Skandal dyplomatyczny w Brukseli – Węgierski komisarz podejrzany o szpiegostwo
Komisja Europejska wszczęła dochodzenie w sprawie fikcyjnych dyplomatów, których rząd Viktora Orbána miał wykorzystywać do szpiegowania instytucji Unii Europejskiej. W centrum afery znalazł się...
Komisja Europejska wszczęła dochodzenie w sprawie fikcyjnych dyplomatów, których rząd Viktora Orbána miał wykorzystywać do szpiegowania instytucji Unii Europejskiej. W centrum afery znalazł się węgierski komisarz Olivér Várhelyi.
Dotychczas szpiegostwo w instytucjach europejskich kojarzono głównie z działaniami Rosji czy Chin. Jednak według ustaleń międzynarodowego konsorcjum dziennikarzy śledczych, w którego skład weszła m.in. belgijska gazeta De Tijd, sieć szpiegowska została zbudowana również przez państwo członkowskie UE – Węgry. Według dziennikarzy osoby delegowane przez Budapeszt do Brukseli jako dyplomaci faktycznie zajmowały się pozyskiwaniem informacji, w tym danych poufnych. W proceder miał być uwikłany Olivér Várhelyi – obecny komisarz UE, a w przeszłości ambasador Węgier przy instytucjach unijnych.
W Parlamencie Europejskim posłowie reagują z oburzeniem. Elio Di Rupo (PS) nazwał aferę „jednym z największych skandali w historii UE, jeśli się potwierdzi”. Wezwał do dogłębnego zbadania sprawy. Posłanka partii Groen Sara Matthieu stwierdziła z kolei, że Várhelyi „nie może pozostać na stanowisku, jeśli był zaangażowany w szpiegostwo”. Komisja Europejska zapowiedziała powołanie „specjalnej grupy wewnętrznej” do zbadania okoliczności sprawy.
System fikcyjnych dyplomatów
Według ustaleń śledczych, rząd Viktora Orbána miał zatrudniać w stałym przedstawicielstwie Węgier przy UE tzw. fikcyjnych dyplomatów. Formalnie odpowiadali oni za „sprawy ogólne” czy „kontakty z Parlamentem Europejskim”, w praktyce jednak utrzymywali relacje z węgierskimi urzędnikami zatrudnionymi w strukturach Komisji Europejskiej oraz innych instytucjach unijnych. Dziennikarze udokumentowali te działania w latach 2015–2017.
Choć oficjalne spotkania z rodakami nie były zakazane, dochodzenie wykazało, że niektórzy dyplomaci posuwali się dalej – proponowali pieniądze w zamian za relacje z wewnętrznych posiedzeń lub dostęp do poufnych dokumentów Komisji Europejskiej.
Tajne spotkania i naciski
Z zeznań świadków wynika, że część spotkań odbywała się potajemnie, po godzinach pracy, w parkach lub kawiarniach. Węgierscy urzędnicy UE mieli być zachęcani do współpracy z powodów „patriotycznych” lub przekonywani, że może to przynieść korzyści ich karierze. Jeden z urzędników ujawnił, że zaproponowano mu kontrakt jako „tajnemu współpracownikowi” Információs Hivatal – węgierskiego wywiadu cywilnego.
W centrum uwagi znalazł się Olivér Várhelyi, który w czasie opisywanych wydarzeń był ambasadorem przy przedstawicielstwie Węgier przy UE i bezpośrednim przełożonym fikcyjnych dyplomatów. Jako zaufany współpracownik premiera Orbána miał być świadomy tych praktyk lub nawet je koordynować. Dochodzenie ma ustalić, jaki był jego rzeczywisty udział w procederze.
Możliwe postępowanie w Belgii
Belgijska prokuratura federalna rozważa wszczęcie własnego śledztwa w tej sprawie, choć w czwartek nie podjęła jeszcze decyzji. Sprawa rodzi poważne pytania dotyczące bezpieczeństwa wewnętrznego instytucji europejskich i skuteczności mechanizmów ochrony informacji poufnych.
Eksperci ds. bezpieczeństwa podkreślają, że afera pokazuje, jak państwa członkowskie mogą wykorzystywać swoją obecność w strukturach UE do prowadzenia operacji wywiadowczych wymierzonych w samą Unię. Skandal ten może doprowadzić do przeglądu procedur bezpieczeństwa, zasad akredytacji dyplomatów oraz systemu kontroli personelu pracującego przy instytucjach europejskich.