Sieć wodorowa między Antwerpią a Gandawą bez unijnego wsparcia – Fluxys buduje mimo braku umów z przemysłem
Operator infrastruktury gazowej Fluxys kontynuuje budowę sieci wodorowej łączącej porty w Antwerpii i Gandawie, mimo utraty istotnego wsparcia europejskiego i braku podpisanych umów z odbiorcami...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Operator infrastruktury gazowej Fluxys kontynuuje budowę sieci wodorowej łączącej porty w Antwerpii i Gandawie, mimo utraty istotnego wsparcia europejskiego i braku podpisanych umów z odbiorcami przemysłowymi – informuje dziennik L’Echo. Opóźnienie inwestycji pozbawiło spółkę dostępu do preferencyjnej unijnej pożyczki w wysokości 80 milionów euro, a dotychczas wszystkie wydatki pokrywa sam Fluxys. Regulator rynku energii Creg ostrzega, że brak takiego wsparcia może w przyszłości oznaczać wyższe taryfy dla użytkowników sieci.
Spis treści
Budowa nowej infrastruktury wodorowej może okazać się dla Fluxysu kosztownym przedsięwzięciem. Już w ubiegłym roku spółka straciła wsparcie rządu federalnego w postaci około 250 milionów euro dotacji. W konsekwencji musiała ograniczyć zakres inwestycji i skoncentrować się na obszarach, w których potencjalne zapotrzebowanie na wodór jest największe.
Skrócona pierwsza faza i wielomiesięczny przestój
Pierwszy etap rozpoczął się wiosną 2025 r. od układania rurociągów w portach Antwerpii i Gandawy. Kolejnym elementem jest połączenie obu klastrów przemysłowych na trasie od Kallo do Zelzate. Łączna długość tego odcinka wynosi 48 kilometrów, choć pierwotnie w pierwszej fazie projektu planowano budowę 150 kilometrów sieci.
Prace zostały jednak na wiele miesięcy wstrzymane z powodu sprzeciwu rolników, których dotyczył przebieg pierwszej nitki rurociągu. Budowę wznowiono w marcu 2026 r., a jej zakończenie przewidywane jest obecnie na około kwiecień 2027 r. Opóźnienia są jednak na tyle duże, że projekt stracił część wcześniej zakładanego finansowania.
Fluxys nie będzie bowiem mógł skorzystać z preferencyjnej pożyczki unijnej w wysokości 80 milionów euro z funduszu odbudowy Recovery and Resilience Facility. Warunkiem otrzymania środków było oddanie sieci do użytku przed końcem lata 2026 r. „Nie skorzystamy ze wsparcia finansowego Unii Europejskiej, które wymagało oddania sieci do użytku przed końcem lata 2026 r. Wycofaliśmy wniosek, ponieważ terminy przestały być realne” – potwierdził rzecznik Fluxysu Tim De Vil. Dodał, że do tej pory całość nakładów finansuje sama spółka. Projekt jest szacowany na około 130 milionów euro, choć Fluxys oficjalnie nie potwierdza tej kwoty.
Zainteresowanie jest, klientów brak
Utrata europejskiego finansowania jest tym bardziej problematyczna, że Fluxys nie ma jeszcze gwarancji wykorzystania powstającej infrastruktury. „Nie podpisaliśmy jeszcze umów z przedsiębiorstwami na transport wodoru” – przyznał Tim De Vil. Jednocześnie zapewnia, że projekt odpowiada na konkretne potrzeby zgłaszane przez przemysł.
Zielony wodór, produkowany przy wykorzystaniu energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych, jest postrzegany jako jedno z możliwych narzędzi dekarbonizacji takich sektorów jak produkcja nawozów, petrochemia czy hutnictwo. W Europie nadal jednak trudno o szeroki popyt na ten surowiec, przede wszystkim z powodu jego wysokiej ceny w porównaniu z paliwami kopalnymi. „Rynek rozwija się wolniej, niż oczekiwano” – przyznaje rzecznik Fluxysu.
Spółka pozostaje jednak optymistyczna. „Klienci przyjdą, to pewne. Właśnie dlatego kluczowe jest, by sieć przesyłowa była gotowa do podłączenia użytkowników w momencie, gdy ich projekty dojrzeją” – stwierdził De Vil, uzasadniając decyzję o kontynuowaniu inwestycji mimo braku podpisanych umów.
Wśród przedsiębiorstw, które zadeklarowały zainteresowanie przyszłą siecią, znajdują się m.in. Engie oraz Ineos. Engie planuje wspólnie z norweskim koncernem naftowym Equinor budowę w Gandawie dużej instalacji do produkcji niebieskiego wodoru, wytwarzanego z gazu przy jednoczesnym wychwytywaniu dwutlenku węgla. Ineos może natomiast korzystać z sieci w związku z nowym krakerem etanu w porcie Antwerpii, którego uruchomienie zapowiadane jest na połowę 2027 r. Przed zawarciem umów firmy chcą jednak wiedzieć, ile będzie kosztowało korzystanie z rurociągów.
Wyższe koszty dla przyszłych użytkowników
Utrata europejskiego wsparcia osłabia model finansowy przyszłej sieci i może oznaczać, że większa część kosztów zostanie przeniesiona na jej użytkowników. „Większa część nakładów inwestycyjnych będzie musiała zostać odzyskana poprzez taryfy za transport wodoru” – potwierdził Laurent Jacquet, dyrektor techniczny regulatora rynku energii Creg, odpowiedzialnego za określenie zasad dostępu do sieci wodorowej i ram taryfowych.
Creg chce uniknąć sytuacji, w której pierwsi użytkownicy infrastruktury musieliby ponosić wyjątkowo wysokie koszty przesyłu. Regulator opowiada się dlatego za rozłożeniem początkowych wydatków w czasie oraz stopniowym dostosowywaniem taryf do rozwoju sieci i wzrostu zużycia wodoru. Takie rozwiązanie wymaga jednak zmiany obowiązujących przepisów. Dopiero po jej przyjęciu Creg będzie mógł ustalić konkretne taryfy.
Droga do osiągnięcia rentowności przez nową infrastrukturę może więc być długa. Laurent Jacquet podkreśla, że dostępność sieci przesyłowej ma duże znaczenie dla rozwoju rynku wodoru. Rynek ten będzie jednak musiał rzeczywiście powstać – w przeciwnym razie kosztowna inwestycja Fluxysu może dołączyć do listy nietrafionych projektów infrastrukturalnych w Belgii.