Belgia w ogonie Unii Europejskiej – około 2 procent dyrektyw wciąż nie zostało wdrożonych do prawa krajowego
Belgia należy obecnie do państw Unii Europejskiej z największymi zaległościami we wdrażaniu unijnych dyrektyw. Około 2 procent z nich nadal nie zostało przeniesionych do prawa krajowego. Jak...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Belgia należy obecnie do państw Unii Europejskiej z największymi zaległościami we wdrażaniu unijnych dyrektyw. Około 2 procent z nich nadal nie zostało przeniesionych do prawa krajowego. Jak informuje dziennik L’Echo, jeszcze w 2024 r. deficyt transpozycji dyrektyw dotyczących rynku wewnętrznego wynosił zaledwie 0,7 procent, jednak od tego czasu sytuacja wyraźnie się pogorszyła. Obecnie Belgia ma trzy sprawy wysokiego ryzyka, w których kary mogą zostać nałożone w każdej chwili.
Spis treści
Gwałtowne pogorszenie wyników
W 2024 r. Belgia wypadała pod tym względem stosunkowo dobrze. Deficyt transpozycji dyrektyw związanych z rynkiem wewnętrznym wynosił wtedy 0,7 procent, a więc pozostawał wyraźnie poniżej europejskiej normy. Później sytuacja zaczęła się jednak pogarszać. W grudniu 2024 r., po sześciu miesiącach funkcjonowania rządu w trybie bieżącego zarządzania, wskaźnik wzrósł do 1 procent. Przed wakacjami letnimi Belgia zbliżała się już do poziomu 2 procent, czyli dwukrotności maksymalnej dopuszczalnej normy.
Maxime Prévot (Les Engagés), wicepremier odpowiedzialny za sprawy europejskie, tłumaczył w czerwcu przed federalnym komitetem do spraw europejskich, w którym zasiadają członkowie Izby Reprezentantów, Senatu i Parlamentu Europejskiego, że już we wrześniu ubiegłego roku zwrócił się do wszystkich rządów w kraju o obniżenie deficytu poniżej 1 procent. Zapowiedział również utworzenie mechanizmu, który miałby pozwolić na bardziej sprawiedliwe rozdzielanie kar nakładanych przez Unię Europejską pomiędzy poziom federalny i regiony.
Ponad 17 milionów euro kar
Od 2017 r. Belgia zapłaciła już ponad 17 milionów euro w sprawach skierowanych do Trybunału Sprawiedliwości, które zakończyły się wyrokiem skazującym i nałożeniem grzywny. Informacja ta wynika ze sprawozdania z wymiany poglądów w komitecie, opublikowanego niedawno na stronie internetowej Izby Reprezentantów.
W 2025 r. dwa postępowania zakończyły się wyrokami skazującymi, a łączna wysokość kar przekroczyła 4,4 miliona euro. Jedna ze spraw dotyczyła dyrektywy w sprawie otwartych danych, druga – przepisów dotyczących równowagi między życiem zawodowym a prywatnym, za których wdrożenie odpowiadało aż dziesięć podmiotów. Nie wszystkie opóźnienia można jednak wyjaśnić złożoną federalną strukturą Belgii. Spośród 32 zaległości odnotowanych w ubiegłym roku 13 dotyczyło bowiem spraw należących wyłącznie do kompetencji federalnych.
Kto odpowiada za opóźnienia
Na poziomie federalnym najwięcej zaległości przypada na gabinety minister Annelies Verlinden (CD&V) i ministra Davida Clarinvala (MR) – po osiem spraw w każdym przypadku. Kolejne miejsce zajmuje gabinet ministra Jana Jambona (N-VA), któremu przypisano sześć spraw.
Jeśli chodzi o poszczególne części kraju, 13 spraw dotyczy Flandrii, 12 Walonii, a 11 Regionu Stołecznego Brukseli. W większości przypadków chodzi o obszary, w których kompetencje są dzielone z poziomem federalnym.
W szerszym ujęciu wobec Belgii toczy się obecnie 86 postępowań dotyczących naruszenia prawa Unii Europejskiej. Wynik ten plasuje kraj wśród trzech najsłabiej wypadających państw członkowskich, obok Hiszpanii i Polski. Niemal połowa procedur dotyczących Belgii wiąże się z opóźnieniami w transpozycji unijnych przepisów, co spycha kraj na koniec zestawienia.
Inaczej wygląda sytuacja w przypadku niezgodności, czyli przypadków, w których dyrektywy zostały wdrożone nieprawidłowo. Pod tym względem Belgia mieści się w europejskiej średniej.
Trzy sprawy wysokiego ryzyka
Obecnie Belgia ma trzy sprawy wysokiego ryzyka, w których sankcje mogą zostać nałożone w każdej chwili. Pierwsza dotyczy dyrektywy ETS w zakresie lotnictwa, odnoszącej się do udziału tego sektora w ograniczaniu emisji gazów cieplarnianych. Przepisy powinny zostać wdrożone do końca 2023 r. Odpowiednie regulacje musi jeszcze przyjąć jedynie Flandria, jednak region zapowiedział, że nie będzie w stanie zrobić tego przed grudniem 2027 r.
Druga sprawa odnosi się do dyrektywy ETS 1, dotyczącej uprawnień do emisji gazów cieplarnianych. Również w tym przypadku termin wdrożenia upłynął z końcem 2023 r. Kompetencje w tej dziedzinie są podzielone pomiędzy poziom federalny i regiony, a do tej pory nie wyznaczono jasnego terminu pełnej transpozycji przepisów.
Trzecia sprawa dotyczy dyrektywy regulującej wymianę informacji pomiędzy organami ścigania państw członkowskich. Należało ją wdrożyć do końca 2024 r. Kwestia pozostaje w gestii ministrów Vanessy Matz i Annelies Verlinden, jednak według obecnych przewidywań może zostać rozwiązana jeszcze przed końcem wakacji.