Reforma prawa aborcyjnego w Belgii utknęła w miejscu – eksperci wydali zalecenia, politycy nadal zwlekają
Belgijski rząd ponownie odsuwa decyzję dotyczącą reformy przepisów o przerywaniu ciąży, choć jednomyślne rekomendacje powołanej w tym celu grupy ekspertów są gotowe od ponad dwóch lat. Najpierw...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Belgijski rząd ponownie odsuwa decyzję dotyczącą reformy przepisów o przerywaniu ciąży, choć jednomyślne rekomendacje powołanej w tym celu grupy ekspertów są gotowe od ponad dwóch lat. Najpierw koalicja Vivaldi przeniosła głosowanie parlamentarne na kolejną kadencję, odkładając opracowanie naukowców na bok. Obecna koalicja Arizona również nie radzi sobie z tym tematem lepiej, a na jej czele stoi N-VA, podchodząca do sprawy z dużą ostrożnością. Dossier znajduje się w rękach minister sprawiedliwości Annelies Verlinden.
Jednomyślne zalecenia ekspertów
W 2023 r., na wyraźne zlecenie rządu Vivaldi, grupa ekspertów reprezentujących wszystkie belgijskie uniwersytety i pracujących w duchu konsensusu przedstawiła jednomyślny raport. Naukowcy zalecili wydłużenie terminu, w którym możliwe jest przeprowadzenie aborcji, do co najmniej 18 tygodni ciąży – przy obecnym limicie wynoszącym 12 tygodni – oraz zniesienie obowiązkowego sześciodniowego okresu na zastanowienie.
Odwołanie się do wiedzy naukowej było właściwym rozwiązaniem. Decyzje dotyczące tak osobistych kwestii, związanych z intymnością, przekonaniami i etyką, powinny opierać się na rozumie oraz rzetelnej wiedzy, aby nie były zakładnikiem sporów napędzanych wyłącznie ideologią.
Polityczna gra na zwłokę
Od publikacji raportu nie wydarzyło się jednak prawie nic – poza polityczną grą, w której partie rządzące wykorzystują kolejne sposoby, by odsunąć decyzję w czasie. Szczególnie niepokojąca jest postawa CD&V: pod deklarowaną otwartością partia w praktyce dąży do zachowania obecnych przepisów.
Raport ekspertów, początkowo przedstawiany jako ostatni element potrzebny politykom do rozstrzygnięcia sprawy, został de facto odrzucony jeszcze przed oficjalną prezentacją, a głosowanie parlamentarne przesunięto na następną kadencję. Ta kadencja już trwa, ale koalicja Arizona postępuje podobnie – z N-VA, która zachowuje wobec tematu dużą rezerwę, na pierwszym planie.
W sobotę kern, czyli ścisłe kierownictwo rządu, ma ponownie przesunąć ten punkt na grudzień, powołując się na kolejne preteksty. Trudno uznać to za odpowiedzialne podejście. Sam proces przygotowawczy przeprowadzono wzorowo, lecz politycy uciekają się do działań odwlekających decyzję. Partie rządzące przejmują kontrolę nad procesem głosowania, aby zablokować możliwość powstania „alternatywnej” większości – która najpewniej już istniała – i odmawiają poszczególnym posłom prawa do głosowania zgodnie z własnym sumieniem.
Próby handlowania decyzją
Jeszcze poważniejszy problem polega na tym, że część ugrupowań próbuje potraktować decyzję w sprawie aborcji jako element politycznego przetargu. Przerywanie ciąży do 14 tygodnia w zamian za eutanazję osób z demencją? Do takiego „deal’u” dąży Vooruit, nie widząc innej drogi wyjścia z sytuacji. Nie lepiej zachowała się PS, która niespodziewanie zaproponowała, by jej zgodę na zniesienie Senatu wymienić na wpisanie prawa do aborcji do konstytucji. Kwestie etyczne, zwłaszcza te najbardziej wrażliwe, powinny być rozpatrywane oddzielnie. To nie jest targowisko.
Eksperci wzięli na siebie odpowiedzialność. Najwyższy czas, aby zrobili to również wybrani przedstawiciele. W przeszłości Belgia w sprawach etycznych przyzwyczaiła do znacznie wyższych standardów – i potrafiła być z nich dumna.