Media społecznościowe od 15 lat – Komisja Europejska przedstawi w czwartek projekt EU Kids Act
Do mediów przedostały się pierwsze szczegóły przygotowywanego przez Komisję Europejską rozporządzenia EU Kids Act, które ma zostać zaprezentowane w czwartek. Projekt zakłada stopniowe udostępnianie...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Do mediów przedostały się pierwsze szczegóły przygotowywanego przez Komisję Europejską rozporządzenia EU Kids Act, które ma zostać zaprezentowane w czwartek. Projekt zakłada stopniowe udostępnianie dzieciom i młodzieży mediów społecznościowych w zależności od wieku, przy czym granicę samodzielnego korzystania ustalono na 15 lat. Jednocześnie na platformy internetowe mają zostać nałożone nowe obowiązki. Głównym celem regulacji nie jest całkowity zakaz, lecz stopniowe opóźnianie momentu wejścia młodych ludzi w cyfrowy świat dorosłych.
Spis treści
Komisja przedstawia swoje stanowisko
Parlament Europejski opowiedział się wcześniej za minimalnym wiekiem 16 lat, natomiast Francja zdecydowanie zabiega o całkowity zakaz korzystania z mediów społecznościowych przez osoby poniżej 15. roku życia. Dotychczas brakowało jednak stanowiska Komisji Europejskiej w sprawie tego, od jakiego wieku i na jakich warunkach młodzi ludzie mogliby w przyszłości korzystać z takich serwisów. Oczekiwana odpowiedź to 15 lat, choć z istotnymi zastrzeżeniami, które z pewnością wywołają dalszą dyskusję.
Wszystkie te rozwiązania mają zostać zawarte w nowym rozporządzeniu pod nazwą EU Kids Act. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, dla której jest to jeden z priorytetowych tematów, zobowiązała się do sfinalizowania projektu przed końcem lata. Zgodnie z zapowiedzią ma przedstawić go 17 września w Strasburgu. Z projektem zapoznały się już agencja Reuters i portal Euractiv. Do czwartku dokument musi jeszcze uzyskać polityczne zatwierdzenie kolegium komisarzy, jednak wszystko wskazuje na to, że jego treść zmieni się już tylko w niewielkim stopniu.
Stopniowy dostęp w zależności od wieku
Choć największą uwagę przyciąga granica 15 lat, projekt w rzeczywistości przewiduje stopniowe otwieranie dostępu do usług cyfrowych. Dzieci poniżej 3. roku życia nie mogłyby korzystać z mediów społecznościowych ani usług uznanych za ryzykowne. W przypadku dzieci w wieku od 3 do 12 lat rodzice mogliby zakładać konta pozostające całkowicie pod ich kontrolą, ale wyłącznie w serwisach dostosowanych do dzieci. Dla nastolatków w wieku 13-14 lat rodzice mogliby utworzyć konto „wprowadzające”, objęte dodatkowymi ograniczeniami i wzmocnioną kontrolą rodzicielską. Dopiero od 15. roku życia młoda osoba mogłaby posiadać samodzielne konto – pod warunkiem, że dana usługa zostałaby uznana za „bezpieczną już na etapie projektowania”.
Warto przy tym przypomnieć, że obecnie nie istnieje konsensus naukowy pozwalający wskazać konkretny wiek, od którego media społecznościowe stają się „bezpieczne”. Badania wskazują przede wszystkim na okres zwiększonej podatności na zagrożenia na początku dojrzewania, ale nie wyznaczają jednoznacznej biologicznej granicy na poziomie 15 czy 16 lat. Proponowane progi są więc politycznym wyborem opartym na zasadzie ostrożności.
Zakres regulacji ma wykraczać daleko poza Instagram, TikTok czy Facebook. Projekt obejmuje również platformy do udostępniania filmów, niektóre gry internetowe stwarzające zagrożenia dla nieletnich, a także chatboty i tzw. towarzyszy wykorzystujących sztuczną inteligencję. Nowe przepisy mogłyby więc objąć również takie usługi jak ChatGPT.
Koniec nieskończonego przewijania?
Równocześnie większą odpowiedzialność będą musiały wziąć na siebie same platformy. Aby zostać uznane za „bezpieczne już na etapie projektowania”, musiałyby m.in. zrezygnować z części mechanizmów uznawanych za uzależniające, takich jak nieskończone przewijanie, lub przynajmniej je ograniczyć. Konieczna byłaby również lepsza kontrola systemów rekomendacji oraz domyślne włączanie ustawień ochronnych. Serwisy musiałyby ponadto oferować narzędzia kontroli rodzicielskiej i ułatwiać zgłaszanie niebezpiecznych treści. Nadzór Komisji nad wykonywaniem nowych obowiązków miałaby finansować specjalna opłata. Projekt wprost przenosi ciężar dowodu na platformy: to nie dziecko ani rodzice mieliby wykazywać, że dana usługa jest niebezpieczna, lecz jej dostawca musiałby udowodnić, że zapewnia odpowiedni poziom bezpieczeństwa dla nieletnich.
Jak weryfikować wiek?
Otwarta pozostaje kluczowa kwestia sposobu kontroli wieku użytkowników. Komisja wyraźnie preferuje – choć nie wyklucza innych rozwiązań – taki model weryfikacji, który nie wymagałby przekazywania platformom dodatkowych danych osobowych. Potwierdzenie wieku mogłoby więc odbywać się za pośrednictwem zaufanego podmiotu zewnętrznego, np. rozwiązania podobnego do itsme, preferowanego przez minister ds. cyfryzacji Vanessę Matz (Les Engagés), albo przy użyciu narzędzia technicznego opracowanego przez samą Komisję. W praktyce platforma nie otrzymywałaby danych dotyczących tożsamości ani daty urodzenia użytkownika, lecz jedynie potwierdzenie, że należy on do wymaganej grupy wiekowej, np. krótką informację „15+: tak”. Weryfikacja wieku służyłaby nie tylko blokowaniu dostępu, ale również zobowiązywałaby platformy do automatycznego stosowania odpowiedniego poziomu ochrony dla danej grupy wiekowej.
Uzupełnienie obowiązujących przepisów
Kids Act uzupełniałby już obowiązujące regulacje, takie jak akt o usługach cyfrowych (DSA), który nakłada na platformy obowiązek ochrony korzystających z nich nieletnich. W uproszczeniu DSA odpowiada na pytanie, w jaki sposób chronić dziecko, gdy już korzysta z platformy, natomiast Kids Act miałby dodatkowo określać, od jakiego wieku i na jakich warunkach młoda osoba może w ogóle korzystać z takiej usługi.
Istotne jest również to, że Komisja przyznaje, iż środowisko cyfrowe pozwala młodym ludziom uczyć się, tworzyć, uczestniczyć w życiu społecznym i utrzymywać relacje z innymi. Jak podkreśla, wszelkie ograniczenia muszą respektować ich prawa podstawowe, w tym wolność wypowiedzi, a jednocześnie pozostawać proporcjonalne do celu regulacji.
Krytyka organizacji pozarządowych
Zasadnicze pytanie brzmi więc, czy młodych ludzi należy przede wszystkim trzymać z dala od platform, czy raczej w większym stopniu zmieniać sposób działania samych platform. Na ten problem zwraca uwagę organizacja pozarządowa EDRi, zajmująca się ochroną praw cyfrowych. „Przesunięcie dostępu do 15 lat jedynie opóźnia kontakt z tymi samymi zagrożeniami, nie rozwiązując w wystarczającym stopniu problemu modelu biznesowego, uzależniających mechanizmów i praktyk przyciągania uwagi, które je napędzają” – podkreśla organizacja. EDRi ostrzega również przed innym możliwym skutkiem nowych zasad: uczynieniem smartfona lub dokumentu tożsamości warunkiem koniecznym do korzystania z praw podstawowych w internecie.