Bruksela mnoży zakazy w walce z narkotykami – tymczasowe środki trwają, a rzetelnego bilansu wciąż brak
Władze regionalne i gminne w Brukseli sięgają po coraz szerszy zestaw narzędzi w walce z handlem narkotykami oraz związanymi z nim uciążliwościami. Kolejne zakazy i ograniczenia są przedstawiane jako...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Władze regionalne i gminne w Brukseli sięgają po coraz szerszy zestaw narzędzi w walce z handlem narkotykami oraz związanymi z nim uciążliwościami. Kolejne zakazy i ograniczenia są przedstawiane jako środki tymczasowe, jednak w praktyce są regularnie przedłużane i stopniowo stają się częścią codzienności mieszkańców stolicy. Jak ustalił dziennik Le Soir, po niemal dwóch i pół roku działania regionalnej strategii nikt nie przeprowadził jej całościowej oceny. Organizacje pracujące w terenie ostrzegają natomiast, że represyjne działania często jedynie przenoszą problem w inne miejsca, zamiast go rozwiązywać.
Spis treści
Spotkanie za zamkniętymi drzwiami na Molenbeek
29 lipca 2026 r., kilka kroków od dworca Gare de l’Ouest, mieszkańcy Molenbeek schodzili się niewielkimi grupami do sali Pythagoras. Po serii strzałów, które padły w gminie, lokalne władze zaprosiły ich na spotkanie poświęcone pytaniom i odpowiedziom. Dziennikarzy nie wpuszczono do środka – oficjalnie po to, aby „zapewnić spokojny przebieg debaty” i umożliwić uczestnikom „swobodną wypowiedź”.
Spotkanie miało również posłużyć władzom gminy do przedstawienia działań podjętych w celu przerwania spirali przemocy. Oprócz zwiększenia obecności policji kolegium ogłosiło zakaz zgromadzeń liczących więcej niż trzy osoby na kilku ulicach jednej z dzielnic. Ograniczenie obowiązuje przez cały sierpień między godz. 23.00 a 6.00 rano.
To daleko idące rozwiązanie, ale w Brukseli nie jest pierwszym tego typu. Od wielu miesięcy zarówno gminy, jak i władze regionu zaostrzają działania podejmowane w odpowiedzi na problemy z bezpieczeństwem. Choć kolejne zakazy przedstawiane są zazwyczaj jako czasowe, stopniowo stają się stałym elementem życia wielu mieszkańców stolicy.
Hotspoty i gminne dodatki do regionalnej strategii
Najbardziej widocznym przykładem są tzw. hotspoty, czyli obszary działań priorytetowych objęte skoordynowanym podejściem na poziomie gmin i regionu. Strategia od początku miała mieć charakter wielodyscyplinarny, łącząc kwestie bezpieczeństwa, profilaktyki oraz funkcjonowania dzielnic. Uruchomiono ją w marcu 2024 r., a obecnie obejmuje 18 stref w Regionie Stołecznym Brukseli.
Na tych obszarach policja może przez całą dobę kontrolować osoby przebywające w przestrzeni publicznej oraz prowadzić przeszukania prewencyjne. Funkcjonariusze mogą również zajmować wszystkie przedmioty ułatwiające zażywanie narkotyków. Obowiązuje tam zakaz spożywania alkoholu w miejscach publicznych, a między godz. 22.00 a 7.00 rano nie wolno sprzedawać napojów alkoholowych na wynos. Początkowo rozwiązanie miało obowiązywać przez sześć miesięcy, jednak od tego czasu jest nieprzerwanie przedłużane. Tak będzie również teraz – rozporządzenie ministerialne dotyczące hotspotów wygasa 2 września, a gabinet Borisa Dillièsa (MR) potwierdził dziennikowi Le Soir, że zostanie ono odnowione.
Regionalna strategia pozostawia również szerokie pole działania gminom, które chętnie z tej możliwości korzystają. Na Anderlechcie osoba zastana na osiedlu Peterbos, która tam nie mieszka i nie ma uzasadnionego powodu pobytu, może zostać ukarana grzywną w wysokości 500 euro. W gminie Forest przez blisko rok do jednego z parków publicznych mogli wchodzić wyłącznie okoliczni mieszkańcy. Na Schaerbeek po strzelaninie wprowadzono zakaz zgromadzeń liczących więcej niż pięć osób. W mieście Bruksela sankcja administracyjna w wysokości 500 euro grozi osobom zażywającym lub kupującym narkotyki w wyznaczonych sektorach. W dzielnicach Cureghem i Brabant część lokali dostępnych dla publiczności objęto obowiązkiem wcześniejszego zamknięcia. Wprowadzono także indywidualne zakazy wstępu do określonych miejsc.
Zaostrzeniu działań politycznych towarzyszy również bardziej restrykcyjna polityka sądowa. Od końca 2025 r. brukselska prokuratura zachęca policję do proponowania osobom zażywającym narkotyki natychmiastowej ugody. Procedura zobowiązuje ukaraną osobę do bezzwłocznego zapłacenia grzywny pod groźbą zajęcia telefonu lub pojazdu.
Nikt nie policzył skutków
Blisko dwa i pół roku po uruchomieniu hotspotów i związanych z nimi działań gminnych nadal trudno sporządzić rzetelny bilans ich skuteczności. Safe.brussels, agencja odpowiedzialna za prowadzenie regionalnej strategii, przyznaje, że nie ma danych do przekazania, i odsyła do poszczególnych gmin. Gabinet ministra-prezydenta Regionu Stołecznego Brukseli Borisa Dillièsa (MR) wyjaśnia z kolei, że oceną obecnej strategii oraz propozycjami jej usprawnienia zajmie się przyszły komisarz ds. narkotyków, który ma objąć funkcję jesienią 2026 r. Również strefa policji Bruxelles-Midi nie potrafi podać dokładnych danych, choć zapewnia, że ocena działań odbywa się na bieżąco i prowadzi do wprowadzania korekt.
Burmistrzowie oceniają wprowadzone środki raczej pozytywnie. Martin de Brabant (MR), burmistrz Schaerbeek, wskazuje na efekty obowiązku wcześniejszego zamykania lokali w dzielnicy Brabant. „To środek na sześć miesięcy, który ma przerwać nocną dynamikę, jaką znaliśmy w tej dzielnicy” – przekonuje. „To rozwiązania wyjątkowe i trochę ograniczające wolności. Trzeba je uzasadniać. Rada Stanu zresztą właśnie potwierdziła, że są proporcjonalne i uzasadnione, pod warunkiem że będą ograniczone w czasie. W każdym razie moim zamiarem nie jest rządzenie rozporządzeniami”.
Decyzji podjętych na Anderlechcie broni również burmistrz Fabrice Cumps (PS), w tym zakazu przebywania na terenie Peterbos. W ciągu półtora roku nałożono tam 250 grzywien administracyjnych. „Trzeba pamiętać, w jakim kontekście ten środek został wprowadzony. Wtedy byli tam dilerzy, którzy postawili barykady i filtrowali dostęp” – przypomina polityk. Jak zaznacza, jest to narzędzie pozostające do dyspozycji policji, która korzysta z niego rozważnie, a jemu samemu nie jest znany żaden przypadek odwołania od nałożonej sankcji. Burmistrz nie wyklucza przedłużenia zakazu i uważa go za proporcjonalny. „Nie powiem, że w Peterbos nie ma już handlu, ale odkąd ten środek obowiązuje, napięcie spadło o kilka poziomów”.
Spory w radach gminy i wątpliwości organizacji
Ograniczenia wywołują jednak żywe spory dotyczące ich proporcjonalności i skuteczności w kilku radach gminy. Na Anderlechcie pod koniec 2025 r. doszło nawet do rozłamu w większości podczas dyskusji nad rozporządzeniem policyjnym, które przewidywało zamykanie sklepów o godz. 21.00 w dzielnicy Cureghem. Ostatecznie projekt nie został przyjęty.
Powściągliwie bilans tej polityki ocenia również wiele organizacji społecznych. Fanny Verslype, kierowniczka projektu w Eurotox, obserwatorium socjoepidemiologicznym zajmującym się alkoholem i narkotykami w Walonii i Brukseli, zwraca przede wszystkim uwagę na brak danych pozwalających rzeczywiście ocenić skuteczność zastosowanych rozwiązań.
„Informacje, którymi dysponujemy, koncentrują się głównie na środkach policyjnych i interwencjach. Ale to, że jest więcej zatrzymań, nie oznacza, że jest mniej konsumpcji czy handlu. To bardzo operacyjny bilans” – wskazuje. Jak dodaje, choć w niektórych dzielnicach objętych zakazami obserwowany jest spadek uciążliwości, jednocześnie widać przemieszczanie się tych zachowań i ich pojawianie się w innych miejscach.
Strzelaniny coraz częściej poza strefami priorytetowymi
Taką ocenę zdają się potwierdzać dane dotyczące strzelanin w Brukseli. Z informacji przekazanych w czerwcu 2026 r. przez Borisa Dillièsa w odpowiedzi na pytanie posła do parlamentu brukselskiego Benjamina Dallego (CD&V) wynika, że od 3 października 2024 r. w Regionie Stołecznym Brukseli odnotowano 160 strzelanin. W 2026 r. większość takich zdarzeń miała miejsce poza hotspotami – 63 procent. W 2025 r. odsetek ten wynosił 46 procent. Zdaniem Benjamina Dallego pokazuje to ograniczenia obecnej strategii i wskazuje na potrzebę szerszej refleksji obejmującej cały region.
„Narkotyki nie znają granic” – tłumaczy Fanny Verslype. „Handlarze zawsze robią bilans kosztów i korzyści. Represja wobec podaży może prowadzić do przebudowy nielegalnych rynków. Jeśli jakiś obszar jest bardziej nadzorowany, te osoby po prostu się przemieszczą. To zaś może zwiększyć przemoc, ponieważ wywołuje wojnę o terytorium. Ostatecznie utrzymają się sieci najlepiej zorganizowane i najbardziej brutalne. Te, które są najbardziej innowacyjne w swojej strategii przestępczej”.
Poziom przemocy w regionie nadal pozostaje wysoki. Według danych policji federalnej od 1 stycznia do 31 lipca 2026 r. w Brukseli odnotowano 57 strzelanin. Jak wyjaśnia służba prasowa, chodzi o zdarzenia z użyciem broni palnej w miejscu publicznym lub ogólnodostępnym, podczas których padło kilka strzałów albo ktoś został ranny lub zginął. Większość tych zdarzeń jest związana ze środowiskiem narkotykowym, choć nie wszystkie. W ich wyniku dwie osoby poniosły śmierć, a 21 zostało rannych.
Profilaktyka na dalszym planie
Podobnie jak inne organizacje działające bezpośrednio w terenie, Eurotox obawia się, że kwestie bezpieczeństwa zajmują w tworzonych strategiach coraz więcej miejsca kosztem działań społecznych i profilaktyki. Rémi Dekoninck, koordynator systemu pomocy socjalno-zdrowotnej Cover w stowarzyszeniu Projet Lama, umieszcza problem uzależnień w szerszym kontekście politycznym. „Władze federalne właśnie zlikwidowały w Brukseli 1 000 miejsc w schroniskach kryzysowych. Będziemy mieli więcej osób na ulicy, a część z nich być może zacznie sięgać po leki albo narkotyki” – wskazuje.
Niepokoją go również cięcia budżetowe zdecydowane przez brukselski rząd po długim okresie bieżącego zarządzania, podczas którego część projektów i tak została zamrożona z powodu braku perspektyw na przyznanie dotacji. „Rząd mówi, że chce walczyć z narkotykami, ale zabiera pieniądze stowarzyszeniom, które pracują w terenie. To jeszcze pogłębi ubóstwo” – mówi. Jak podkreśla, aby osoba uzależniona rozpoczęła leczenie, konieczna jest praca nad zaufaniem, zbudowanie wokół niej sieci wsparcia oraz znalezienie miejsca zakwaterowania. Jego zdaniem takie rozwiązania działają i są dobrze udokumentowane, natomiast karanie osób zażywających narkotyki nie powoduje, że problem znika – jedynie wypycha te osoby do innych rejonów. Potrzebne jest więc szersze podejście.
Braku długofalowej wizji żałuje również Fanny Verslype. „Hotspoty i rozwiązania gminne wdrażane w ramach lokalnych grup zadaniowych są pomyślane jako tymczasowe i wyjątkowe, ale sięga się po nie coraz częściej. To spowszednienie budzi pytania, bo pozostają one jedynie doraźną odpowiedzią na problem strukturalny. Uderza się w objawy, a nie w przyczyny, i wzmacnia podatność najbardziej osłabionych osób i dzielnic” – podsumowuje.