Ponad 2 000 zgłoszeń agresji rocznie – De Lijn ma do ich obsługi zaledwie troje pracowników
Pracownicy flamandzkiego przewoźnika De Lijn zgłaszają każdego roku ponad 2 000 przypadków agresji w miejscu pracy, jednak analizą tych zgłoszeń zajmuje się obecnie zaledwie troje pracowników –...
Gmina Lennik w Brabancji Flamandzkiej złożyła w środę pozew dotyczący obecnego sposobu wykorzystania trasy lotniczej prowadzącej do pasa startowego 07L portu Brussels Airport w Zaventem, określanej jako „trasa Crucke” - poinformowały lokalne władze, cytowane przez agencję Belga. Taki krok zapowiadano już w czerwcu, kiedy gmina ostrzegała, że z powodu narastającego hałasu związanego z ruchem lotniczym nad miejscowością zamierza skierować sprawę do sądu. Według administracji gminnej w ostatnich miesiącach liczba samolotów przelatujących nad Lennik wyraźnie wzrosła, przede wszystkim z powodu intensywnego wykorzystywania tego pasa startowego.
Droga do sądu
3 czerwca gmina poinformowała, że zleciła adwokatowi przygotowanie postępowania sądowego. Ponieważ wcześniejsze formalne wezwanie prawne nie doczekało się odpowiedzi, władze Lennik zdecydowały się ostatecznie skierować sprawę na drogę sądową.
Rekordowa liczba lądowań
Z danych przedstawionych przez władze gminy wynika, że w pierwszych sześciu miesiącach 2026 r. na pasie startowym 07L odnotowano 6 623 lądowania. To więcej niż w całym 2025 r., kiedy było ich 5 987, oraz niemal dwukrotnie więcej niż w 2024 r., gdy zarejestrowano 3 223 lądowania.
Obawy o jakość życia mieszkańców
Władze Lennik wyrażają obawy dotyczące wpływu hałasu lotniczego na jakość życia i sen mieszkańców. „Jasno powiedzieliśmy już w czerwcu, że nie będziemy siedzieć z założonymi rękami. Dziś robimy kolejny krok” - podkreśliła we wtorek burmistrz Irina De Knop (Anders). Jak zaznaczyła, mieszkańcy mają prawo do przyjaznego środowiska życia oraz sprawiedliwego rozłożenia uciążliwości związanych z hałasem lotniczym. Burmistrz zaapelowała również do właściwych instytucji o poważne potraktowanie skutków wykorzystywania tej trasy lotniczej i wypracowanie zrównoważonego rozwiązania.
Dialog z rządem federalnym trwa nadal
Dla gminy Lennik skierowanie sprawy do sądu nie oznacza zakończenia rozmów z rządem federalnym ani z innymi zainteresowanymi gminami. Władze zapewniają, że chcą nadal prowadzić konstruktywny dialog, licząc jednocześnie, że postępowanie sądowe pozwoli uzyskać wyjaśnienia i doprowadzi do zmian tam, gdzie dotychczasowe rozmowy nie przyniosły wystarczających rezultatów.
„Zachowujemy spokój i konstruktywne podejście, ale jesteśmy też zdeterminowani” - zapewniła Irina De Knop. Lokalna administracja deklaruje, że będzie nadal śledzić przebieg postępowania i na bieżąco informować mieszkańców o najważniejszych wydarzeniach w tej sprawie. Pracownicy flamandzkiego przewoźnika De Lijn zgłaszają każdego roku ponad 2 000 przypadków agresji w miejscu pracy, jednak analizą tych zgłoszeń zajmuje się obecnie zaledwie troje pracowników – wynika z ustaleń dziennika Gazet van Antwerpen. Kierowcy i kontrolerzy biletów regularnie spotykają się z agresywnymi zachowaniami pasażerów. Co roku odnotowuje się ponad 300 przypadków przemocy fizycznej oraz około 1 700 sytuacji związanych z agresją słowną.
Spis treści
Kadry po cięciach
Wcześniej za obsługę takich zgłoszeń odpowiadała jedna osoba w każdej z flamandzkich prowincji. Po redukcjach zatrudnienia obowiązki te powierzono już tylko trzem pracownikom, którzy muszą zajmować się przypadkami zgłaszanymi na terenie całej Flandrii. Związek zawodowy ACV, reprezentujący pracowników transportu publicznego, ostrzega, że planowane wprowadzenie kamer nasobnych może dodatkowo zwiększyć obciążenie i tak już mocno przeciążonego zespołu.
Pytania w Parlamencie Flamandzkim
Podczas obrad Parlamentu Flamandzkiego posłanka An Christiaens (CD&V) publicznie zakwestionowała, czy obecny poziom zatrudnienia jest wystarczający. „Jeśli naprawdę traktuje się bezpieczeństwo jako priorytet, trzeba też inwestować w środki potrzebne do jego zapewnienia” – powiedziała.
Praca eksperta krok po kroku
Pracownicy zatrudnieni oficjalnie jako „eksperci ds. bezpieczeństwa socjalnego” działają według ściśle określonego podziału obowiązków. Dwie osoby dzielą między siebie odpowiedzialność za poszczególne regiony Flandrii, natomiast trzecia pełni funkcję ogólnego koordynatora.
Samo zabezpieczenie materiału dowodowego wymaga znacznego nakładu pracy w terenie. Jeśli policja zwraca się o nagranie z kamer zamontowanych w pojeździe, ekspert musi osobiście wejść do konkretnego autobusu, w którym doszło do zdarzenia, pobrać materiał zapisany na jego dysku twardym, sporządzić raport podsumowujący i przekazać całość policji.
Kamery nasobne zwiększą obciążenie
Planowane wprowadzenie kamer nasobnych dla pracowników może dodatkowo pogorszyć sytuację. To właśnie ta trójka zachowa wyłączne uprawnienia do pobierania nowych nagrań, co oznacza kolejne obowiązki, dłuższy czas obsługi zgłoszeń oraz jeszcze większe obciążenie zespołu. W rezultacie wolniej może przebiegać również praca policji.
Minister: sytuacja jest bardziej złożona
Flamandzka minister mobilności Annick De Ridder (N-VA) nie zgadza się z zarzutami związku zawodowego. Podkreśla, że jej resort przeciwdziała agresji zarówno poprzez działania prewencyjne, jak i wsparcie po zdarzeniach. Wśród stosowanych środków wymienia zamykane kabiny kierowców, monitoring w pojazdach oraz zakazy wstępu do autobusów dla osób dopuszczających się agresywnych zachowań.
„Poza pracownikami zajmującymi się bezpośrednio bezpieczeństwem socjalnym, cały obraz sytuacji jest znacznie bardziej złożony” – powiedziała De Ridder. „W to podejście zaangażowanych jest wielu innych współpracowników”.