Latem myślą już o Bożym Narodzeniu – w Merksplas zboże na szopki żną po staremu, koniem i maszyną
W Merksplas członkowie stowarzyszenia Przyjaciół Szopki, czyli Vrienden van de Kerststal, rozpoczęli tradycyjne, ręczne żniwa. Wolontariusze robią to każdego lata, aby mieć pewność, że w grudniu nie...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be W Merksplas członkowie stowarzyszenia Przyjaciół Szopki, czyli Vrienden van de Kerststal, rozpoczęli tradycyjne, ręczne żniwa. Wolontariusze robią to każdego lata, aby mieć pewność, że w grudniu nie zabraknie słomy do szopek bożonarodzeniowych w Merksplas i Zondereigen. „Jesteśmy jednymi z ostatnich we Flandrii, którzy robią to jak dawniej – z żniwiarką, ciągnikiem i koniem” – mówią, jak informuje VRT.
Spis treści
Tradycja licząca ćwierć wieku
Choć lato trwa w najlepsze, w Merksplas myśli się już o Bożym Narodzeniu i szopce. Jak co roku wolontariusze stowarzyszenia koszą zboże przeznaczone na słomę do szopek w Merksplas oraz Zondereigen koło Baarle-Hertog. „Dawniej robiliśmy to również dla Turnhout i Brukseli, ale tam od kilku lat nie ma już tradycyjnej szopki. Szkoda” – opowiada Herman Verstraelen, przewodniczący Przyjaciół Szopki.
Szczególne jest to, że stowarzyszenie nadal pracuje metodami rzemieślniczymi. „Robimy to już na pewno od 25 lat i jesteśmy jednymi z nielicznych, którzy nadal działają jak dawniej – z żniwiarką, ciągnikiem i koniem” – dodaje Herman Verstraelen.
Snopki wiązane koniem i zabytkowym ciągnikiem
Członkowie stowarzyszenia nie tylko koszą zboże, ale także wiążą je w snopki i ustawiają w specjalne sterty. Tego dnia na polu pracowało aż 25 wolontariuszy. Ścięte zboże trzeba bowiem powiązać, ułożyć, a później przez kilka tygodni suszyć w stodole. „Mam 25 osób do wiązania i układania. W piątek zawieziemy zboże do stodoły” – relacjonuje przewodniczący.
Także wiązanie snopków odbywa się w tradycyjny sposób. „Robimy to z koniem i ciągnikiem Lanz Bulldog, zabytkowym modelem” – mówi wolontariusz Jan Vermeiren.
Młócenie starą maszyną
Ostatnim etapem jest młócenie zboża, czyli oddzielenie ziarna od plew. W stowarzyszeniu zajmuje się tym Frans Adriaensen, używając brabanckiego konia pociągowego oraz młockarni mającej 70-80 lat. „Tak robiono to 60, 70 lat temu, kiedy byliśmy jeszcze dziećmi. Dziś, przy nowoczesnym rolnictwie, wszystko wygląda inaczej” – wspomina Frans Adriaensen.
Po wymłóceniu słoma trafia do magazynu i czeka na szopki, które zostaną ustawione w dalszej części roku. „Samo ziarno oddajemy tutejszemu młynarzowi w Merksplas” – mówi Herman Verstraelen.
Upały tym razem oszczędziły zboże
Ekstremalnie ciepła i sucha pogoda, taka jak podczas fali upałów pod koniec ubiegłego miesiąca, może być dla zboża poważnym zagrożeniem. „Jeśli słoma leży wystarczająco grubo, jest wodoszczelna” – wyjaśnia przewodniczący. W przeszłości zdarzało się jednak, że wolontariusze mieli za mało zboża. „Kiedy mamy za mało słomy, kładziemy dachówki. Ale one nie zawsze są w stu procentach szczelne” – przyznaje Herman Verstraelen.
W tym roku zboże mniej ucierpiało z powodu upałów. „Mamy bardzo dobre zboże” – potwierdza przewodniczący. „Poza tą częścią, gdzie siedziały gołębie” – dodaje na koniec z uśmiechem.