Po dziesięciu latach 74-letni Jan Heyvaert kończy ze zbieraniem śmieci w Meise – „Ludzie ciągle wyrzucają odpady, a władze robią za mało”
Po dziesięciu latach 74-letni Jan Heyvaert rezygnuje ze zbierania porzuconych odpadów w gminie Meise. Wolontariuszem sprzątającym śmieci został po przejściu na emeryturę, a przez dekadę wypełnił...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Po dziesięciu latach 74-letni Jan Heyvaert rezygnuje ze zbierania porzuconych odpadów w gminie Meise. Wolontariuszem sprzątającym śmieci został po przejściu na emeryturę, a przez dekadę wypełnił odpadami ponad 5 000 worków. Jak mówi, ludzie nadal wyrzucają śmieci w niedozwolonych miejscach, a władze robią zbyt mało, aby skutecznie rozwiązać ten problem.
Spis treści
Rozczarowanie postawą władz
„Mam już dość, sytuacja z dzikimi wysypiskami wcale się nie poprawia” – mówi 74-letni Jan Heyvaert. Dodaje, że jest rozczarowany postawą władz, które jego zdaniem nie podejmują wystarczających działań. „Jesteśmy w tym samym miejscu co dziesięć lat temu. Rozwiązanie nie leży po stronie wolontariuszy, którzy codziennie zbierają śmieci – trzeba zapobiegać temu, by ludzie wyrzucali odpady na ulicę” – podkreśla.
Heyvaert zaznacza, że jego praca przynosi tylko ograniczone efekty. „Z worków ze śmieciami wyciągnąłem adresy kilkudziesięciu osób podrzucających odpady, ale niewiele albo nic się z tym nie robi. Nie mam żadnej władzy, mogę to jedynie przekazać dalej. Jeśli z tymi adresami nic się nie dzieje, wszystko zostaje po staremu” – mówi.
Mniej puszek, więcej domowych odpadów przy drodze
Heyvaert poświęcał na zbieranie porzuconych śmieci średnio 20 godzin tygodniowo. „Zauważam, że w ostatnich latach liczba puszek zmalała, ale zwiększyła się liczba podrzucanych worków z odpadami domowymi. Na początku zapełniałem około 500 worków, a w ostatnich latach było ich ponad 1 000 rocznie” – relacjonuje.
Biżuteria między krzakami
Cztery lata temu podczas jednej ze swoich tras Heyvaert natrafił na nietypowe znalezisko. „Przy parkingu dla osób podróżujących wspólnie samochodem w Meise zauważyłem coś błyszczącego w krzakach. Myślałem, że to puszka, ale okazało się, że to biżuteria, a obok leżała wyłamana szkatułka. Od razu zadzwoniłem wtedy na policję” – opowiada.