Walońskie firmy zbrojeniowe szukają szans w Bawarii – „Budujemy przyszłość na trzy, cztery lata”
Ponad 30 walońskich przedsiębiorstw wzięło udział w misji gospodarczej do Bawarii, niemieckiego kraju związkowego, w którym działa 30 procent firm w Niemczech powiązanych z sektorem obronnym. Celem...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Ponad 30 walońskich przedsiębiorstw wzięło udział w misji gospodarczej do Bawarii, niemieckiego kraju związkowego, w którym działa 30 procent firm w Niemczech powiązanych z sektorem obronnym. Celem wyjazdu jest wypracowanie pozycji, która pozwoli firmom z Walonii skorzystać z ogromnych środków trafiających obecnie do branży zbrojeniowej. Rzeczywistość jest jednak bardziej skomplikowana: gwałtowny wzrost budżetów obronnych w Europie, zwłaszcza w Belgii, nie oznacza jeszcze, że każde przedsiębiorstwo może łatwo sięgnąć po te pieniądze. O sprawie informuje dziennik Le Soir.
Spis treści
Cały ekosystem branży musi się bowiem dopiero uformować, a to wymaga czasu – szczególnie w tak zamkniętym sektorze jak obronność. Antoine de Ryckel, którego firma Calyos z siedzibą w Jumet specjalizuje się w chłodzeniu podzespołów elektronicznych, wyjaśnia, że przedsiębiorstwo zbudowało już portfel projektów: 25 znajduje się na etapie rozmów, a dwa są bliskie finalizacji. Konieczne jest jednak upewnienie się, że eksport technologii będzie możliwy, co w tej branży oznacza liczne procedury administracyjne i wymaga cierpliwości.
Branża dopiero się rozkręca
Na konkretne zamówienia nadal czekają również inni. Ludwig Henkes, którego firma Capaul z Eupen zatrudnia 130 osób, zauważa, że wiele dużych spółek ma liczne projekty, ale na razie nie ma jeszcze nic do przekazania podwykonawcom. Jego zdaniem jest to naturalne – już wcześniej zapowiadano, że ponowne uruchomienie łańcucha podwykonawstwa zajmie dwa lata.
Podobnie sytuację ocenia Quentin Puts, dyrektor ds. inżynierii w GDTech, biurze projektowym zajmującym się symulacją numeryczną. Firma zatrudnia 250 osób, w tym 110 w siedzibie w Alleur. Jak tłumaczy Puts, małe i średnie przedsiębiorstwa są dopiero na początku drogi, podczas gdy duże firmy są już o krok dalej, ale muszą jeszcze przetworzyć napływające zamówienia, zanim zwrócą się do podwykonawców.
Sygnałów z rynku jednak nie brakuje. Eric Delacroix, prezes Ripenergy, wskazuje, że duże firmy zapowiadają nadchodzące zamówienia i podkreślają konieczność gotowości we właściwym momencie. Trzeba więc przewidzieć uruchomienie środków, ale jednocześnie nie gromadzić zbyt dużych zapasów.
Zardzewiały kanał współpracy
Quentin Puts zwraca uwagę na jeszcze jedną przyczynę powolnego rozruchu. Jak wyjaśnia, relacje między sektorem obronnym a przedsiębiorstwami były mocno zardzewiałe. Belgijska armia praktycznie przestała korzystać z usług przemysłu, z wyjątkiem takich firm jak John Cockerill czy Thalès. Kanał komunikacji trzeba było więc odbudować od podstaw, a strony musiały na nowo się poznać.
Dla Erica Delacroix dodatkowym źródłem niepewności pozostają doświadczenia z Ukrainy. Jak podkreśla, sektor obronny nie może pomylić się przy składaniu zamówień, ponieważ wypełnią one portfele zleceń na najbliższych pięć lat.
Bawaria – epicentrum niemieckiej obronności
Aby przyspieszyć ten proces, firmy muszą być widoczne – i właśnie taki jest cel zorganizowanej w tym tygodniu misji, poświęconej wyłącznie obronności. Region Walonii przygotował ją za pośrednictwem agencji Awex oraz WBI. Bawaria jest strategicznym centrum niemieckiego sektora obronnego, z 550 firmami związanymi z branżą. Sama Walonia, której w przeszłości zarzucano zbyt późne powołanie własnej grupy roboczej, zwiększa tempo, chcąc mocniej pozycjonować swoje przedsiębiorstwa na rynku. Tym bardziej że walońska wiedza w dziedzinie obronności nie wymaga już udowadniania.
Wie o tym minister-prezydent Walonii Adrien Dolimont (MR), który podczas misji odgrywa rolę osoby „otwierającej drzwi”. W rozmowach przypomina, że sektor obejmuje ponad 100 przedsiębiorstw i odpowiada za 4 000 miejsc pracy bezpośrednio oraz 10 000 pośrednio – tylko na południu kraju. Antoine de Ryckel podkreśla, że niemiecki ekosystem jest bardzo silny, dlatego tworzenie powiązań ma tym większe znaczenie, zwłaszcza że rynek pozostaje dość zamknięty.
Wizyta w koncernie MBDA
Sektor obronny nie jest dostępny dla każdego, co pokazała wizyta w firmie MBDA – potentacie będącym spółką zależną Airbusa (37,5 procent), BAE Systems (37,5 procent) oraz Leonardo (25 procent). W głębi bawarskiego lasu firma produkuje między innymi pociski Taurus i Patriot. Blisko 85 procent jej podwykonawców pochodzi z Niemiec, co pozostawia ograniczoną przestrzeń dla kontraktów zagranicznych.
Mimo to GDTech widzi dla siebie szansę. Gdy przygotowywano misję, to właśnie MBDA poprosiła o obecność GDTech, zainteresowana projektami tej firmy. Zorganizowano prywatne spotkanie z udziałem walońskiego ministra-prezydenta oraz jednego z dyrektorów MBDA. Quentin Puts mówi, że to okazja, ponieważ jego firma nie działa jeszcze w Niemczech. Rzadko zdarza się, aby już przy pierwszym kontakcie dojść do dojrzałego etapu rozmów i podpisania umowy – to raczej późniejszy efekt takiej misji. Pozwala ona jednak nawiązać bezpośrednie relacje z osobami wysokiego szczebla, do których trudno dotrzeć w inny sposób, zwłaszcza firmie nieobecnej na rynku niemieckim.
Myślą o europejskich konsorcjach
Wszystkie te kontakty mogą okazać się przydatne, szczególnie w kontekście projektów europejskich. Quentin Puts zauważa, że widoczność ma duże znaczenie przy przedsięwzięciach europejskich, które często powstają w formie konsorcjów. Według Ludwiga Henkesa takie misje oznaczają budowanie przyszłości na trzy, cztery lata. Nie obawia się on przy tym, że firmy flamandzkie wyprzedzą przedsiębiorstwa z Walonii – jak mówi, nie odniósł wrażenia, by były bardziej aktywne, a waloński przemysł obronny trudno ominąć, bo to właśnie tam dzieje się najwięcej.
Potwierdza to Eric Delacroix, według którego Walonia pozostaje dobrze pozycjonowana. Jak zaznacza, historia nie znika z pamięci, choć flamandzki dynamizm przedsiębiorczy przypomina, że nie wolno spoczywać na laurach.
Nawet gdyby pewnego dnia zainteresowanie osłabło pod wpływem sytuacji geopolitycznej, walońskie firmy nie uznają tego czasu za stracony. Antoine de Ryckel tłumaczy, że jego przedsiębiorstwo realizuje strategię obejmującą zarówno obronność, jak i sektor cywilny – możliwość sprawdzenia produktów w zastosowaniach wojskowych pozwoli później wykorzystać tę technologię także cywilnie, na większą skalę. Ludwig Henkes podsumowuje, że udział w tym przedsięwzięciu jest interesujący, ale kluczowe pozostaje zachowanie dużej elastyczności i zdolności do przeniesienia rozwoju na inne dziedziny.