Komornicy wysłani pod szkoły w Liège – za decyzją minister edukacji stoi znany adwokat
W minionym tygodniu pod szkołami w Liège pojawili się komornicy, którzy mieli doprowadzić do zakończenia pikiet strajkowych. Na dokumencie nakazującym przerwanie protestu widniało znane nazwisko...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be W minionym tygodniu pod szkołami w Liège pojawili się komornicy, którzy mieli doprowadzić do zakończenia pikiet strajkowych. Na dokumencie nakazującym przerwanie protestu widniało znane nazwisko – adwokata powiązanego z gabinetem minister edukacji Federacji Walonia-Bruksela (FWB). Decyzja resortu spotkała się z ostrą krytyką związków zawodowych, które zapowiadają skierowanie sprawy do sądu.
Pikiety przed szkołami i interwencja komorników
W tym tygodniu przed kilkoma szkołami w Liège ustawiono pikiety strajkowe. Ich celem było uniemożliwienie otwarcia sejfów z arkuszami egzaminów CEB, CE1D i CESS. Jak przekazały związki zawodowe, Federacja Walonia-Bruksela – za pośrednictwem minister edukacji Valérie Glatigny (MR) – doprowadziła do wysłania komorników. Organizatorzy mobilizacji zdecydowanie potępili tę decyzję.
“To dość odrażające, by w przeddzień egzaminów, pod koniec dnia, sięgać po metody zastraszania. Pójdziemy do sądu, aby unieważnić to postanowienie. Wymiar sprawiedliwości nie może ingerować w spór społeczny” – powiedział w rozmowie z La DH Jorre Dewitte, sekretarz regionalny CGSP Enseignement w Liège.
Adwokat gabinetu minister i ciążąca na nim skarga
W piśmie informującym o wydaniu postanowienia znalazły się istotne szczegóły. Wskazano w nim, że adwokatami-doradcami gabinetu minister są Marc Uyttendael i Anne Feyt. Marc Uyttendael od lat dwutysięcznych reprezentował wiele instytucji politycznych, w tym miasto Bruksela, Charleroi oraz Federację Walonia-Bruksela za rządów Rudy’ego Demotte’a.
W 2024 r. tygodnik Le Vif ujawnił, że wobec adwokata złożono skargę dotyczącą “naruszenia integralności seksualnej”. Autorką skargi była jedna z jego stażystek. W marcu 2026 r., choć Marc Uyttendael konsekwentnie zaprzeczał zarzutom, ostatecznie przyznał się do “niestosownego gestu” i zaproponował mediację karną. Skarżąca odmówiła i domaga się publicznego procesu.