Przyszłość lotniska w Antwerpii pod znakiem zapytania – po odejściu TUI spór o zamknięcie lub nowy początek
Zapowiedziane na 2027 r. odejście linii lotniczych TUI oznacza, że antwerpskie lotnisko traci najważniejszego komercyjnego gracza. Rodzi to pytania o przyszłość i sens dalszego funkcjonowania portu...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Zapowiedziane na 2027 r. odejście linii lotniczych TUI oznacza, że antwerpskie lotnisko traci najważniejszego komercyjnego gracza. Rodzi to pytania o przyszłość i sens dalszego funkcjonowania portu lotniczego w dzielnicy Deurne. Jak informuje VRT, komitety protestacyjne oraz partia Groen opowiadają się za zamknięciem lotniska, natomiast partie rządzące i eksperci ds. lotnictwa nadal widzą możliwości jego rozwoju.
Spis treści
Decyzja TUI otwiera kolejny etap wieloletniego i budzącego kontrowersje sporu o przyszłość portu lotniczego w Deurne. O jego dalszym losie dyskutują obecnie specjaliści ds. lotnictwa, ekonomiści oraz grupy aktywistów, a stanowiska pozostają mocno podzielone.
Odejście najważniejszego źródła przychodów
TUI jest głównym źródłem komercyjnych wpływów operatora lotniska, francuskiej spółki Egis. Wouter Dewulf, ekonomista lotnictwa z Uniwersytetu w Antwerpii (UAntwerpen) oraz Antwerp Management School, ocenia, że wycofanie się tej linii oznacza poważny cios dla finansów portu.
Dewulf wyjaśnia, że lotnisko w Antwerpii otrzymuje około 5 milionów euro subwencji i generuje kolejne 5 milionów euro przychodów z własnej działalności. Połowa tych własnych wpływów pochodzi właśnie z lotów TUI. Zdaniem ekonomisty oznacza to konieczność zasadniczej zmiany modelu biznesowego.
Dziennikarz lotniczy Luk De Wilde dodaje, że dzięki działalności prowadzonej na terenie antwerpskiego lotniska i wokół niego zatrudnienie znajduje bezpośrednio i pośrednio 1 300 osób. Także ze względu na bezpieczeństwo tych miejsc pracy zmiana kursu jest konieczna.
TUI był ostatnim dużym komercyjnym przewoźnikiem latającym z Deurne do czterech południowych kierunków wakacyjnych: na Majorkę, Teneryfę oraz do Alicante i Malagi. Przez cały rok linia obsługiwała stąd codziennie kilka połączeń, choć była to niewielka część w porównaniu z dziesiątkami dziennych operacji prywatnych odrzutowców i samolotów szkoleniowych w Deurne.
W ostatnich miesiącach TUI stopniowo ograniczał ofertę i obecność w Antwerpii. Zlikwidowano trzy kierunki. Dewulf zaznacza, że na stałe pozostawał tam już tylko jeden samolot z floty przewoźnika, podczas gdy wcześniej TUI stacjonował tu dwiema maszynami Embraer.
Zwolennicy zamknięcia lotniska
Odejście TUI wzmacnia argumenty przeciwników lotniska. Piet De Roeck z komitetu protestacyjnego Vliegerplein twierdzi, że sytuacja pokazuje brak zainteresowania Deurne ze strony komercyjnych linii lotniczych.
Jego zdaniem flamandzkie subwencje trafiają do bezdennej studni. De Roeck apeluje o zamknięcie lotniska, zakończenie uciążliwości dla okolicznych mieszkańców i przekształcenie tego terenu w park. Przekonuje, że fale upałów i ocieplenie klimatu pokazują, czego mieszkańcy naprawdę potrzebują.
Za zamknięciem lotniska po odejściu TUI opowiada się także opozycyjna partia Groen. Radny Bogdan Vanden Berghe (Groen) wskazuje, że lotnisko w Antwerpii przynosi straty, ma zadłużenie na poziomie około 10 milionów euro i bez TUI nie dysponuje żadnym modelem biznesowym.
Polityk dodaje, że w praktyce pozostaje lotnisko z lotami szkoleniowymi i prywatnymi odrzutowcami dla zamożnych osób, położone w dodatku na gęsto zaludnionym obszarze. Pyta przy tym, dlaczego taki model miałby być nadal dotowany przez flamandzkiego podatnika.
Opozycyjna partia PVDA zamierza podczas kontroli budżetowej w parlamencie flamandzkim złożyć poprawkę zmierzającą do zniesienia subwencji dla lotniska. Flamandzki deputowany Jos D’Haese ocenia, że z chwiejnego modelu biznesowego portu w Antwerpii pozostały już tylko prywatne odrzutowce nielicznych uprzywilejowanych, lecące do Nicei czy Cannes. Jego zdaniem dalsze pompowanie w to publicznych pieniędzy byłoby absurdem.
Rządząca partia CD&V przyjęła odejście TUI „bez zaskoczenia i bez większych nadziei”. Flamandzka deputowana Mien Van Olmen zaznacza, że to kolejny sygnał, iż w porcie w Deurne coś jest głęboko nie tak, zwłaszcza po wcześniejszych alarmujących informacjach o jego sytuacji finansowej.
Zaskoczenia nie kryje również współrządząca partia Vooruit. Przewodniczący jej frakcji Kris Verduyckt stwierdza, że na ich oczach potwierdza się to, o czym Vooruit mówi od lat: nawet z flamandzkimi subwencjami lotnisko nie jest rentowne.
Także specjalista ds. lotnictwa Luk De Wilde zwraca uwagę na trudne położenie portu. Podkreśla, że trudno nadal domagać się pieniędzy podatników, jeśli nie pojawiają się nowe wpływy od kolejnych przewoźników, a ich pozyskanie od lat nie udaje się obecnemu operatorowi, spółce Egis. Groen wzywa już rząd Flandrii do refleksji i konkretnego rozważenia zamknięcia lotniska albo przynajmniej stopniowego wygaszania jego działalności.
Zwolennicy utrzymania portu
Ekonomista lotnictwa Wouter Dewulf, mimo odejścia TUI, wyraźnie opowiada się za utrzymaniem lotniska. Widzi szanse zarówno w krótkiej, jak i długiej perspektywie.
Dewulf proponuje, by na początek sprowadzić antwerpski port do roli prawdziwego lotniska biznesowego dla prywatnych odrzutowców. Pozwoliłoby to ograniczyć wiele dużych kosztów, między innymi związanych z utrzymaniem terminalu, straży pożarnej czy kontroli pasażerów.
W takim modelu lotnisko w Antwerpii mogłoby przetrwać do lat trzydziestych. Ekspert przewiduje, że wtedy pojawią się nowe samoloty elektryczne o zasięgu 500 kilometrów, które mogą stać się przyszłością lotnictwa regionalnego. Jego zdaniem nie wolno przegapić tej możliwości.
Dewulf zwraca też uwagę, że 5 milionów euro flamandzkich subwencji nie jest dużym obciążeniem dla całego budżetu Flandrii. Argumentuje, że lotniska regionalne w całej Europie wymagają wsparcia, a Deurne należy utrzymać. Przywołuje przykład dawnego lotniska w Gandawie, wskazując, że po zamknięciu taka przestrzeń znika bezpowrotnie.
Pytanie o operatora
Ekspert lotniczy Luk De Wilde podkreśla również, że ponownego przemyślenia wymaga sam sposób zarządzania lotniskiem. Przypomina, że rząd Flandrii za czasów Krisa Peetersa podzielił lotniska regionalne na infrastrukturę i działalność operacyjną. Ta druga w przypadku Deurne pozostaje w rękach francuskiej spółki Egis aż do 2039 r., co jego zdaniem stanowi sedno problemu.
De Wilde twierdzi, że Egis chętnie przyjmuje subwencje, ale nie wyróżnia się skutecznością w pozyskiwaniu nowych graczy. Firma od lat zapewnia, że nad tym pracuje, jednak rezultatów nie widać. Według jego źródeł zerwanie tego kontraktu kosztowałoby Flandrię więcej niż utrzymanie obecnego modelu z subwencjami do końca obowiązywania umowy.
Rząd Flandrii zapowiedział, że zajmie się tą kwestią oraz szerszą wizją przyszłości lotnisk regionalnych. Odpowiedzialna za ten obszar minister Annick De Ridder (N-VA) już wielokrotnie deklarowała, że jest zdecydowaną zwolenniczką antwerpskiego portu.