Powrót kontrowersji wokół wizyt domowych – projekt ustawy trafił do komisji w Izbie Reprezentantów
Projekt ustawy dotyczący wizyt domowych został przedstawiony we wtorek w komisji w Izbie Reprezentantów (Chambre/Kamer). Zapowiadają się burzliwe debaty – zarówno w parlamencie, jak i poza nim....
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Projekt ustawy dotyczący wizyt domowych został przedstawiony we wtorek w komisji w Izbie Reprezentantów (Chambre/Kamer). Zapowiadają się burzliwe debaty – zarówno w parlamencie, jak i poza nim. Prace nad mocno kontrowersyjnym tekstem rozpoczęły się w komisji spraw wewnętrznych, a spór w kraju ponownie podsyciły kampania plakatowa ugrupowania No Ice in Belgium oraz petycja skierowana do parlamentu Walonii. W przyszłym tygodniu zaplanowano serię przesłuchań, podczas gdy minister Anneleen Van Bossuyt broni rozwiązania, które przedstawia jako ograniczone i proporcjonalne.
Spis treści
Kampania plakatowa i petycja rozpalają spór
Temat wizyt domowych powraca po raz kolejny. W 2017 r. doprowadził do kryzysu rządowego i podziałów w MR, a obecnie spór wokół niego wszedł w nową fazę. Na początku tygodnia doszło do starcia między nieautoryzowaną kampanią plakatową przeciwników projektu a ostrą odpowiedzią minister ds. azylu i migracji Anneleen Van Bossuyt (N-VA), która we wtorek przedstawiła tekst w komisji spraw wewnętrznych.
W poniedziałek grupa o nieujawnionej tożsamości, działająca pod nazwą No Ice in Belgium, przeprowadziła akcję plakatową w 15 miastach kraju. Posługiwała się przy tym mocnymi hasłami, takimi jak “Dziś Belgia łapie, zamyka i deportuje ludzi. Jutro będzie gorzej” czy “Jutro policja może wejść do twojego domu, by aresztować i deportować osoby bez dokumentów. Nic ci to nie przypomina?”. Równolegle petycja wzywająca parlament Walonii do zajęcia stanowiska przeciw wizytom domowym zebrała w ciągu doby ponad 1 000 podpisów.
Przesłuchania zaplanowane na przyszły tydzień
Projekt od lat spotyka się z ostrą krytyką opozycji politycznej i organizacji społecznych. We wtorkowej debacie w Izbie uczestniczyło około 30 przedstawicieli stowarzyszeń. Towarzyszyła temu istotna informacja: już od przyszłego tygodnia komisja przeprowadzi serię przesłuchań.
“To niewielka, ale dobra niespodzianka. Dotychczas Arizona odrzucała większość przesłuchań, by ograniczyć debatę. Widzę w tym dowód uzasadnionej presji społecznej oraz napięć wewnątrz większości” – skomentował poseł DéFI François De Smet, przeciwnik projektu. Od miesięcy opozycja próbuje postawić Les Engagés w trudnej sytuacji w tej sprawie, ponieważ ugrupowanie to w 2017 r. sprzeciwiało się podobnym rozwiązaniom.
Kluczowy będzie wybór organizacji, które zostaną wysłuchane podczas publicznych przesłuchań. Poseł MR Denis Ducarme zaapelował o zaproszenie Ocam oraz policji federalnej. Jego kolega Khalil Aouasti (PS) domaga się z kolei wysłuchania organów pośredniczących, społeczeństwa obywatelskiego oraz izb adwokackich. O możliwość zabrania głosu wystąpiła również francusko- i niemieckojęzyczna izba adwokacka, należąca do głównych przeciwników projektu.
“Uzasadnione przesłanki zagrożenia porządku publicznego”
Projekt dotyczący wizyt domowych jest przygotowywany od ponad roku. Raz został już odrzucony przez Radę Stanu, która wezwała do jego “gruntownej rewizji”. W sprawie drugiej wersji tekstu ta sama Rada Stanu wstrzymała się od komentarza.
Projekt zakłada umożliwienie Urzędowi ds. Cudzoziemców (Office des étrangers) wejścia do miejsca zamieszkania migrantów objętych nakazem opuszczenia terytorium lub osób ich goszczących – pod nadzorem sędziego śledczego oraz w przypadku “uzasadnionych przesłanek zagrożenia porządku publicznego lub bezpieczeństwa narodowego”. To ostatnie pojęcie budzi szczególnie mocną krytykę.
Po pierwszej negatywnej opinii Rady Stanu Les Engagés wynegocjowało nową wersję tekstu, która według tego ugrupowania zawiera “bardzo ścisłe i niezbędne zabezpieczenia”. Chodzi między innymi o ochronę osób małoletnich, zawężenie pojęcia “zagrożenia porządku publicznego” oraz nadzór sędziego śledczego.
“To nie belgijska wersja ICE”
Minister Anneleen Van Bossuyt próbuje tymczasem dalej łagodzić napięcie. W poniedziałek przed posłami zapewniała, że reforma dotyczy wyłącznie cudzoziemców objętych nakazem opuszczenia terytorium, “którzy stanowią zagrożenie dla porządku publicznego”, czyli około 60 osób w minionym roku. “Praca sędziego śledczego stanowi istotną gwarancję przeciw ryzyku arbitralności” – podkreślała. Skierowała przy tym ostrą krytykę pod adresem organizacji Ciré oraz Vluchtelingenwerk Vlaanderen, zarzucając im “rozpowszechnianie fałszywych informacji za publiczne pieniądze” w nagraniu udostępnionym wiele miesięcy temu, które w ostatnich tygodniach stało się wirusowe.
“Ten projekt nie jest belgijską wersją ICE – bardzo kontrowersyjnej amerykańskiej policji do spraw imigracji – zdolną do wyważania drzwi dowolnego obywatela czy organizowania obław na cudzoziemców. Nie, policja i Urząd ds. Cudzoziemców nie zjawią się z taranem u matki z dwójką dzieci. To czysty alarmizm” – oświadczyła.
“Bitwa dopiero się zaczyna, ale składniki dobrej debaty parlamentarnej są już na miejscu” – podsumował François De Smet.