępca szefa gabinetu minister edukacji, odnosi się również do pomysłu umów na czas nieokreślony oraz trudnej sytuacji finansowej samego WBE.
Spis treści
- Przepisy uchwalone późno, dyrekcje pod presją
- Więcej godzin, ale bez utraty etatów
- Rząd chce spokojnego startu, WBE mówi o stabilności
- Jednolity status ważniejszy niż umowy na czas nieokreślony
- Wspólna podstawa programowa i pytania bez odpowiedzi
- „Nauczyciel i uczniowie nie mogą być ofiarami oszczędności”
- Neutralność w czasie protestów
- Spór o pieniądze na specyficzne zadania sieci
Przepisy uchwalone późno, dyrekcje pod presją
Jak przyznaje administrator generalny, organizacja początku roku szkolnego nigdy nie jest prostym zadaniem, ale tym razem sytuacja jest wyjątkowo skomplikowana. Parlament uchwalił niezbędne przepisy dość późno, a jeszcze na początku lipca wprowadzano w nich zmiany.
WBE spodziewało się takiego scenariusza i zwróciło się do dyrekcji szkół o możliwie wczesne przygotowanie do zmian. Grenier podkreśla, że szczególnie ważne jest wsparcie dla młodych dyrekcji, ponieważ to na nich spoczywa presja, aby wszystko było gotowe na czas i zgodne z obowiązującymi statutami. Administrator generalny dziękuje im za dodatkową pracę wykonaną w okresie wakacyjnym.
Więcej godzin, ale bez utraty etatów
Zwiększenie wymiaru zajęć z 20 do 22 godzin lekcyjnych w szkolnictwie średnim wyższego stopnia oznacza w skali całego systemu mniejszą liczbę stanowisk.
To matematyka – jeśli przechodzicie z 20 na 22 godziny, dochodzi do utraty miejsc pracy – zaznacza Grenier. Dodaje jednak, że w przypadku WBE potwierdza się scenariusz, zgodnie z którym nikt nie straci zatrudnienia – ani nauczyciele mianowani, ani osoby zatrudnione tymczasowo.
W praktyce nauczyciel, który traci część godzin w jednej placówce, znajduje je gdzie indziej, czasem w dwóch szkołach albo po zmianie miejsca pracy. Administrator generalny nie ukrywa, że wiąże się to z pewnym kosztem osobistym, który określa jako „niewielkie wykorzenienie” – nauczyciel opuszcza dotychczasowych współpracowników, a niekiedy również przyjaciół.
Takie przesunięcia są możliwe przede wszystkim dzięki skali sieci. WBE zatrudnia 30 000 osób i prowadzi 500 szkół. Widać to także po liczbie kandydatur, która wzrosła z 15 000 do 18 000. Jak ocenia Grenier, nauczyciele zaczynają dostrzegać, że w WBE łatwiej uzyskać gwarancję zatrudnienia. Znaczenie ma również wydłużenie kształcenia nauczycieli do czterech lat, przez co w tym roku szkoły wyższe wypuściły bardzo niewielu absolwentów.
Rząd chce spokojnego startu, WBE mówi o stabilności
Zapytany o zapowiadany przez rząd spokojny początek roku szkolnego, administrator generalny przedstawia sytuację nieco inaczej.
Dziś, zanim będziemy mówić o spokojnym starcie roku, potrzebujemy przede wszystkim stabilności – stwierdza.
WBE pozostaje w regularnym kontakcie ze stroną związkową i – jak zapewnia Grenier – widzi po jej stronie rzeczywistą otwartość oraz gotowość do rozmów. Dziękuje również związkom za ich postawę, ponieważ WBE zależało na utrzymaniu egzaminów końcoworocznych, co w większości przypadków udało się osiągnąć. Jego zdaniem warunkiem uspokojenia sytuacji jest powrót do wspólnego stołu z dwoma słowami kluczowymi: szacunkiem i otwartością.
Administrator generalny zauważa przy tym, że rząd zadeklarował gotowość wykonania gestu wobec sektora, co przyjmuje z zadowoleniem. Zastrzega jednak, że nie oznacza to pełnej zgody ani rezygnacji z odmiennych stanowisk. Chodzi o przejście od etapu sporu do etapu wspólnego budowania rozwiązań.
Jednolity status ważniejszy niż umowy na czas nieokreślony
Minister edukacji ponownie wraca do pomysłu zatrudniania nauczycieli na umowach na czas nieokreślony (CDI). WBE przedstawiło swoje stanowisko w tej sprawie od razu – zanim rozpocznie się rozmowa o CDI, sieć domaga się jednolitego statusu dla całego szkolnictwa publicznego. Takie samo stanowisko mają odpowiednicy Greniera z dotowanego szkolnictwa publicznego. Jednolity status umożliwiłby mobilność wewnątrz sektora publicznego, a więc pozwolił osiągnąć tę samą większą stabilność zatrudnienia, do której minister chce dojść za pomocą CDI.
Trudniej wyobrazić sobie podobne rozwiązanie obejmujące również szkolnictwo wolne (enseignement libre). Grenier deklaruje otwartość, ale wskazuje na jeden podstawowy warunek – poszanowanie zasady neutralności, na której opiera się jego sieć. Zdaje sobie sprawę, że dla drugiej strony może to stanowić problem, i szanuje takie stanowisko. Mobilność pomiędzy sieciami oznaczałaby bowiem, że nauczyciel przywiązany do neutralności mógłby trafić do szkolnictwa katolickiego i musiałby dostosować się do profilu światopoglądowego nowego organu prowadzącego – i odwrotnie. Część nauczycieli mogłaby sobie z tym poradzić, ale zdaniem administratora generalnego nie można tego narzucać w imię mobilności statutowej.
Wspólna podstawa programowa i pytania bez odpowiedzi
Kolejną nierozstrzygniętą kwestią jest przyszłość wspólnej podstawy programowej. Zdaniem Greniera organizacja drugiej klasy szkoły średniej musi zostać przesądzona już teraz, a najwyższy czas, by pojawił się projekt dekretu, nad którym będzie można rozpocząć pracę.
Szczególne obawy dotyczą nauczania języków. Administrator generalny przyznaje, że trudno byłoby mu zrozumieć rozwiązanie, w którym drugi język nowożytny pojawia się dopiero w czwartej klasie. Z drugą i trzecią klasą wiąże się natomiast kwestia zewnętrznego egzaminu certyfikacyjnego – czy nadal powinien odbywać się na zakończenie trzeciej klasy i na podstawie jakich kompetencji. Na podjęcie decyzji zostało zaledwie kilka tygodni, ponieważ później będzie już za późno.
Sam Grenier opowiada się za pełną siatką godzin wspólnej podstawy programowej aż do trzeciej klasy. W sprawie ewentualnego przywrócenia opcji przedmiotowych rozdziela dwa aspekty. Kwestie pedagogiczne pozostawia rządowi i ministrowi, podkreślając, że WBE może w tej sprawie jedynie doradzać. W wymiarze budżetowym przestrzega natomiast przed dodatkowymi kosztami. Jego zdaniem rozwiązania oszczędnościowe powinny być wypracowywane w porozumieniu organów prowadzących i związków zawodowych, tak aby racjonalizacja wydatków nie odbywała się kosztem zatrudnienia.
„Nauczyciel i uczniowie nie mogą być ofiarami oszczędności”
Grenier nie kwestionuje samej potrzeby oszczędzania.
Jestem nauczycielem ekonomii, więc skłamałbym, mówiąc, że sytuacja finansowa Federacji mnie nie martwi – przyznaje. Zaznacza, że wcześniej należał do osób gotowych zaakceptować oszczędności pod warunkiem, że nie obejmą one edukacji, jednak struktura budżetu Federacji Walonia-Bruksela sprawia, że takie podejście jest trudne do utrzymania.
Problemem jest dla niego to, że ciężar oszczędności spada bezpośrednio na nauczycieli, którzy nie odpowiadają za stan finansów, a od dziesięciu lat są proszeni o kolejne wysiłki i zaangażowanie w reformy Paktu. Zamiast rozwiązań uderzających w kadrę należałoby jego zdaniem szukać z rządem porozumienia w sprawie racjonalizacji kosztów funkcjonowania systemu. Nauczyciele i uczniowie nie mogą być ofiarami poszukiwania oszczędności.
WBE formalnie nie zajęło stanowiska wobec zwiększenia wymiaru zajęć do 22 godzin lekcyjnych – zarówno ze względu na obowiązek neutralności, jak i dlatego, że część nauczycieli wskazuje, iż już teraz pracuje w wymiarze 22, a nawet 24 godzin. Sam Grenier wolałby inne rozwiązanie, które sieć proponowała rządowi: dwie obowiązkowe godziny zajęć z filozofii i wychowania obywatelskiego (CPC) oraz nadanie lekcjom religii charakteru opcjonalnego. Poparli go w tej sprawie Sébastien Schetgen, dyrektor zarządzający CPEONS, oraz Philippe Barzin, sekretarz generalny CECP. Jak zauważa administrator generalny, dziś młodzi ludzie są rozdzielani według swojego wyboru światopoglądowego – a w praktyce, jak mówi, według wyboru rodziców – co uważa za dyskryminujące. Według szacunków WBE takie rozwiązanie pozwoliłoby zaoszczędzić od 12 do 15 milionów euro. To zdecydowanie mniej niż 100 milionów euro spodziewane po zwiększeniu wymiaru zajęć, ale zdaniem Greniera propozycja byłaby wkładem we wspólny wysiłek i być może pozwoliłaby uniknąć przejścia na 22 godziny.
Neutralność w czasie protestów
Przed wakacjami szkolnictwo wolne wyraźnie wspierało protesty społeczne, podczas gdy sektor publiczny zachowywał większą powściągliwość. Grenier zaprzecza, by wynikało to z niechęci – podkreśla, że WBE zdecydowało się bronić swoich nauczycieli i szkół podczas spotkań negocjacyjnych z minister edukacji. Każdy organ prowadzący w tej sieci kieruje się zasadą neutralności, nie tylko światopoglądowej, ale również politycznej.
W WBE – podobnie jak w dotowanym szkolnictwie publicznym – przypominano dyrekcjom o obowiązku zachowania neutralności. Zdarzało się, że głos zabierali radni czy posłowie, ale występowali jako politycy, w ramach własnej funkcji, a nie w imieniu instytucji.
Pytany, czy wcześniejsza funkcja zastępcy szefa gabinetu minister edukacji nie utrudnia mu obecnej roli, Grenier odpowiada przecząco. Jak podkreśla, od początku stawiał sprawę jasno – 30 listopada był jego ostatnim dniem w gabinecie, a 1 grudnia zamknął ten rozdział. Podobną drogę przeszedł jego poprzednik Julien Nicaise, z którym Grenier o tym rozmawiał, i uważa takie doświadczenie za przydatne przed objęciem stanowiska administratora generalnego. Dziś obowiązuje go neutralność, a WBE zamierza bronić wszelkimi dostępnymi środkami, jeśli pojawią się rozwiązania mogące zaszkodzić sieci.
Spór o pieniądze na specyficzne zadania sieci
Rada administracyjna WBE wyraziła niedawno obawy dotyczące przyszłości finansowej organu prowadzącego. Jak potwierdza Grenier, zgłoszone zastrzeżenia są obecnie analizowane, a w najbliższych dniach odbędzie się kolejne posiedzenie rady.
Administrator generalny nie ma pretensji o to, że dekret programowy traktuje wszystkie organy prowadzące według tych samych zasad. Zwraca jednak uwagę, że WBE przypomniało rządowi o swojej specyfice – jest podmiotem autonomicznym, ale nie niezależnym, i właśnie dlatego podlega ministrowi nadzorującemu. Organ prowadzący na poziomie gminnym lub prowincjonalnym może korzystać ze środków gminy albo prowincji, podczas gdy WBE nie ma do dyspozycji dodatkowego budżetu, choćby na posiłki szkolne czy pracowników oddelegowanych do zadań specjalnych.
Do tego dochodzą szczególne obowiązki sieci. Jeżeli w danej strefie nie ma szkoły, WBE musi zapewnić ofertę edukacyjną. Sieć ma również obowiązek przyjmowania wszystkich uczniów, co – jak zaznacza Grenier – nie zawsze dotyczy innych organów prowadzących. W tym kontekście odsyła do wskaźników społeczno-ekonomicznych poszczególnych szkół, z których jego zdaniem wnioski nasuwają się same.
WBE zwróciło się więc do ministra nadzorującego z jasnym przekazem: sieć chce negocjować i ustalić, co rząd jest gotów jej zapewnić, aby mogła wykonywać swoje szczególne zadania. Jeżeli nie uda się uzyskać tego, co – w ocenie kierownictwa – jej się należy, rada administracyjna może zlecić administratorowi generalnemu wniesienie odwołania.