Spór o centrum dla osób ubiegających się o azyl na Uccle – o otwarciu zdecyduje sąd
Sąd pierwszej instancji w Brukseli rozpatrzy 5 sierpnia w trybie pilnym kilka odrębnych skarg dotyczących planowanego otwarcia centrum przyjmowania dla 238 osób ubiegających się o azyl przy rue...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Sąd pierwszej instancji w Brukseli rozpatrzy 5 sierpnia w trybie pilnym kilka odrębnych skarg dotyczących planowanego otwarcia centrum przyjmowania dla 238 osób ubiegających się o azyl przy rue Beeckman 26 na Uccle. Wnioski złożyło około trzydziestu mieszkańców okolicy oraz sama gmina. Skarżący powołują się na kwestie urbanistyczne, ponieważ budynek ma obecnie pozwolenie na użytkowanie jako dom spokojnej starości. Sprawa, opisana przez dziennik L’Echo, wywołuje duże emocje w gminie i mediach społecznościowych. Orzeczenie sądu spodziewane jest około połowy sierpnia.
Spis treści
- Dawny dom spokojnej starości przy rue Beeckman
- „Żałuję polityki faktów dokonanych”
- Obawy sąsiadów: „Nie ma ogrodu, gdzie będą bawić się dzieci?”
- Czynsz i reakcja właściciela budynku
- Efekt Nimby i przypadek z Laeken
- Organizacje mówią o zaostrzeniu nastrojów
- Badacz: obrona prywatnej przestrzeni buduje wyobrażenia
- Dwie petycje, dwie strony sporu
Dawny dom spokojnej starości przy rue Beeckman
Centrum, przeznaczone głównie dla rodzin, miałoby powstać w pobliżu handlowego centrum gminy kierowanej przez ministra-prezydenta Regionu Stołecznego Brukseli Borisa Dillièsa. Mieszkańcy domagają się wstrzymania inwestycji, a w dalszej kolejności jej całkowitego unieważnienia. Fedasil, federalna agencja przyjmowania osób ubiegających się o azyl, przypomina natomiast, że przekształcanie dawnych domów spokojnej starości w ośrodki przyjmowania jest powszechną praktyką.
Budynek przy rue Beeckman 26 ma powierzchnię 5 000 m² i znajduje się w bardzo dobrym stanie po remoncie przeprowadzonym w 2015 r. Należał do spółki Cofinimmo, która wynajmowała go firmie Armonea. W placówce mieszkało 80 pensjonariuszy domu spokojnej starości o dobrym standardzie. Ośrodek zamknięto jednak w 2022 r., między innymi pod wpływem pandemii covid-19, a od tamtej pory obiekt pozostaje pusty.
„Żałuję polityki faktów dokonanych”
W 2025 r. organizacja Samusocial, działająca na zlecenie Fedasil, zgłosiła pilną potrzebę przeniesienia swojego centrum dla osób ubiegających się o azyl z Koekelberg. Tamtejszy budynek znalazł się w stanie zagrażającym zdrowiu, a między jego właścicielem i Samusocial pojawiły się poważne rozbieżności. Konieczne było znalezienie nowego rozwiązania, a duży obiekt na Uccle uznano za odpowiedni.
Rozpoczęły się rozmowy z udziałem wielu stron: sprzedającej spółki Cofinimmo, kupującej spółki Inclusio, najemcy Fedasil, pośrednika Samusocial, minister odpowiedzialnej za azyl i migrację oraz inspektora finansowego. W czerwcu minister Anneleen Van Bossuyt (N-VA) ostatecznie podpisała projekt, otwierając drogę do przeprowadzki planowanej na lipiec.
Tego samego dnia dyrektor Samusocial Sarah de Liamchine zadzwoniła do pełniącej obowiązki burmistrza Uccle Valentine Delwart. Ta przyznała, że była całkowicie zaskoczona i żałuje, iż o inwestycji poinformowano ją tak późno.
„Żałuję polityki faktów dokonanych ze strony Fedasil i Samusocial. Informację przekazano nam tak późno, że mieszkańcy poczuli się potraktowani brutalnie. Wytworzyło to napięcie wokół tej przeprowadzki, co mnie smuci. Strategia przyjęta przez Fedasil prowadzi do konfrontacji, a nie do budowania więzi” – powiedziała burmistrz.
Obawy sąsiadów: „Nie ma ogrodu, gdzie będą bawić się dzieci?”
„Rozumiemy niepokój, ale mamy w zwyczaju prowadzić dialog, tak aby wszystko przebiegło jak najlepiej” – skomentował rzecznik Fedasil Benoît Mansy. Sarah de Liamchine nie chciała wypowiadać się przed rozprawą. Zaznaczyła jednak, że poinformowała gminę w dniu, w którym rząd zatwierdził projekt.
Mieszkańcy wskazują przede wszystkim na gwałtowną zmianę w ich otoczeniu, obawę przed nieznanym oraz złość wynikającą z braku dialogu i szybkiego tempa realizacji inwestycji. Część osób obawia się również spadku cen nieruchomości, a nieliczne wypowiedzi mają charakter ksenofobiczny.
„Ponad 200 osób przybywających na ulicę, przy której mieszka 100 osób, to za dużo. I nie czynię żadnych uwag na temat pochodzenia czy koloru skóry” – powiedział anonimowo jeden z sąsiadów. „Zwiedziłem ten budynek, nie ma tam ogrodu, gdzie będą bawić się dzieci? Oszaleją!”
Czynsz i reakcja właściciela budynku
W debacie pojawia się także kwestia kosztów projektu dla wspólnoty. Z dokumentów procesowych, do których dotarł L’Echo, wynika, że czynsz płacony spółce Inclusio ma wynosić 76 172 euro miesięcznie, a umowę najmu zawarto na dziesięć lat. Żadna ze stron nie zgodziła się skomentować tej kwoty.
„Mieszkańcy mają prawo zwrócić się do wymiaru sprawiedliwości, by sprawdzić, czy prawo jest przestrzegane. To oni będą odczuwać skutki tego bardzo dużego projektu. Żałuję, że zmieszano to z innymi reakcjami o rasistowskim posmaku, które można było przeczytać lub usłyszeć” – dodała Valentine Delwart.
Nowym właścicielem budynku jest Inclusio, notowana na giełdzie regulowana spółka nieruchomościowa specjalizująca się w nieruchomościach społecznych. Firma posiada osiem ośrodków dla osób ubiegających się o azyl. Jej dyrektor generalny Lionel Van Rillaer przyznał, że jest zaskoczony reakcjami na planowane otwarcie centrum na Uccle.
„Zazwyczaj otwarcia naszych centrów wywołują pozytywną dynamikę, ale po raz pierwszy mierzymy się z tego typu problemami. Moim zdaniem część mieszkańców zareagowała nieco impulsywnie. Nie zdają sobie do końca sprawy, czym jest ośrodek dla rodzin, które w miejscu, gdzie obecnie przebywają, na Koekelberg, nie sprawiają żadnych problemów. Nie będzie też większego ruchu samochodowego, bo osoby ubiegające się o azyl nie mają aut. Poza tym budynek tej wielkości nie jest przeznaczony do tego, by stać pusty” – powiedział.
Efekt Nimby i przypadek z Laeken
Zarówno dyrektor Inclusio, jak i inni rozmówcy zwracają uwagę na dobrze znane zjawisko Nimby, od angielskiego Not in my backyard, oznaczające postawę: „zainstalujcie się, gdzie chcecie, byle nie obok mnie”.
Lionel Van Rillaer opowiedział w tym kontekście o reakcji części mieszkańców po tym, jak w 2025 r. Inclusio kupiło budynek przy avenue de Lima na Laeken. Działało tam już centrum dla 350 osób ubiegających się o azyl, prowadzone przez Samusocial od ponad roku. „Opublikowaliśmy komunikat i mieszkańcy zaczęli narzekać. Zwróciliśmy im uwagę, że centrum działa tam już od ponad roku, a oni nawet tego nie zauważyli” – relacjonował.
Organizacje mówią o zaostrzeniu nastrojów
Reakcje sąsiadów na sprowadzenie setek osób znajdujących się w trudnej sytuacji są dobrze znane organizacjom społecznym. Mehdi Kassou, dyrektor generalny Plateforme citoyenne BelRefugees, prowadzi siedem ośrodków w Brukseli, a łącznie uczestniczył w otwarciu około czterdziestu.
„Przed każdym otwarciem nowego centrum prowadzimy akcję informacyjną do wszystkich skrzynek, tworzymy adres mailowy i organizujemy spotkania z mieszkańcami. Jesteśmy przekonani, że trzeba informować mieszkańców jak najwcześniej, żeby rozbroić lęki i zbudować dialog” – wyjaśnił.
Jak jednak zaznaczył, od roku lub dwóch widoczne jest zaostrzenie nastrojów. Przykładem było otwarcie ośrodka przy avenue Beaulieu na Auderghem, oddalonego o 400 metrów od najbliższej zabudowy mieszkalnej. Mimo to projekt wywołał reakcje pełne stereotypów.
Badacz: obrona prywatnej przestrzeni buduje wyobrażenia
Antoine Roblain, badacz z ULB, który zajmował się reakcjami na powstawanie ośrodków dla osób ubiegających się o azyl, wskazuje, że najczęściej wahają się one między obojętnością a przychylnym nastawieniem.
„Istnieje jednak efekt Nimby, który sprawia, że gdy osobom o pozytywnym nastawieniu do migracji mówi się, że ośrodek dla uchodźców powstanie na końcu ich ogrodu, może to wywołać reakcje obronne. Bywają one nieproporcjonalne, ale są naturalne. Obrona prywatnej przestrzeni buduje wyobrażenia” – wyjaśnił.
Druga obserwacja badacza dotyczy zwykle niewielkiego wpływu takich placówek na najbliższe otoczenie. „Istnieje poczucie zagrożenia oparte na wyobrażeniu przemocy i braku bezpieczeństwa. Ale główne napięcia w tych ośrodkach, czasem całkiem realne, z przypadkami przemocy, problemami psychiatrycznymi czy napięciami między społecznościami, pozostają wewnętrzne. Bardzo rzadko dzieje się coś na zewnątrz, co potwierdziły badania KUL i Uniwersytetu w Liège (ULiège)” – dodał Antoine Roblain.
Dwie petycje, dwie strony sporu
W oczekiwaniu na decyzję sądu równoległy spór toczy się w internecie, gdzie rywalizują dwie petycje. W piątek rano przeciwników projektu było około 1 800, natomiast zwolenników ponad 3 000.