Bezprecedensowy napływ migrantów do Ceuty – eksperci wskazują na splot czynników i postawę Maroka
Hiszpańska eksklawa Ceuta na terytorium Afryki mierzy się z napływem migrantów na niespotykaną dotąd skalę. Co najmniej 57 osób zginęło podczas prób przedostania się tam z Maroka, a od czwartku do...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Hiszpańska eksklawa Ceuta na terytorium Afryki mierzy się z napływem migrantów na niespotykaną dotąd skalę. Co najmniej 57 osób zginęło podczas prób przedostania się tam z Maroka, a od czwartku do miasta dotarło około 50 000 ludzi. Jak wskazują eksperci cytowani przez dziennik L’Echo, za obecną sytuacją stoi kilka nakładających się czynników – od sezonowego wzrostu liczby przepraw i wcześniejszego zamknięcia szlaków, przez zniekształconą w mediach społecznościowych interpretację wyroku hiszpańskiego Sądu Najwyższego, po napięcia między Rabatem, Madrytem i Algierem wokół Sahary Zachodniej.
Spis treści
Sześciokrotnie więcej niż w 2021 r.
Obrazy tłumów wyłaniających się z Cieśniny Gibraltarskiej i próbujących sforsować mur na granicy hiszpańsko-marokańskiej, które pojawiają się w prasie i mediach społecznościowych, są jedynie bladym odzwierciedleniem stale rosnącej liczby ofiar.
Według najnowszych szacunków ministerstwa spraw wewnętrznych od czwartku do miasta dotarło około 50 000 osób. W piątek wieczorem Madryt zapewniał, że 48 000 z nich wróciło już do Maroka. Skala napływu jest historyczna – sześciokrotnie przewyższa kryzys z 2021 r., kiedy w ciągu 48 godzin do Ceuty przybyło 10 000 migrantów. Zdaniem specjalistów obecna sytuacja jest wynikiem połączenia kilku czynników.
Sezon i rok zamkniętych szlaków
„Lato od zawsze jest okresem uprzywilejowanym przez migrantów przy próbach przeprawy” – zauważa Rut Bermejo, starsza badaczka niebędąca rezydentką Królewskiego Instytutu Elcano. Zaznacza jednak, że sam czynnik sezonowy nie wystarcza do wyjaśnienia obecnego kryzysu.
Tegoroczne lato przypada bowiem na koniec szczególnego okresu. „Przepływ migracyjny z Maroka do hiszpańskich eksklaw czy na Wyspy Kanaryjskie zmniejszył się od stycznia o 50 procent. Sporo osób, które i tak by się przeprawiły, czekało z opuszczeniem terytorium, bo szlaki były zamknięte” – zwraca uwagę François Gemenne.
Znaczenie ma również wyrok hiszpańskiego Sądu Najwyższego z 8 lipca, który ograniczył procedurę natychmiastowego zawracania wyłącznie do osób przybywających nielegalnie drogą lądową, a nie morską.
Spór o politykę migracyjną Madrytu
Hiszpańska opozycja oraz Donald Trump wskazują jednak nie na te czynniki, lecz na politykę migracyjną rządu Pedro Sáncheza. W kwietniu uruchomił on plan regularyzacji 500 000 osób bez uregulowanego statusu pobytu. Badacz zajmujący się migracjami, związany z FNRS i HEC Paris, umniejsza jednak znaczenie efektu zachęty wynikającego z tego rozwiązania. Jego zdaniem skrajna prawica próbuje raczej instrumentalnie wykorzystać niepokojące obrazy.
Większe znaczenie może mieć lipcowe orzeczenie. „W mediach społecznościowych rozpowszechniła się błędna informacja, że migranci przybyli drogą morską nie mogą zostać odesłani, co jest oczywiście nieprawdą” – zauważa Rut Bermejo.
Jej koleżanka z Uniwersytetu w Exeter, Irene Fernández Molina, ocenia jednak wpływ tej decyzji ostrożniej. „Większość tych, którzy przepłynęli morze, w ogóle nie miała o niej pojęcia” – podkreśla.
Rola przemytników budzi wątpliwości
O wyroku dobrze wiedzieli natomiast przemytnicy ludzi. Pedro Sánchez wskazał „kryminalne mafie” jako odpowiedzialne za kryzys. „Rzucili się na tę decyzję, bo spadek przepływu od początku roku był zły dla interesów” – ocenia François Gemenne.
Rut Bermejo i Irene Fernández Molina podchodzą do tej tezy bardziej sceptycznie. „To nie przemytnicy rozpowszechnili plotkę w mediach społecznościowych” – twierdzi pierwsza z nich. „Ludzie przybywają o własnych siłach, bez przemytnika. Nie widzę, w jaki sposób mieliby na tej sytuacji skorzystać” – dodaje druga.
Cień Sahary Zachodniej
Podejrzenia badaczki z Exeter kierują się natomiast ku drugiej stronie granicy. „Trudno uwierzyć, że po stronie Maroka nie ma woli albo przynajmniej oportunizmu. To wszystko nie wydarzyłoby się bez marokańskiej bierności” – stwierdza Fernández Molina.
Eksperci zwracają uwagę na zmienne relacje między Rabatem a Madrytem. W 2022 r. Hiszpania uznała marokańską suwerenność nad Saharą Zachodnią w zamian za zarządzanie przepływem migracyjnym. Decyzja ta wywołała sprzeciw Algierii, która wspiera Front Polisario i jest głównym dostawcą gazu do Hiszpanii. 20 lipca Pedro Sánchez udał się do Algieru, aby znormalizować stosunki. „To nie spodobało się Rabatowi, który wykorzystuje migrantów jak pionki do wyrażenia swojego niezadowolenia” – mówi François Gemenne.
Mimo to rząd w Madrycie nadal chwali współpracę z władzami Maroka. „Maroko nigdy nie uzna swojej odpowiedzialności. A Hiszpania nigdy oficjalnie go nie oskarży. Prowadzą politykę łagodzenia” – dodaje badacz.
„Poza wzajemną zależnością obu krajów Hiszpania, ze względu na swoje położenie geograficzne, jest uzależniona od Maroka w kwestii kontroli granic. To dźwignia tym istotniejsza, że Unia Europejska stawia obecnie na eksternalizację przepływów migracyjnych” – podsumowuje Irene Fernández Molina.
Nie jest przypadkiem, że Włochy tymczasowo zamknęły strefę Schengen dla Hiszpanii, a Portugalia i Francja zapowiedziały wzmocnienie kontroli na swoich granicach.