Fabryka Jindal w Latour stanęła po zapowiedzi 28 zwolnień – związkowcy obawiają się o przyszłość zakładu
Fabryka Jindal w strefie przemysłowej w Latour, w gminie Virton, wstrzymała produkcję w poniedziałek 5 października po południu. Pracownicy opuścili zakład po zebraniu załogi – informuje...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Fabryka Jindal w strefie przemysłowej w Latour, w gminie Virton, wstrzymała produkcję w poniedziałek 5 października po południu. Pracownicy opuścili zakład po zebraniu załogi – informuje nadawca publiczny RTBF. Rano odbyło się nadzwyczajne posiedzenie rady zakładowej, podczas którego ogłoszono likwidację 28 miejsc pracy: 11 etatów oraz 17 stanowisk zajmowanych przez pracowników tymczasowych. Jedna z linii produkcyjnych ma zostać zamknięta, a jej produkcja przeniesiona do zakładu we Włoszech.
„Żadnych gwarancji na przyszłość”
Związki zawodowe obawiają się o przyszłość zakładu.
Zapowiedzi są bardzo niejasne, nie można dać żadnych gwarancji na przyszłość – ubolewają związkowcy.
Nie ma żadnych inwestycji, sprzęt się starzeje, jest przestarzały. Cztery z naszych sześciu maszyn mają ponad 40 lat. Budżet na utrzymanie jest ciągle obcinany – wylicza Rudy Gillet, delegat chrześcijańskiego związku zawodowego CSC/ACV.
To pierwsze działanie restrukturyzacyjne od czasu, gdy grupa Jindal przejęła zakład w Latour produkujący folie z tworzyw sztucznych.
Jeśli spojrzeć na historię naszego indyjskiego właściciela, to z 11 fabryk zamknął dziewięć. Zostały tylko nasza i ta we Włoszech. Właściciel każe nam ze sobą konkurować i tłumaczy, że koszty pracy tutaj, w Belgii, są za wysokie – mówi związkowiec.
Więcej produkcji bez inwestycji
Zakład otrzymał również polecenie zwiększenia produkcji.
Grupa chce, żeby produkcja tutaj wzrosła z 2 000 do 3 000 ton bez inwestowania w sprzęt – wyjaśnia Christelle Palermo z socjalistycznego związku zawodowego FGTB/ABVV (oddział Namur-Luxembourg).
Rozważana jest między innymi zmiana organizacji pracy i powrót do produkcji prowadzonej siedem dni w tygodniu.
Taki rytm będzie trudny do utrzymania dla starzejącej się załogi, a ja nie widzę, jak sprzęt miałby to wytrzymać – ocenia Rudy Gillet.